EA Sports UFC 6 na PS5 Pro rozwija pomysły z poprzedniej części, poprawia nokauty, karierę i realizm walk. Koniecznie sprawdź naszą recenzję.
Seria UFC od kilku lat rozwija się raczej małymi krokami niż wielkimi skokami. W tym roku fani MMA dostali produkcję, która nadal bazuje na tych samych założeniach, jednak znacznie częściej potrafi zaskoczyć. Podczas kolejnych wieczorów spędzonych w oktagonie widziałem więcej emocjonujących nokautów, lepszą reakcję zawodników na obrażenia i wyraźnie większą różnorodność starć. Nie każda nowość działa idealnie, jednak przez większość czasu bawiłem się naprawdę dobrze. Właśnie dlatego oceniam EA Sports UFC 6 wysoko, choć kilka elementów nadal wymaga dopracowania.
Polscy zawodnicy wyglądają znakomicie
Największe wrażenie zrobiła na mnie jakość modeli wybranych polskich zawodników i zawodniczek. Jan Błachowicz prezentuje się niemal jak podczas transmisji telewizyjnej. Twarz, sylwetka oraz charakterystyczne ruchy podczas wejścia do klatki od razu przywodzą na myśl byłego mistrza kategorii półciężkiej.
Bardzo dobrze wypada również Marcin Tybura. Twórcy zadbali o szczegóły mimiki, a także o sposób poruszania się cięższego zawodnika. Mateusz Gamrot z kolei wygląda niezwykle naturalnie podczas wymian w stójce i przejść do zapasów. Kilka razy łapałem się na tym, że podczas powtórek bardziej przypominało mi to transmisję sportową niż grę wideo.


Karolina Kowalkiewicz otrzymała jeden z najbardziej udanych modeli kobiecych w całej produkcji. Podobne wrażenie wywołała Joanna Jędrzejczyk. Legendarna mistrzyni organizacji UFC wygląda świetnie, a animacje podczas walk oddają jej charakterystyczny styl. Miło widzieć, że reprezentanci Polski nie zostali potraktowani po macoszemu.

Więcej brutalności i bardziej przekonujące nokauty
Najważniejsza nowość dotyczy samych walk. Twórcy przebudowali system obrażeń i wykończeń przeciwnika. Nokauty wyglądają znacznie bardziej naturalnie niż wcześniej. Zawodnicy nie upadają już według kilku powtarzalnych schematów, ponieważ silnik częściej uwzględnia kierunek uderzenia, pozycję ciała oraz moment trafienia.
Podczas pojedynków zauważyłem również bardziej czytelne oznaki zmęczenia. Gdy przesadzałem z agresją, mój zawodnik szybciej tracił dynamikę. Kiedy cierpliwie budowałem przewagę, mogłem skuteczniej rozbijać gardę rywala. Walka stała się dzięki temu bardziej taktyczna, a jednocześnie nie straciła swojej widowiskowości.

Większa liczba animacji sprawia, że starcia wyglądają świeżo nawet po kilkunastu godzinach. Nadal zdarzają się dziwne kolizje czy nieco sztuczne przejścia pomiędzy niektórymi akcjami, jednak występują rzadziej niż wcześniej.
Kariera wreszcie daje więcej satysfakcji
Najwięcej czasu spędziłem w trybie kariery. Twórcy rozbudowali ścieżkę rozwoju zawodnika i dodali więcej aktywności poza samymi walkami. Musiałem podejmować decyzje dotyczące treningów, przygotowań oraz budowania pozycji w organizacji.
Każda kolejna walka miała większe znaczenie. Znacznie częściej odczuwałem, że rozwijam konkretnego zawodnika, a nie tylko wypełniam kolejne obowiązkowe zadania. Pojawiło się też więcej wydarzeń i interakcji, które pomagają utrzymać tempo zabawy przez dłuższy czas.


Nie oznacza to pełnej rewolucji. Rdzeń kariery pozostaje podobny do poprzedniej części. Różnica polega jednak na tym, że całość sprawia wrażenie bardziej dopracowanej i lepiej przemyślanej.
Znane tryby wracają, ale z poprawkami
Obok kariery nadal znajdziemy szybkie walki, pojedynki sieciowe, rankingi oraz możliwość tworzenia własnych wydarzeń. Miłośnicy rywalizacji przez internet otrzymali kilka usprawnień związanych z dobieraniem przeciwników oraz stabilnością rozgrywki.
Dużą zaletą pozostaje bogaty skład zawodników. Lista gwiazd jest imponująca, a historyczne postacie dodatkowo zwiększają liczbę dostępnych pojedynków. Chętnie wracałem do różnych kategorii wagowych, ponieważ każda oferuje nieco inne tempo walki.


Poszczególne tryby nie wywracają serii do góry nogami, jednak tworzą bardziej kompletny pakiet niż wcześniej. Właśnie tego oczekiwałem od nowej odsłony.
PS5 Pro pokazuje swoją siłę
Na PS5 Pro gra działa bardzo płynnie i prezentuje wysoki poziom szczegółowości. Modele zawodników wyglądają świetnie z bliska, a oświetlenie podczas gal robi bardzo dobre wrażenie. Twarze są bardziej szczegółowe, natomiast ślady obrażeń pozostają widoczne przez cały pojedynek.


Szczególnie dobrze prezentują się powtórki najważniejszych akcji. Kamera często pokazuje uderzenia z filmową precyzją, a dodatkowa moc konsoli pomaga utrzymać wysoką jakość obrazu. Nie zauważyłem większych problemów technicznych, które mogłyby psuć odbiór całości.
Czy warto kupić EA Sports UFC 6?
Przez większość czasu miałem wrażenie, że gram w produkcję, która rozwija serię we właściwym kierunku. Twórcy nie przeprowadzili rewolucji, jednak poprawili niemal każdy kluczowy element. Walki są bardziej efektowne, kariera daje więcej satysfakcji, a oprawa wizualna robi świetne wrażenie na PS5 Pro.
Kilka problemów pozostało. Niektóre animacje nadal wyglądają sztucznie, a część nowości mogłaby być odważniejsza. Mimo tego trudno mi było oderwać się od kolejnych pojedynków. Fani mieszanych sztuk walki dostali najlepszą odsłonę serii od wielu lat.
Grę do recenzji dostarczyło EA Sports.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.