Po 25 latach Gothic dostał remake. Czy warto po niego sięgnąć na konsolach PlayStation 5? Zapraszam do mojej rozbudowanej opinii.
W 2001 roku zadebiutował Gothic. Produkcja ta zyskała w naszym kraju status kultowej i wiele osób zachwyciło się wizją studia Piranha Bytes. Minęły ponad dwie dekady – studio Alkimia Interactive postanowiło wziąć się za odświeżenie tego klasyka. Nie ukrywam, że nie grałem w oryginalną wersję przygód Bezimiennego. Nie mam wobec tego żadnego sentymentu do oryginału. Cenię jednak dobre gry z gatunku RPG, więc chętnie sprawdziłem nowego-starego Gothica. Mój artykuł piszę z perspektywy osoby, która po prostu chce przenieść się do wciągającego świata i poczuć z nim silną więź. Jeśli nastawiacie się na porównania z podstawową produkcją, to od razu zaznaczam, że ich tu nie znajdziecie. Nie jest to zestawienie wspomnień z rzeczywistością, a po prostu opis moich odczuć po spędzeniu ponad 30 godzin z remakiem. Odpowiem na pytanie, czy moim zdaniem warto zainteresować się dziś tym tytułem na konsolach PlayStation 5. Nie przedłużając, sprawdźmy jak wypada powrót do Górniczej Doliny.
Fabuła




Naszym bohaterem – choć to dość szumnie powiedziane, ale więcej jeszcze o tym napiszę – w Gothic Remake jest Bezimienny. Przez całą grę nie usłyszymy imienia postaci. Zdarzyło się, że już chciał się przedstawiać, ale… cóż, jego rozmówcy kompletnie to nie interesowało. Od samego początku jesteśmy traktowani jak nikt, zwykły śmieć. Mimo wszystko z pewnego powodu (z jakiego? Tego Wam nie zdradzę) dostajemy za zadanie przekazać Magom Ognia tajemniczy list. Zostajemy więc rzuceni (dosłownie) w realia kolonii robotniczej, gdzie musimy się odnaleźć i dowieść swojej wartości. Nie minie wiele czasu, a spotkamy (czy raczej to on nas spotka) Diego. Mężczyzna chętnie wyjawi nam podstawowe zasady panujące w Starym Obozie i pokieruje w dalszą drogę.
Od tej pory teoretycznie mamy wolną rękę i możemy zwiedzać świat. Nie uważam natomiast, aby było to dobre podejście. Wyjaśnię to jeszcze w części poświęconej rozgrywce, ale na sam początek polecam wykonanie choć kilku zadań fabularnych. Nie tylko pozwolą nam one zapoznać się z topografią Obozu, ale też będą stanowiły źródło szybkiego pozyskania pewnej ilości bryłek. Jest to niezwykle cenna (zwłaszcza na początku) waluta, którą wykorzystujemy między innymi w sklepach, ale też podczas nauki umiejętności.




Jak wspomniałem, naszym zadaniem jest przekazanie listu Magom. Zanim jednak będziemy mogli się z nimi spotkać, musimy zyskać zaufanie osób, które nas tam wprowadzą. Mamy kilka sposobów na osiągnięcie tego celu i zdecydowanie warto uważnie brać udział w rozmowach. Zapomnijcie o wielkim kompasie i znaczniku celu na ekranie. Tu musimy wczytywać się w zapiski i na tej podstawie decydować, gdzie się udać. Trzeba po prostu łączyć fakty i ewentualnie rozmawiać z napotykanymi postaciami, by zapytać je o drogę. To bardzo fajne rozwiązanie i w mojej ocenie wpływa na immersję.
Rozgrywka w Gothic Remake




