• 🏁 Simracing
  • PlayStation
    • PlayStation 5
    • PlayStation 4
    • PSVR
    • PS Vita
    • Poradnik: jak zacząć z PS4?
    • PS5 Pro
      • Gry ulepszone na PS5 Pro
  • Xbox
    • Xbox Series X|S
    • Xbox One
    • Poradnik: jak zacząć z konsolą Xbox?
    • Testy klawiatur i myszek
      • Logitech G910 i G502 Hero
      • HyperX Alloy Core i PulseFire Core
  • Nintendo
    • Switch 2
      • Nintendo Switch 2
      • Zestawienie wszystkich gier i ulepszeń
    • Switch
    • 3DS
    • WiiU
    • Poradnik: jak zacząć z NSwitch?
  • PC
    • Asus ROG Ally
    • Lenovo Legion Go
    • MSI Claw
    • Steam Deck
  • Recenzje
    • Testy sprzętu
    • PS Vita
    • PS4
    • PS5
    • Xbox One
    • Xbox Series
    • Nintendo
    • Steam Deck
  • Kultura
    • Filmy i seriale
    • Gry planszowe
    • Recenzje
    • Wszystko
  • Redakcja
6 dni temuKonrad Bosiacki

Ubisoft świętuje sukces Assassin’s Creed, a potem zwalnia twórców. Kontrowersyjna decyzja po świetnym starcie gry

2 tygodnie temuKonrad Bosiacki

Assassin’s Creed Black Flag Resynced na PS5 Pro, PS5 i PS3. Szczegółowa analiza grafiki i technologii.

3 tygodnie temuKonrad Bosiacki

Assassin’s Creed Black Flag Resynced na PS5 Pro. Ubisoft ujawnia szczegóły wszystkich trybów graficznych

1 miesiąc temuBartosz Kwidziński

Assassin’s Creed: Black Flag – Resynced w złocie, z nowymi trofeami i artbookiem

1 miesiąc temuBartosz Kwidziński

Assassin’s Creed Shadows – ostatnia aktualizacja już jutro

1 miesiąc temuBartosz Kwidziński

Assassin’s Creed: Black Flag – Resynced – nowe informacje i materiał filmowy

1 miesiąc temuBartosz Kwidziński

Assassin’s Creed: Black Flag – Resynced z nowym zwiastunem

2 miesiące temuBartosz Kwidziński

Assassin’s Creed: Black Flag – Resynced – zwiastun i nowa wersja szanty

Zdjęcie okładkowe wpisu Recenzja: Rise of the Ronin (PS5) – prawie japoński Assassin’s Creed
PlayStation 5

Recenzja: Rise of the Ronin (PS5) – prawie japoński Assassin’s Creed

2 lata temu Konrad Bosiacki

To mały krok w tył dla fanów NiOH oraz duży krok naprzód dla fanów Assassin’s Creed. Zapraszam na recenzję Rise of the Ronin.

Studia Team Ninja nie muszę raczej nikomu przedstawiać. Któż nie pamięta tak fantastycznych i wymagających gier jak Ninja Gaiden, Dead or Alive, czy NiOH. Ten jeden z najbardziej utalentowanych japońskich deweloperów otwiera nową kartę w swojej historii. Po bardzo udanej serii gier akcji RPG typu soulslike postanowili stworzyć grę z otwartym światem. Jest nią Rise of the Ronin, ekskluzywny tytuł dla PS5, który łączy nowe pomysły ze sprawdzonymi mechanikami, za które gracze pokochali m.in. NiOH.

Historia w Rise of the Ronin

Czasy samurajów i szogunatu nieubłaganie dobiegają końca, a broń palna powoli wypiera z użycia miecze i katany. Do granic Japonii – kraju izolującego się od innych cywilizacji – dotarła flota okrętów Stanów Zjednoczonych. Dowodzi nią komandor Matthew Perry, który ma za zadanie przekonać szogunat do podpisania traktatu o przyjaźni i handlu. Jest bardzo zdeterminowany, aby to jego kraj jako pierwszy osiągnął ten cel. Władze szogunatu świadome przewagi militarnej oponenta przyjmują warunki i podpisują traktat.

