Recenzja komiksu Samuraj. Tom 2 od wydawnictwa Egmont. Sprawdzamy, czy historia Takeo utrzymuje wysoki poziom pierwszego tomu i zachwyca równie mocno rysunkami.
Kilka miesięcy temu miałem okazję przeczytać pierwszy tom serii i już wtedy było jasne, że Jean-François Di Giorgio oraz Frédéric Genet stworzyli coś więcej niż kolejną opowieść o samurajach. Jeśli nie czytaliście jeszcze mojej opinii, znajdziecie ją tutaj. Drugi tom, wydany w Polsce przez Egmont, rozwija historię Takeo bardzo spokojnie, ale jednocześnie nie pozwala oderwać wzroku od kolejnych stron. Kilka decyzji fabularnych może wydawać się znajomych, jednak całość nadrabia klimatem, świetnym tempem i fenomenalną oprawą graficzną.


Honor bywa cięższy od miecza
Takeo nadal podąża śladem prawdy o swojej rodzinie i zaginionym bracie. Wędrówka prowadzi go na wyspę, której mieszkańcy od dawna żyją pod butem lokalnych opryszków. Głód, choroby i ciągły strach odcisnęły na nich wyraźne piętno, a każdy kolejny dzień przypomina walkę o przetrwanie. Główny bohater początkowo nie chce mieszać się w cudze problemy, ponieważ własna misja pozostaje dla niego najważniejsza. Sumienie jednak szybko daje o sobie znać i właśnie w takich chwilach najlepiej widać, kim naprawdę jest Takeo. Historia nie próbuje zaskoczyć na siłę, lecz umiejętnie buduje napięcie przed nieuniknioną konfrontacją.

Powtarzalny motyw, ale w znakomitym wydaniu
Motyw samotnego wojownika broniącego słabszych znamy od lat. Widzieliśmy go w filmach, komiksach i grach – choćby Ghost of Yotei, dlatego trudno mówić o czymś przełomowym. Mimo wszystko Di Giorgio świetnie rozumie, że nie zawsze liczy się sam pomysł. Znacznie ważniejsze pozostaje wykonanie, a pod tym względem drugi tom praktycznie nie zawodzi. Dialogi brzmią naturalnie, bohaterowie nie gadają bez końca, natomiast kolejne sceny płynnie prowadzą opowieść naprzód. W wielu momentach cisza mówi więcej niż kolejne dymki z tekstem, co bardzo dobrze współgra z charakterem Takeo.

Rysunki ponownie kradną całe przedstawienie
Największą gwiazdą pozostaje Frédéric Genet. Już pierwszy tom pokazał jego ogromny talent, lecz tutaj artysta ponownie wspina się na bardzo wysoki poziom. Każda plansza wygląda, jakby mogła zawisnąć na ścianie w formie obrazu. Szczegółowe krajobrazy, doskonale oddane emocje na twarzach i dynamiczne pojedynki sprawiają, że bardzo często zatrzymywałem się tylko po to, aby nacieszyć oczy kolejnymi kadrami. Kilka scen niemal przypomina ujęcia z filmu historycznego, a odpowiednio dobrane kolory jeszcze mocniej podkreślają atmosferę feudalnej Japonii. Rzadko trafia się komiks, który równie dobrze opowiada historię obrazem, nawet gdy bohaterowie milczą przez kilka stron.

Akcja nie dominuje nad historią
Miło zaskakuje fakt, że autorzy nie próbują zasypywać czytelnika niekończącymi się walkami. Pojedynki oczywiście się pojawiają i wyglądają znakomicie, jednak każdy z nich ma znaczenie dla fabuły. Dzięki temu starcia nie męczą, lecz budują napięcie i pokazują rozwój bohaterów. Równocześnie coraz mocniej wybrzmiewają wątki związane z tajemniczym pochodzeniem Takeo oraz wydarzeniami, które dopiero zaczną wpływać na jego dalszą podróż. Historia pozostawia kilka pytań bez odpowiedzi, ale właśnie taka konstrukcja skutecznie zachęca do sięgnięcia po kolejny tom.
| Liczba stron | 196 |
| Wymiary | 21.6×28.5cm |
| Scenarzysta | Jean-François Di Giorgio |
| Ilustrator | Frédéric Genêt |
| Tłumacz | Maria Mosiewicz |
| Typ oprawy | Twarda |
| Cena | od 83,99 zł |
Czy warto sięgnąć po drugi tom?
Samuraj. Tom 2 nie próbuje wymyślać gatunku od nowa. Zamiast tego oferuje bardzo dobrze opowiedzianą historię o honorze, obowiązku i poszukiwaniu własnej drogi. Komiks czyta się szybko, ponieważ narracja płynie niezwykle naturalnie, a rysunki regularnie zatrzymują wzrok na dłużej. Miło obserwować, jak spokojniejsze fragmenty przeplatają się z widowiskowymi pojedynkami, tworząc bardzo spójną całość. Fani pierwszego tomu praktycznie na pewno będą zadowoleni. Osoby lubiące klimaty dawnej Japonii również znajdą tutaj wiele powodów do zadowolenia. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że Egmont równie sprawnie wyda kolejne części tej świetnej serii.
Komiks do recenzji dostarczył polski wydawca, Egmont.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.