Recenzja komiksu Supergirl. Świat od Egmontu. Sprawdzamy międzynarodową antologię DC, w tym polski rozdział Anny Krztoń i Kasi Nie.
Supergirl. Świat to nietypowa antologia, w której Kara Zor-El odwiedza różne zakątki naszej planety. Każdy kraj dostał własną krótką historię, własny styl i pomysł na wykorzystanie bohaterki DC. Czy taka komiksowa podróż faktycznie się udała?
Supergirl poznaje świat
Supergirl. Świat to kolejna międzynarodowa antologia DC, po podobnych projektach poświęconych Batmanowi, Supermanowi czy Jokerowi. Tym razem Kara Zor-El rusza w podróż po świecie, a za kolejne historie odpowiadają twórcy z różnych krajów. Album zabiera czytelnika między innymi do Hiszpanii, Włoch, Finlandii, Turcji, Francji, Polski, Meksyku, Kolumbii i Japonii. Każda opowieść ma własny charakter, tempo oraz sposób przedstawienia głównej bohaterki.


Pomysł brzmi świetnie, szczególnie że nie chodzi wyłącznie o zmianę dekoracji. Twórcy próbują przemycić do historii elementy lokalnej kultury, legend i historii. Raz Kara mierzy się z nadprzyrodzonym zagrożeniem, innym razem pomaga ludziom podczas katastrofy. Pojawiają się także historie znacznie lżejsze, wręcz komediowe. Niestety, nierówny poziom jest największym problemem całego albumu.
Kalejdoskop stylów i pomysłów
Największą zaletą Supergirl. Świat jest różnorodność. Poszczególne rozdziały potrafią wyglądać zupełnie inaczej, a Kara nie zawsze zachowuje się dokładnie tak samo. Jedna historia stawia na akcję, kolejna na humor, a jeszcze inna próbuje opowiedzieć coś bardziej osobistego. Dzięki temu album nie zaczyna szybko nużyć, mimo że większość historii ma zaledwie kilka lub kilkanaście stron.

Nie wszystkie pomysły jednak działają równie dobrze. Czasami Supergirl sprawia wrażenie bohaterki doklejonej do gotowego scenariusza. W takich momentach trudno znaleźć powód, dla którego właśnie Kara miała pojawić się w danej historii. Choć z pewnością należy docenić samą różnorodność oraz ambicję projektu.

Najbardziej przypadły mi do gustu opowieści, które faktycznie wykorzystują możliwości Supergirl. Dobrym przykładem jest fińska historia „Silne dziewczyny mogą zmienić historię”, w której Kara trafia do Finlandii z początku XX wieku i musi poradzić sobie bez swoich mocy. Ciekawie wypada również turecka „Chora z tęsknoty za domem” autorstwa Mahmuda Asrara, łącząca Supergirl z lokalną legendą i większą dawką komiksowej akcji.
Polska Supergirl ma własną historię
Szczególnie czekałem oczywiście na polski rozdział. „W kopalni”, który przygotowały Anna Krztoń i Kasia Nie, a sama historia zabiera Supergirl do Katowic. Dochodzi tutaj do katastrofy w kopalni, a Kara rusza na pomoc uwięzionym górnikom. Sytuacja szybko robi się jednak bardziej niezwykła, ponieważ bohaterka spotyka Skarbka – legendarnego ducha i opiekuna górników.

Podoba mi się, że autorki nie próbują na siłę robić z Polski kolejnej typowej scenerii dla superbohaterskiego widowiska. Kopalnia, zimowa aura oraz Skarbek nadają rozdziałowi lokalny charakter. Kasia Nie odpowiada tutaj zarówno za rysunki, jak i kolorystykę, dzięki czemu całość ma bardzo spójny wygląd. Anna Krztoń postawiła natomiast na narrację, która prowadzi czytelnika przez wydarzenia niemal jak relacja reporterska z akcji ratunkowej.

Mam jednak wrażenie, że polska historia mogłaby być trochę dłuższa. Pomysł ze Skarbkiem jest ciekawy, lecz album nie daje mu wystarczająco dużo miejsca. Finał przychodzi szybko, a późniejsze świętowanie zostawia lekki niedosyt. Mimo wszystko dobrze zobaczyć Supergirl w tak charakterystycznym dla Polski miejscu.

Supergirl. Świat nie jest równym albumem
Problem antologii polega na tym, że trudno utrzymać równy poziom przy tak dużej liczbie autorów. W jednym momencie dostajemy świetnie narysowaną, pomysłową historię, a kilka stron później coś znacznie bardziej przeciętnego. Niektóre rozdziały zapadają w pamięć, inne kończą się niemal tak szybko, jak się zaczęły.
Na szczęście całość działa jako swego rodzaju komiksowa pocztówka. Każdy twórca pokazuje własne spojrzenie na Supergirl, a przy okazji przemyca fragment dziedzictwa swojego kraju. DC podaje, że album powstał jako globalna opowieść o bohaterce, która poznaje Ziemię poprzez lokalne historie i perspektywy.
| Liczba stron | 200 |
| Wymiary | 17.0×26.0 cm |
| Scenarzysta | Różni. |
| Ilustrator | Różni. |
| Tłumacz | Tomasz Sidorkiewicz |
| Typ oprawy | Twarda |
| Cena | od 62,99 zł |
Supergirl. Świat nie jest więc pozycją obowiązkową dla każdego fana DC. Warto jednak dać jej szansę, szczególnie jeśli lubicie krótkie, zamknięte historie i eksperymenty graficzne. Największą wartość albumu stanowi właśnie różnorodność. Nie każda opowieść zachwyca, ale kilka naprawdę potrafi zostać w głowie.
Recenzowany komiks to sympatyczna podróż przez różne oblicza Człowieka ze Stali… a właściwie jego kuzynki. Nie każdy przystanek jest równie interesujący, jednak kilka historii zdecydowanie wynagradza słabsze momenty. Polski rozdział Anny Krztoń i Kasi Nie pokazuje natomiast, że nawet krótka opowieść może sprawnie połączyć Supergirl z lokalną kulturą.
Komiks do recenzji dostarczył polski wydawca, Egmont.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.