Gracz wciela się w bezimiennego ronina, wolnego wojownika, który na własnych zasadach podróżuje przez Japonię u czasie nazwanym Bokumatsu. Rozgrywkę rozpoczynamy od stworzenia nie jednej, a dwóch postaci — kobiety i mężczyzny – w bardzo zaawansowanym edytorze. Nasza dwójka dorosłych już bohaterów to uratowane przed laty z rzezi w wiosce Kurosu dzieci wychowane przez Mistrzynię Ostrzy na parę Ukrytych Ostrzy — niezwykłych wojowników sprzeciwiających się władcom szogunatu.

Początek przygody

Jedną z naszych pierwszy misji jest infiltracja okrętu Matthew Perry’ego. Mamy wykraść list i ewentualnie zabić komandora. To zlecenie pełni rolę samouczka. Nauczymy się m.in. cichej eliminacji, blokowania czy odbijania ciosów kontrbłyskiem. Jest to technika, która będzie nam towarzyszyć przez całą rozgrywkę. Najprościej opisując, jest to idealna kontra, która na chwilę ogłusza przeciwnika. W momencie zamachu bądź strzału naciskamy trójkąt, aby odbić i zneutralizować atak oponenta. Rise of the Ronin z pewnością spodoba się fanom skradania. Zwykłych przeciwników eliminujemy błyskawicznie, natomiast silniejszych, podobnie jak w serii Assassin’s Creed, mocno osłabiamy.

Nasza misja nie kończy się pomyślnie. W wyniku pewnych wydarzeń utracimy jednego z Bliźniaków. To gracz będzie musiał wybrać, którego z nich jest w stanie poświęcić. Ocalałym Bliźniakiem uciekamy z okrętu i trafiamy do Jokohamy. To jedno z trzech ogromnych miast, które odwiedzimy w Rise of the Ronin. Tam zaczyna się nasza pielgrzymka po drodze przeciwnika bądź zwolennika szogunatu. Gra nie zmusza gracza do trzymania się jednej ścieżki. W zależności od naszych upodobań możemy wykonywać misje dla różnych frakcji bądź klanów. Oczywiście wszystkie nasze decyzje mają konsekwencje, nie raz dokonamy trudnych, nieodwracalnych wyborów. Dobra rada: nie zaglądajcie do listy trofeów przed ukończeniem gry. Twórcy świadomie lub nie umieścili tam sporo spoilerów fabularnych.

Gra na raz czy dwa?

Skoro gra ma dwie główne ścieżki, wcale nie oznacza to, że musimy tytuł ukończyć dwa razy. Nie jest to przygoda w stylu Ghost of Tsushima — nie ma tu Nowej Gry+, postawiono za to na endgame. W dalszej części recenzji rozwinę wątek gry końcowej. Wracając do naszych dwóch ścieżek, wspomniałem, że gra ma trzy duże otwarte lokacje: Jokohamę, Edo i Kioto (dzisiejsze Tokio). Gracz odwiedza je dokładnie w tej kolejności. Rise of the Ronin to gra z otwartym światem, jednak bardziej w stylu Wiedźmina 3 niż Assassin’s Creed. Jokohama, Edo i Kioto to trzy duże lokacje, które nie są ze sobą połączone – to osobne biomy. Po wykonaniu wszystkich misji fabularnych w Jokohamie gra chce wysłać nas do Edo. Analogicznie, kończąc fabułę w Edo, gra wysyła nas do Kioto.

Do wcześniej odwiedzonych obszarów możemy oczywiście wrócić, korzystając ze „świadectwa duszy”. To specjalna zakładka w naszym domu (mamy go w każdej lokacji). Nie tylko pozwala nam wrócić do konkretnego obszaru, ale również powtórzyć misje fabularne i sojusznicze, aby dokonać innego wyboru, a tym samym poznać inne wydarzenia. Misje te, po napisach końcowych, możemy też ukończyć na wyższych poziomach trudności, aby zdobyć lepsze wyposażenie.

Rise of the Ronin

Co po fabule w Rise of the Ronin?

Po ukończeniu całego wątku fabularnego, który zajmuje dobre 30 godzin, gracze odblokują nowy poziom trudności, który nazwano “Północ”. Możemy powtórzyć wszystkie misje fabularne i poboczne na poziomie, który śmiało mogę określić jako mistrzowski. Przeciwnicy na nim są bardzo trudni albo niemal niemożliwi do pokonania. Zmianie ulega także świat gry. Nieukończone misje poboczne otrzymują nowy poziom trudności, a różne aktywności, np. czyszczenie obszarów z bandytów lub polowanie na zbiegów, też wita nas potężnymi przeciwnikami. Oczywiście na poziomie trudności Północ zdobędziemy nowe mistrzowskie wyposażenie, którego nie otrzymamy podczas normalnego przechodzenia gry.