Opisywany dziś Gothic Remake to oczywiście trzecioosobowy RPG akcji. Możemy kształcić swoją postać w trzech głównych kierunkach ofensywnych – walce w zwarciu, walce dystansowej lub wykorzystywaniu ataków magicznych. Te ostatnie wymagają naturalnie dostępnej energii magicznej, czy też many jeśli wolicie. Co istotne, inwestowanie punktów zdolności w walkę wręcz lub dystansową nie zamyka nam możliwości korzystania z magii. Wystarczy bowiem mieć odpowiedni zapas many oraz specjalny zwój, aby na tej podstawie rzucić czar. Uważajcie – zwój po wykorzystaniu przepada.
W moim przekonaniu to fajne urozmaicenie rozgrywki i nie blokuje nam całkowicie magii jeśli nie jest ona naszą domeną. Pozwala jednocześnie jej skosztować i może bardziej się ku niej skłaniać? Ja bez wahania odrzuciłem drogę profesjonalnego maga. Nigdy nie lubiłem grania jako mag i nie inaczej jest w przypadku Gothic Remake. Moim priorytetem jest broń (jednoręczna i dwuręczna, z naciskiem na tę pierwszą), więc inwestowałem sporo punktów w siłę, choć samo to nie wystarczyłoby do radzenia sobie w Kolonii. Jak wspomniałem, Bezimienny jest nikim, liściem na wietrze. Trzeba więc odmienić los.
Niezbędni do tego są nauczyciele umiejętności. Pamiętajcie, że nie są oni zaznaczani na kompasie (którego tu nie ma) ani mapie, a więc uważne granie popłaca na każdym kroku. Za odpowiednią ilość punktów zdolności oraz bryłek będą skorzy do podzielenia się z nami swoją wiedzą. Zdecydowanie zalecam szukanie tych fachowców. Nierzadko mocno ułatwią nam życie. Początkowo zwykłe machanie kilofem, czy zardzewiałym mieczem (o ile w ogóle wejdziemy w jego posiadanie – zaczynamy z gołymi pięściami) jest nie tylko powolne, ale i mało efektywne. Bronie mają minimalny poziom siły, a dopóki nie spełniamy tego wymogu… Cóż, możemy marzyć o używaniu danego oręża. Ba, nawet spełniając ten wymóg, a nie ucząc się walki, machania mieczem przez Bezimiennego szermierką bym nie nazwał.




Kiedy natomiast nauczymy się podstawowych ruchów, będziemy mogli na przykład wykonywać ataki kombinacyjne, wyprowadzając ciosy jeden po drugim w idealnych momentach. Dojdzie też parowanie, a na przykład łuki częściej zadadzą obrażenia krytyczne i będą bardziej celne. Nauka, nauka i jeszcze raz nauka to podstawa sukcesu w Gothic Remake. Przekłada się to na właściwie wszystkie dziedziny – otwieranie zamków, wytwarzanie przedmiotów, czy walkę, wspinaczkę, akrobatykę oraz na przykład skórowanie zwierząt i nurkowanie.
Eksploracja popłaca… pod pewnymi warunkami




Jako że Gothic Remake jest grą w otwartym świecie, to może warto byłoby go zwiedzać? Na dobrą sprawę możemy skupić się na eksploracji już kilka minut po rozpoczęci naszej przygody. Wspominałem już, że Bezimienny jest nikim. Przekłada się to między innymi na jego szanse w starciu z fauną. Początkowo nawet ścierwojad – szczególnie jego dorosły osobnik – i kretoszczur, nie wspominając nawet o wilku, czy goblinie, są w stanie nas zabić. Jednym celnym ciosem. I to bez wysiłku. Z jednej strony czujemy pokusę odkrywania świata, ale z drugiej zdajemy sobie sprawę z tego, że nie mamy wielkich szans na osiągnięcie w nim czegokolwiek bez nauki zasad i ruchów. Jasne, możemy czasem zabić małe stworki – szczególnie chrząszcze lub krwiopijców. Nie przynoszą one oczywiście wielu punktów doświadczenia, ale ziarnko do ziarnka… Polecam zbieranie wszystkiego, co tylko widzicie – nawet jeśli jest opisane w menu wyposażenia jako śmieć.




W Gothic Remake nie ma limitu wyposażenia ani udźwigu. Kiedy już będziecie mieć torbę pełną najrozmaitszych chwastów, łyżek i innego badziewia, koniecznie udajcie się do handlarzy. Często będą mogli odciążyć Wasz ekwipunek, przyznając Wam choć trochę bryłek. Uważajcie jednak – im więcej tego samego przedmiotu sprzedajecie, tym niższa będzie jego cena u danego handlarza. Ma to oczywiście sens – rzadsze towary powinny być przecież bardziej wartościowe. Skoro chcemy zasypać osobę konkretnym przedmiotem, to staje się on coraz powszechniejszy. Zdobywane bryłki są, jak pisałem, konieczne do nauczenia się czegoś, czy kupienia lepszej zbroi (składającej się w Gothic Remake z 3 elementów pancerza) czy przedmiotów użytkowych.
Znajdziemy wśród nich na przykład mapy, które zdecydowanie ułatwią nam odnajdywanie się w świecie. Mapę aktywujemy, przytrzymując panel dotykowy kontrolera DualSense. O ile to w ogóle działa… Często bowiem po prostu włączałem menu wyposażenia lub statystyk, a mapa uparcie nie chciała się włączyć. Musiałem wobec tego wczytać zapis, aby to zadziałało… albo znaleźć po prostu mapę w moim ekwipunku i stamtąd ją wyświetlić. Co istotne – to nie jedyny i nie najpoważniejszy błąd gry, ale więcej o tym jeszcze napiszę.




