Avengers. Zmierzch od Egmontu to mroczna wizja przyszłości Marvela. Sprawdzamy, czy komiks Chipa Zdarsky’ego i Daniela Acuñi przypadnie do gustu także fanom Marvel Rivals.
Marvel wraca do pomysłu „co by było, gdyby”, ale tym razem robi to zaskakująco dojrzale. Avengers. Zmierzch nie przypomina kolejnej historii o alternatywnej przyszłości. Komiks stawia na emocje, zmęczonych bohaterów i świat, który krok po kroku przestał wierzyć w ideały.
Marvel pokazuje przyszłość, która wydaje się niepokojąco znajoma
Na papierze wszystko brzmi znajomo. Steve Rogers jest już starszym człowiekiem, Avengers dawno się rozpadli, a społeczeństwo żyje w przekonaniu, że złote czasy superbohaterów minęły bezpowrotnie. Chip Zdarsky bardzo szybko udowadnia jednak, że nie zamierza odcinać kuponów od klasycznych historii o upadku herosów.


Świat przedstawiony w Avengers. Zmierzch wygląda spokojnie tylko z daleka. Za fasadą bezpieczeństwa kryją się manipulacja, propaganda i wygodna dla władzy wersja historii. Steve Rogers obserwuje to wszystko z coraz większym niepokojem. Nie przypomina niezniszczalnej legendy. Częściej wygląda jak człowiek, który próbuje zrozumieć moment, w którym wszystko poszło nie tak.
Największą siłą komiksu okazuje się właśnie ten klimat. Zdarsky nie pędzi od walki do walki. Buduje napięcie powoli, a jednocześnie stale przypomina, że nawet najbardziej szlachetni bohaterowie nie są odporni na porażki. Kilka scen działa mocniej niż niejedna wielka bitwa z innych serii. Recenzenci zagranicznych serwisów zwracali uwagę na dojrzały sposób prowadzenia historii oraz bardzo wiarygodny obraz przyszłości Marvela.

Daniel Acuña kradnie show niemal na każdej stronie
Scenariusz jest mocny, ale bez rysunków Daniela Acuñi ten komiks nie miałby takiej siły rażenia. Artysta świetnie balansuje między superbohaterskim rozmachem a bardziej kameralnymi momentami. Twarze bohaterów wyglądają na zmęczone życiem. Miasta sprawiają wrażenie sterylnych, a zarazem dusznych. Kilka kadrów spokojnie można by oprawić i powiesić na ścianie.
Kolory również robią robotę. Kiedy sytuacja wymaga nadziei, plansze rozjaśniają się niemal natychmiast. Gdy historia schodzi w mroczniejsze rejony, atmosfera gęstnieje bez potrzeby epatowania brutalnością. Widać ogromne wyczucie.

Nie dziwi więc fakt, że wielu czytelników w zagranicznych dyskusjach chwaliło zarówno oprawę graficzną, jak i samą konstrukcję świata. Pojawiały się nawet porównania do kultowych historii pokroju Kingdom Come.
Fani Marvel Rivals znajdą tu sporo znajomych twarzy
Jeżeli spędzacie ostatnio wieczory przy Marvel Rivals, Avengers. Zmierzch może okazać się ciekawym uzupełnieniem tej zabawy. W komiksie pojawiają się między innymi Kapitan Ameryka, Iron Man, Thor, Czarna Pantera, Hulk, Hawkeye, Doktor Doom, Punisher, Czerwona Czaszka czy Magneto. Część z nich odgrywa pierwszoplanowe role, inni funkcjonują bardziej jako symbole dawnej epoki. Mimo wszystko niemal każdy dostaje moment, który pozwala spojrzeć na tę postać z innej strony.

Najciekawiej wypada Kapitan Ameryka. Gracze Marvel Rivals znają go jako niezłomnego lidera rzucającego się w wir walki. Tutaj spotykamy człowieka znacznie starszego, pełnego wątpliwości i zmuszonego do pogodzenia się z własnymi błędami. Doktor Doom także prezentuje się inaczej niż w grze. Nie jest wyłącznie potężnym przeciwnikiem. Zdarsky bawi się oczekiwaniami czytelnika i pokazuje bardziej złożone oblicza kilku znanych postaci.
Czy gracze Marvel Rivals odkryją tutaj coś nowego?
Tak, i właśnie w tym tkwi największa wartość Avengers. Zmierzch. Marvel Rivals skupia się przede wszystkim na akcji, umiejętnościach bohaterów oraz efektownych starciach. Komiks pozwala zajrzeć głębiej pod maski znanych postaci. Pokazuje ich lęki, rozczarowania i konsekwencje decyzji podejmowanych przez dekady. Nie znajdziecie tu nowych wersji umiejętności ani bezpośrednich nawiązań do wydarzeń z gry. Dostaniecie za to coś ciekawszego – próbę odpowiedzi na pytanie, co stałoby się z tymi legendami po wielu latach walk.
Właśnie dzięki temu Avengers. Zmierzch działa tak dobrze również poza środowiskiem komiksowych fanatyków. Historia jest zamknięta, stosunkowo łatwa do zrozumienia i nie wymaga znajomości kilkudziesięciu innych serii. Wystarczy kojarzyć najważniejszych bohaterów Marvela.
| Liczba stron | 208 |
| Wymiary | 18.0 x 27.5cm |
| Scenarzysta | Chip Zdarsky |
| Ilustrator | Daniel Acuna |
| Tłumacz | Marceli Szpak |
| Typ oprawy | Twarda |
| Cena | od 83,99 zł |
Werdykt
Avengers. Zmierzch to jedna z tych historii, które przypominają, że komiksy superbohaterskie nadal potrafią zaskakiwać. Zdarsky bierze dobrze znane postacie i wrzuca je do świata pełnego niepokoju, ale nie zapomina przy tym o emocjach. Daniel Acuña dokłada do tego fenomenalne ilustracje. Komiks momentami smutny, momentami bardzo gorzki, ale przede wszystkim wciągający od pierwszej do ostatniej strony.
Fani Marvel Rivals dostaną szansę spojrzenia na swoich ulubieńców z zupełnie innej perspektywy. Reszta czytelników po prostu otrzyma kawał naprawdę dobrego Marvela.
Komiks do recenzji dostarczył polski wydawca, Egmont.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.

Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.