Wróćmy jednak do rozgrywki bardziej przyziemnej. W Rise of the Ronin są od początku rozgrywki dostępne trzy poziomy trudności: łatwy, normalny i trudny (nazywane w grze Świtem, Zmierzchem i Mrokiem). Można je zmienić w dowolnym momencie. Świt to standardowy poziom trudności dla gier akcji typu Assassin’s Creed, przyjazny większości graczy. Zmierzch będzie standardowym poziomem trudności dla fanów rozgrywki typu soulslike (NiOH, Elden Ring). Mrok natomiast przeznaczony jest dla najbardziej doświadczonych graczy, którzy potrafią pokonać bossa bez zbroi z patykiem w dłoni.

Rise of the Ronin

Współpraca dla jednego gracza?

Niedużym ułatwieniem w starciach może być to, że od momentu przybycia do Jokohamy na każdą misję fabularną możemy zabrać od jednego do dwóch sojuszników. Oczywiście wcześniej musimy ich “odkryć” w świecie gry i przykładowo nie zabić w walce. Jak już wspomniałem, gra oferuje wybory moralne. W związku z tym niektórych przeciwników możemy oszczędzić i wejść z nimi w sojusz. Co ciekawe, gracz nie jest tylko ograniczony do swojej postaci i może przełączać się między trójką wojowników. Wystarczy wciskać krzyżak w górę lub w dół wraz z L1. Gracz uczy nas tej techniki już w pierwszej misji, kiedy możemy przełączać się między Bliźniakami w trakcie infiltracji okrętu. Gdy jeden z naszych sojuszników zostanie pokonany, to gra szybko przełączy sterowanie na inną postać. Powalonego wojownika możemy reanimować, naciskając R1. Tracimy jednak wtedy jedną z pigułek do odnawiana zdrowia — maksymalnie możemy ich mieć osiem. Walka kończy się w momencie, gdy cała trójka wojowników polegnie. Na szczęście nie musimy zaczynać całej misji od nowa, tylko startujemy z ostatniego odwiedzonego punktu kontrolnego. Zazwyczaj jest on tuż przed walką z bossem.

Sztuczna inteligencja w Rise of the Ronin

Niestety nasi sojusznicy nie grzeszą inteligencją. Atakują przeciwnika w całkowicie losowych momentach. Nie wykorzystują okazji, aby przykładowo zbić pasek staminy przeciwnika do końca, czy nie atakują, gdy on się leczy. Czasami spacerują sobie między przeciwnikami, którzy obierają na cel gracza. Co jest bardzo frustrujące, z iloma przeciwnikami byśmy nie walczyli, to postać sterowana przez gracza zawsze będzie dla przeciwnika priorytetem. W Rise of the Ronin napotkałem całą masę komicznych sytuacji, w których przeciwnik dosłownie przeciska się przez dwójkę moich sojuszników, aby tylko zadać mi cios. Nie przeszkadzało mu nawet to, że obrywał w plecy od moich wojowników. Nienaturalnie to wygląda i deweloper powinien po premierze znacznie poprawić AI zarówno sojuszniczych botów, jak i przeciwników.

Współpraca sieciowa

Rise of the Ronin oferuje tryb kooperacji, jednak jest on dostępny tylko w misjach fabularnych oraz sojuszniczych, które mają miejsce na określonym terenie. W swobodnej eksploracji nie mamy możliwości, aby skorzystać z sojusznika. Przed każdą misją gracz zobaczy okno z przygotowaniem do bitwy. Może tam wybrać jeden z kilku własnych zapisanych slotów na wyposażenie oraz zdecydować, czy chce grać w trybie współpracy, czy sojusznikami sterowanymi przez AI. Decydując się na tryb współpracy mamy do wyboru dwie opcje. I tak możemy zaprosić znajomych lub otworzyć rekrutację dla losowych graczy. W przypadku braku drugiego gracza możemy dobrać do składu wojownika sterowanego przez grę.