Wróćmy teraz jeszcze na chwilę do eksploracji. Przyznaję, że lubiłem zapędzać się w dalekie rejony krainy nawet na pierwszym poziomie mojej postaci. Szczególnie obiecująco wyglądały dla mnie samotne wieże, w których byłem w stanie znaleźć nawet kilkadziesiąt bryłek! Na początku przygody nie jest to ilość, którą można gardzić. Tym bardziej że – jak wspomniałem – jeden z kosztów nauki to minimum 50 takich właśnie bryłek. Lepsze wyposażenie również się przydaje. Okradając powalonego przeze mnie kopacza, wszedłem w posiadanie pałki z kolcami. Nazwałem ją – jakżeby inaczej – Lucille. Fani Negana na pewno wiedzą, do czego piję. Należy jeszcze pamiętać o zapisywaniu gry. Już tłumaczę dlaczego jest to tak ważne.
Grafika, udźwiękowienie i strona techniczna




Gothic Remake to pod wieloma względami staroszkolna produkcja. Oznacza to, że zapisy automatyczne nie występują przesadnie często. Jasne, kiedy wykonamy jakieś zadanie fabularne, to gra zapisze się automatycznie. Jednak kiedy skupimy się na eksploracji, to koniecznie pamiętajmy o ręcznym zapisywaniu. Na szczęście jest to dostępne w dowolnym momencie poza walką. Naciskamy po prostu przycisk Options na padzie DualSense, a następnie wybieramy opcję Zapisz grę i odpowiednie miejsce. Z pewnością nie jest to tak wygodne, jak naciśnięcie klawisza F5 na komputerach, niemniej doceniam i tak tę możliwość na konsolach.
Zapisywanie trwa zaledwie kilka sekund, podobnie zresztą jak wczytywanie gry – to ważne, bo w Gothic Remake często możemy zginąć przez nieuwagę lub błędne decyzje dialogowe. Jednocześnie upewnijcie się, że zobaczycie w lewym górnym rogu komunikat Gra zapisana. Zdarzało się niestety – i nie był to przypadek jednorazowy – że naciskałem zapisywanie, a gra nie rejestrowała wciśnięcia przycisku… Zdarzyło się też, że gra nie rozpoznawała wciskania przycisków atakowania – nie muszę chyba mówić, jak skończyła się wtedy walka?




Pomału kończąc dzisiejszy artykuł, nie mogę nie odnieść się do kwestii audiowizualnych oraz strony technicznej. Nie ma co owijać w bawełnę. Grałem na bazowej konsoli PlayStation 5 i Gothic Remake wygląda na ogół dość przeciętnie. Często można natknąć się na rozmazane tekstury, co w połączeniu z dziwacznym cieniowaniem daje kuriozalny efekt. Jasne, na pewno Remake wygląda lepiej niż oryginał – co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Jednak jednocześnie tegoroczny Gothic wyraźnie odstaje od dzisiejszych standardów graficznych. Początkowo Alkimia Interactive nie zdecydowało się na umożliwienie nam wybierania między trybem jakości i wydajności. Zamiast tego stwierdzono, że najlepszym rozwiązaniem jest wymuszenie niestabilnych 30 klatek na sekundę.
Spadki do około 25 klatek na sekundę i mniej są tu na porządku dziennym. Dodajmy do tego późniejsze skoki do 30 klatek, a otrzymamy niestety bardzo niestabilną rozgrywkę. Na szczęście w jednej z aktualizacji po premierze doszła możliwość wybrania 60 klatek na sekundę, a nawet większej ilości. Działa to dobrze. W zamkniętych lokacjach (jak jaskinie i świątynie). Gdy już wyjdziemy na otwarty teren, to Gothic Remake zdecydowanie odznacza się spadkami poniżej nawet 45 klatek na sekundę. W porywach wyświetla nawet istny pokaz slajdów – około 5 klatek na sekundę, a nawet chwilowo… 0 FPS.