Pierwsze dwie lokacje, czyli Jokohoma i Edo, to przyjemna rozgrywka w stylu dowolnej gry akcji typu Assassin’s Creed: Valhalla. Gracz co prawda cały czas musi korzystać z mechaniki soulslikowej jak kontry czy monitorowanie paska staminy, aby się nie wyczerpał. Jednak przeciwnicy mają znacznie mniej zdrowia, a ich ataki nie wyrządzają nam znacznych obrażeń. Poziom trudności znacznie rośnie w ostatniej lokacji, czyli Kioto. Jakby sobie twórcy przypomnieli, że jednak choć pod koniec fabuły zrobią z Rise of the Ronin rozgrywkę w stylu Nioh. W Kioto mamy sporo walk z potężniejszymi i szybszymi przeciwnikami, jednak do tego miejsca powinniście mieć spokojnie 20 godzin rozgrywki i sporo doświadczenia, więc z pewnością dotrwacie do napisów końcowych.

Walka i przeciwnicy

W Rise of the Ronin naszymi przeciwnikami są tylko ludzie, nie spotkamy tu żadnej postaci fantasy rodem z NiOH. Jest to w pewnym sensie ułatwienie dla mniej doświadczonych graczy, gdyż możemy robić uniki, czekać na silniejszy atak przeciwnika, który skontrujemy kontrbłyskiem i zadamy ogłuszonej na chwilę postaci większe obrażenia. Niestety twórcy przewidzieli, że tak może wyglądać cała rozgrywka, więc uniemożliwili graczom normalne ulepszania paska ze staminą. Za pomocą punktów umiejętności możemy zwiększyć sobie zdrowie, obronę, czy obrażenia, ale pasek staminy jest niemal stały. Tylko nieznacznie rośnie wraz z kolejny poziomami gracza. Wyczerpany pasek staminy sprawia, że nasza postać przez chwilę nie może się ruszać, a zaatakowana w tym czasie otrzymuje niemal śmiertelne obrażenia.

Walka potrafi być satysfakcjonująca, ale duże znaczenie ma też, w jakie lokacji ma miejsce. Jeżeli jest to większy otwarty teren, to walczy się przyjemnie. Niestety znacznie gorzej rywalizuje się na małych arenach, a najgorzej jest, gdy mają ściany. Kamera niestety przy nich wariuje na tyle, że gracz traci swoją postać z oczu. Do tego kamera tez dziwnie się pozycjonuje na oznaczonym przecinku. Trochę przypomina ona drona lecącego za driftującym samochodem. To powoduje, że nie raz miałem duży problem z ocenieniem odległości mojej postaci od przeciwnika. Wielokrotnie byłem przekonany, że jest na tyle daleko i jego atak mnie nie dosięgnie, a niestety trafił. To też działa w drugą stronę. Kąt kamery jest na tyle dziwny, że wydaje mi się, że jestem blisko przeciwnika, a moje ataki cięły tylko powietrze. Kamera potrafi w najnowsze grze Team Ninja sprawić niezłego psikusa.

Realia

Rise of the Ronin stara się być grą opartą na faktach z postaciami historycznymi. Niestety nie zawsze jej to dobrze wychodzi. Z jednej strony to nie jest gra fantasy, ale twórcy i tak postanowili przemycić trochę absurdalnych zagrań do potężnych przeciwników. Jeden z bossów na chwilę potrafi przywołać dwa swoje klony, a inny strzela błyskami z miecza, czasami nawet w cztery strony. Absurd czasami goni absurd. Je tego pomysłu absolutnie nie kupuję. Nie ma żadnej wątpliwości, że Team Ninja porwało się z motyką na słońce i moim zdaniem trochę się sparzyli. Z jednej stronach chcą przyciągnąć do siebie fanów gier przygodowych i zaprezentować im fajną opowieść w stylu Ghost of Tsushima. A z drugiej chcą zostawiać z niczym fanów soulslike. Jednak bardzo ciężko jest wcisnąć soulsy do gry, która ma samych ludzkich przeciwników, a każda walka wygląda niemal tak samo. Przeciwnicy różnią się ciuszkami, broniami, czasem wzrostem. Oczywiście można trochę wprowadzić urozmaicenia coraz szybszymi przeciwnikami z hektolitrami życia oraz staminy, ale to i tak nie sprawi, ze gra będzie bardziej satysfakcjonująca.

Powrót Ronina to taki trochę powrót Team Ninja bez tożsamości. Nawet grając na najniższym poziomie trudności poczujesz się tu jak w Assassin’s Creed: Unity, czy nawet Valhalla. Nawet zbierasz przez całą podróż całą masę roślinek, z których wytworzysz różne wspomagacze. Do tego uwolnisz dzielnice z rak bandytów, a nawet zapolujesz na zbiegów więziennych. Jednak do pewnego momentu, ponieważ w trzeciej lokacji nawet najniższy poziom staje się bardziej wymagający. Rozgrywka nie jest na tyle ciekawa, aby zadowolić fana trudnych gier, a raczej sfrustrować osobę, która przyszła tu po ciekawą opowieść i nie ma doświadczenia w soulsach.

Endgame

Natomiast gra końcowa, w której spędziłem niemal kolejne 30 godzin po ukończeniu wątku fabularnego, to walka z jeszcze bardziej napakowanymi punktami życia i staminą przeciwnikami. Dłuższa walka tylko po to, aby zdobyć mistrzowski ekwipunek. Czy warto? Do pewno stopnia z pewnością tak i powtórzyłem wszystkie misje fabularne i sojusznicze z pierwszej lokacji — Jokohamy – na poziomie mistrzowskim grając z botami.

Można odnieść wrażenie, że sporo narzekam na nowy ekskluzywny tytuł na PS5, jednak bez dwóch zdań nie jest to zła gra. Nie jest też wybitna — taką Team Ninja już zrobiło. To oczywiście NiOH, do którego wracam wspomnieniami, jak fani Reprezentacji do ćwierćfinału EURO 2016. Rise of the Ronin to dobra gra, która być może zadowoli pewne grono fanów otwartych światów (na pewno fanów Japonii!) z nieco bardziej wymagającą rozgrywką. Być może spodoba się też fanom gatunku soulslike, ale dopiero po ukończeniu wątku głównego. Bez znaczenia, który styl preferujesz, gra oferuje świetne ułatwienia dostępu, które z pewnością przydadzą się wszystkim osobom. Polegają one głównie na automatyzmach. Możesz włączyć automatyczne zbieranie surowców, nie musisz podnosić każdego kwiatka czy metalu naciśnięciem przycisku. Do tego automatyczne kucanie w konkretnych miejscach, wchodzenie po drabinie, czy wchodzenie na konia po jego przywołaniu. Do tego możesz włączyć automatyczne ataki dodatkowe – wtedy twoja postać wyprowadzi serię szybkich ataków, zamiast jednego uderzenia po naciśnięciu przycisku.

Podsumowanie

Na koniec chciałem poruszyć kwestię oprawy graficznej, gdyż mocno oberwało się Team Ninja za ten aspekt po publikacji pierwszych wrażeń na początku marca. Grafika po prostu jest, podobnie, jak w Sekiro, Elden Ring, czy Nioh. Wszystkie gry z mechaniką soulslikową kładą nacisk na wydajność i nie inaczej jest w Rise of the Ronin. Oczywiście widoki na szczyty górskie, czy miasta robią wrażenie, świat jest naprawdę bogato wypełniony imponującą zawartością. Jednak gdy przyjrzysz się szczegółom, to pikseloza niestety kłuje w oczy. Nawet w trybie śledzenia promieni, gdzie gramy w absurdalnych 30 klatkach na sekundę grafika nie ulega poprawie, zmienia się tylko oświetlenie na bardziej naturalne. Musicie pamiętać, że Team Ninja nie należy do PlayStation Studios — na początku gry nie ma charakterystycznego intro. Stąd też nie powinniście od Rise of the Ronin oczekiwać jakości choćby na poziomie Ghost of Tsushima — o God of War Ragnarok nie chcę nawet już wspominać. To gra skierowana do konkretnego odbiorcy. Jeżeli zaliczasz się do tego grona, to śmiało biegnij do sklepu. Powrót z reklamacją raczej ci nie grozi.

Grę do recenzji dostarczyło PlayStation Polska.

Podziel się:

  • Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on Telegram (Otwiera się w nowym oknie) Telegram
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp

Japonia Nioh Rise of the Ronin rpg akcji soulslike team ninja
+

Ogromny świat bogato wypełniony zawartością
Mnóstwo sprzętu do zebrania i ulepszania
Przyzwoity poziom trudności dla nowych graczy
Satysfakcjonujący system walki
Wymagająca gra końcowa
Decyzje moralne mają wpływ na fabułę i postaci

-

Grafika po prostu jest
Słabe AI sojuszników, jak i przeciwników
Zbyt mały pasek staminy i brak jego rozwoju
Problemy z pracą kamery
Z czasem walki robią się już monotonne
Skromne wykorzystanie w misjach liny z kotwiczką i paralotni