Zdecydowanie strona techniczna gry jest tym, co najbardziej mnie do niej zniechęcało. Zwłaszcza, że gra wiele razy wywaliła mi się do głównego ekranu konsoli. W zestawieniu z brakiem częstych automatycznych zapisów daje to obraz produkcji, do której trzeba mieć mnóstwo samozaparcia i stoicki wręcz spokój. Raz zdarzyło się też, że cała konsola zamroziła mi się przez grę i jedynym, co mogłem zrobić było wyłączenie jej z kontaktu i włączenie od nowa. Oczywiście absolutnie nie jest to dobre rozwiązane, ale innego nie było. Fakt faktem, że niedawno pojawiła się aktualizacja pozwalająca włączyć tryb preferujący jakość lub wydajność. Jest już dużo lepiej z klatkami na sekundę niż było wcześniej. Nadal nie ma jednak stabilnych 60 klatek w każdym miejscu. Nie zmieniło się też częste wywalanie gry. Sprawiło to, że nie byłem w stanie przejść Gothic Remake, a tym samym wystawić oceny końcowej.




Gothic Remake ukazało się u nas w polskiej wersji językowej. O ile założenia są świetne, o tyle wykonanie spolszczenia pozostawia niestety sporo do życzenia. Przede wszystkim jeśli chodzi o dobór aktora głosowego do głównego bohatera, Bezimiennego. Z jednej strony doceniam, że kwestie dialogowe dla tej postaci nagrywał Jacek Mikołajczak. Mam jednak wrażenie, że nie poinformowano pana Jacka, jakie emocje mają być kojarzone z daną rozmową u Bezimiennego w remake’u. Sprawia to, że początkowo słychać kompletnie beznamiętne kwestie bez wyrazu. Na szczęście stosunkowo szybko kwestie są wypowiadane z dużo większą dbałością i przywiązaniem, ale jednak niesmak pozostaje.
Nie mogę się za to doczepić do jakości muzyki. Słuchanie utworów z gry to prawdziwa przyjemność i skutecznie współtworzy klimat. Nie inaczej jest z odgłosami stworzeń i świata oraz kwestiami wypowiadanymi przez postaci niezależne. Jednym z lepszych przykładów jest tu Wrzód. Bardzo szybko po poznaniu go miałem ochotę mu przywalić. Nie zdradzę, czy się ostatecznie na to zdecydowałem, ale jedno jest pewne. Nikt nie przejdzie obojętnie obok Wrzoda. Nie mogę również nie wspomnieć o zanikającym dźwięku. Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy nagle wyłączał się dźwięk i jedynym, co mogłem zrobić, aby rozwiązać ten problem było ponowne wczytanie zapisu. Podobnie w przypadku kwestii dialogowych. Wypowiedzi z kilku linii nakładały się na siebie, a nawet NPC w kółko powtarzał swoją kwestię.
Podsumowanie




W ogólnym rozrachunku uważam Gothic Remake za nie do końca udaną produkcję. Na plus są jej same założenia. Nie prowadzi gracza za rączkę i zaprasza do uważnego śledzenia wydarzeń, a świat zachęca do eksploracji. Strona techniczna pozostawia jednak mnóstwo do życzenia i moim zdaniem lepiej jeszcze wstrzymać się z zakupem. Nie mogę niestety z czystym sumieniem wystawić tej produkcji jakiejkolwiek oceny. W moim przekonaniu należy poczekać aż zostaną wypuszczone kolejne łatki. Na razie ryzyko utraty postępu przez nagłe wyłączenie się gry jest za dużą przeszkodą, abym mógł zarekomendować ten tytuł.
Sięgając po niego bez żadnego sentymentu do oryginału zostałem miło zaskoczony (przynajmniej kiedy działał i nie musiałem wykonywać zadań w obozie na bagnach). Nie uważam jednocześnie, aby był to najlepszy RPG ostatnich lat. Za taki uważam między innymi – recenzowane przeze mnie w tym miejscu – Kingdom Come: Deliverance II. Kto wie, może palmę zwycięzcy uda się we wrześniu przejąć grze The Blood of Dawnwalker? Niedługo się przekonamy. Gothic Remake jest dobrą grą – ale do wybitnej sporo jej brakuje. Oczywiście zakładając w ogóle, że działa…
Niektóre sekwencje – na przykład utworzenie mostu z lodu, a następnie przyciągnięcie do siebie skarbu za pomocą telekinezy, czy zamiana w chrząszcza, by dostać się w niedostępne inaczej miejsce – są bardzo satysfakcjonujące. Nie zmienia to wszystko niestety faktu, że według mnie tytuł ten został wydany co najmniej o miesiąc za wcześnie. Póki co sprawia wrażenie produkcji dostępnej we Wczesnym Dostępie. Jeżeli chcecie grać na PS5, to jeszcze nie teraz – niech Alkimia Interactive na razie poprawia swoje dzieło (a zdecydowanie jest co naprawiać).
Kod recenzencki zapewniła agencja Dead Good Media.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.