7
Można odnieść wrażenie, że sporo narzekam na nowy ekskluzywny tytuł na PS5, jednak bez dwóch zdań nie jest to zła gra. Nie jest też wybitna — taką Team Ninja już zrobiło. To oczywiście NiOH, do którego wracam wspomnieniami, jak fani Reprezentacji do ćwierćfinału EURO 2016. Rise of the Ronin to dobra gra, która być może zadowoli pewne grono fanów otwartych światów (na pewno fanów Japonii!) z nieco bardziej wymagającą rozgrywką. Być może spodoba się też fanom gatunku soulslike, ale dopiero po ukończeniu wątku głównego.

Konrad Bosiacki

Redaktor Prowadzący oraz właściciel portalu konsolowe.info i kanału na YouTube: Kanał Konsolowy. Gram na PS5, Xbox Series X, czasem Switch 2. Wolny czas spędzam w Destiny 2 i Marvel Rivals. Kibic klubów piłkarskich: Pogoń Szczecin, FC Barcelona i Liverpool FC. Znajdziesz mnie na X/Twitterze: @Konrado87

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.

The Duskbloods z testami sieciowymi w sierpniu!

FromSoftware zdradziło, że zapowiadane testy sieciowe The Duskbloods ruszą już w sierpniu. Zapisy ruszają 22 lipca!

Mortal Shell 2 jeszcze latem. Pudełkowe wydanie tylko na PS5!

Dostaliśmy zwiastun potwierdzający datę premiery Mortal Shell 2. Twórcy zapowiadają wydanie pudełkowe tylko na PlayStation 5.

Rise of the Ronin już dostępne w PlayStation Plus Extra. Jeden z największych hitów 2024 roku trafił do abonamentu

Sony udostępniło kolejną falę gier w PlayStation Plus Extra i Premium. Największą gwiazdą jest Rise of the Ronin od Team Ninja, ale lista nowości jest znacznie dłuższa.

Valor Mortis nie weźmie jeńców

Nadchodząca produkcja z gatunku soulslike nie będzie skierowana do graczy, którzy nie szukają wyzwania. Wiadomo coś na temat poziomu trudności.

Diablo 4 otwiera bramy dla wszystkich. Nowa klasa za darmo i ogrom nowości w 14. sezonie

Diablo 4 rusza z 14. sezonem Przebudzenie Śmierci. Blizzard zapowiedział darmowe testowanie Czarnoksiężnika, nowe wydarzenia, zmiany w przedmiotach mitycznych i kolejne atrakcje.

Bloodborne na PS5 pokazuje pazur. Fanowska modyfikacja daje nawet 120 klatek na sekundę

Bloodborne w 120 Hz i ponad 100 klatkach na sekundę na PS5? Nowy materiał Digital Foundry pokazuje, że kultowy hit FromSoftware ma znacznie większy potencjał, niż wykorzystało Sony.

The Relic: First Guardian z datą premiery. Mroczne RPG akcji pokaże pazury już w lipcu

Project Cloud Games ujawniło datę premiery The Relic: First Guardian. Nowy zwiastun pokazuje dynamiczną walkę, wymagających bossów i ponury świat pełen tajemnic. Sprawdź szczegóły!

📊 Czy popierasz całkowicie cyfrową przyszłość gier?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

HOT

7 godzin temuKonrad Bosiacki

EA Sports FC 27 oficjalnie nadchodzi. Kylian Mbappé wraca na okładkę, zwiastun już za dwa dni

Electronic Arts odsłoniło pierwsze karty. Kylian Mbappé został gwiazdą okładki EA Sports FC 27 Ultimate Edition, a pełna prezentacja gry odbędzie się już 23 lipca. Sprawdź, czego możemy spodziewać się po nowej odsłonie serii!

9 godzin temuKonrad Bosiacki

Gracze wybierają cyfrę. Tylko siedem gier na PlayStation przekroczyło ważny próg sprzedaży pudełek w USA

Nowe dane z amerykańskiego rynku pokazują ogromną zmianę. Tylko siedem gier na PlayStation przekroczyło w tym roku 100 tys. sprzedanych pudełek. Czy fizyczne wydania powoli odchodzą do historii? Sprawdź szczegóły.

1 dzień temuKonrad Bosiacki

Call of Duty: Modern Warfare 4 – Beta już w sierpniu. Także na Nintendo Switch 2!

Świetna wiadomość dla właścicieli Nintendo Switch 2! Activision potwierdziło udział konsoli w otwartej becie Call of Duty: Modern Warfare 4. Znamy terminy testów i datę premiery.

1 dzień temuKonrad Bosiacki

Marvel pokazał pełny zwiastun Avengers: Doomsday. Doktor Doom, X-Men i …wielki powrót

Pierwszy zwiastun Avengers: Doomsday trafił do sieci. Doktor Doom, X-Men, Fantastyczna Czwórka i Avengersi w jednym filmie. Analizujemy największe tajemnice nowej produkcji Marvel Studios.

1 dzień temuKonrad Bosiacki

Kimi Antonelli trenuje jak kierowca F1. Mercedes pokazał jego imponujący domowy symulator

Jak wygląda domowy symulator obecnie najlepszego kierowcy Formuły 1? Kimi Antonelli pokazał swój wyjątkowy kokpit przygotowany przez Cool Performance.

4 dni temuYzoja

Nadchodzą złote lata dla fanów serii Fallout

Bethesda ma ambitne plany wobec swojej postapokaliptycznej marki. W przygotowaniu mają być Fallout 5 oraz odświeżone wersje dwóch klasyków.

PS5 vs PS5 Pro

Ikona gry Assassin's Creed
2 tygodnie temuKonrad Bosiacki

Assassin’s Creed Black Flag Resynced na PS5 Pro, PS5 i PS3. Szczegółowa analiza grafiki i technologii.

PS3 vs PS5 vs PS5 Pro! Sprawdziliśmy, jak ogromny skok graficzny oferuje Assassin's Creed Black Flag Resynced. Ray tracing, PSSR 2, nowe oświetlenie, przebudowane modele i trzy tryby grafiki pod lupą. Zobacz naszą analizę!

3 miesiące temuKonrad Bosiacki

Saros na PS5 Pro vs PS5 – porównanie grafiki i wydajności

Zapraszamy na szczegółowe porównanie gry Saros na PS5 Pro i PS5. Rozdzielczość, wydajność, grafika i różnice w jakości obrazu.

3 miesiące temuKonrad Bosiacki

Pragmata na PS5 Pro, PS5 i Nintendo Switch 2 – szczegółowa analiza i porównanie konsolowych wersji

Zapraszamy na nasze szczegółowe porównanie Pragmata na PS5 Pro, PS5 i Nintendo Switch 2. Analiza grafiki, wydajności i technologii.

Ikona gry Cyberpunk 2077
3 miesiące temuKonrad Bosiacki

Cyberpunk 2077 na PS5 Pro vs PS5 – pełne porównanie jakości i wydajności

Cyberpunk 2077 na PS5 Pro po aktualizacji z 8 kwietnia 2026 przynosi ogromny skok jakości. Sprawdzamy różnice w grafice, płynności i trybach względem zwykłej PS5.

4 miesiące temuKonrad Bosiacki

Resident Evil Requiem na PS5 Pro vs PS5. Czy PSSR 2 zmienia wszystko?

Resident Evil Requiem na PS5 i PS5 Pro pod naszą lupą. Sprawdzamy różnice w grafice i płynności. Czy technologii PSSR oferuje lepsze wrażenia? Przekonajmy się.

4 miesiące temuKonrad Bosiacki

Crimson Desert na PS5 Pro vs PS5 – spory skok jakości obrazu

Crimson Desert wyraźnie zmienia układ sił między PS5 Pro a zwykłą PS5. Aktualizacja 1.02.00 poprawia jakość obrazu na mocniejszej konsoli, jednak jednocześnie ujawnia ograniczenia wydajności.

  • Redakcja KONSOLOWEinfo
  • Kontakt
  • Polityka Cookies
Copyright 2012 - 2026 © Konsolowe.info
Strona wykorzystuje pliki cookie.

Personalizacja reklam

Hej! Wiemy, że chcesz jak najszybciej wziąć się za czytanie. Krótko i szybko więc:

Na naszej stronie wyświetlamy reklamy AdSense (Google). Od Ciebie zależy, czy będą one personalizowane, czy nie.

  • Personalizowane reklamy wykorzystują dane zebrane o Tobie dane z innych witryn, jest więc większa szansa, że wyświetlą coś, co faktycznie Cię interesuje.
  • Jeśli wolisz jednak reklamy totalnie przypadkowe, wyłącz ich personalizację poniżej.