Pod koniec minionego miesiąca ukazało się The Wolf Among Us Remastered. Czy warto powrócić do Fabletown w odświeżonej wersji?
13 lat temu ukazało się The Wolf Among Us. Przyznaję, że nie wiedziałem wtedy wiele o tej grze, więc sięgnąłem po nią na komputerze w ciemno. Okazało się, że momentalnie wciągnąłem się w świat i nawet po ponad dekadzie uważam ten tytuł za jeden z najlepszych, w jakie grałem. Czekam oczywiście na drugi sezon – który ma mieć premierę w przyszłym roku. Z przyjemnością zagrałem też w odświeżoną wersję – Remastered – na tegorocznych targach Gamescom. Do moich wrażeń możecie oczywiście przejść z poniższego odnośnika.
Jako że mam ogromny sentyment do tego dzieła studia Telltale, bardzo chętnie sięgnąłem po odnowioną, a zarazem wzbogaconą edycję. Zapraszam do mojej recenzji The Wolf Among Us Remastered. Nie znajdziecie w niej oczywiście spoilerów fabularnych, a więc możecie czytać artykuł bez obaw o wyjawienie Wam wydarzeń. A propos…
Fabuła




Miejscem akcji The Wolf Among Us Remastered (oczywiście tak samo, jak oryginału) jest Fabletown. Pod tą nazwą kryje się dzielnica Manhattanu zamieszkiwana przez postaci rodem z różnych baśni. Starają się one żyć w zgodzie z regułami ich nowego świata i nierzadko próbują z trudem wiązać koniec z końcem. Stanowi to interesującą wizję, w której Bestia, Piękna, Sinobrody czy inne znane osoby borykają się ze zwykłymi, codziennymi trudnościami. Między innymi z tego powodu uważam, że fani baśni mogą zainteresować się Wilkiem Pośród Nas. Samo to jednak nie jest jedyną zaletą historii. Telltale przedstawiło w swojej grze mroczny kryminał, w którym będziemy zwodzeni fałszywymi poszlakami i tropami. Wszystko prowadzi oczywiście do – na szczęście bardzo satysfakcjonującego – finału, na drodze do którego podejmiemy wiele decyzji. Więcej napiszę na ten temat w części poświęconej rozgrywce.




Głównym bohaterem (choć słowo to jest dość dyskusyjne w kontekście przeszłości postaci) jest Bigby. To szeryf, przed którym postawione zostanie wymagające zadanie. W Fabletown grasuje bowiem morderca. Ujęcie go jest oczywiście priorytetem dla Bigby’ego – nie bez znaczenia jest fakt, iż w przeszłości był znany jako Wielki Zły Wilk. Tak, ten sam, który zjadł między innymi Czerwonego Kapturka i Babcię oraz polował na Trzy Świnki. Można by więc zastanawiać się, czy jest to odpowiedni kandydat do pilnowania porządku. Z drugiej strony skoro wiele osób się go obawia, to kto lepiej sprawdziłby się w tej roli? Zwłaszcza że jest wyposażony w niezwykle czuły węch. Nie ma naturalnie róży bez kolców – wilcza natura Bigby’ego niekiedy może dojść do głosu. Niekiedy mamy na to pewien wpływ i już tłumaczę, o co mi chodzi.
Rozgrywka




Gry Telltale pozwalają nam dość często wybierać, jak chcemy się zachowywać i The Wolf Among Us Remastered nie jest pod tym względem odstępstwem od reguły. Kilka razy podczas przechodzenia tytułu będziemy musieli zadecydować, gdzie chcemy się wybrać. Czy pójdziemy najpierw do mieszkania Toada? A może kiedy indziej zaczniemy od odwiedzenia baru lub posiadłości podejrzanego? Może to mieć wpływ na wydarzenia, jakie zajdą i zmienić historię, której będziemy świadkami (i w zasadzie również współtwórcami). Na pewno warto więc przechodzić tę grę co najmniej dwa razy jeżeli chcemy zobaczyć wszystko, co przygotowano dla nas fabularnie.




Rozgrywka łączy w sobie dialogi, eksplorację i sekwencje QTE. Najwięcej czasu spędzimy bez wątpienia, uczestnicząc w licznych rozmowach z mieszkańcami Fabletown. Nie tylko posuniemy w ten sposób fabułę do przodu, ale też zwiększymy swoją wiedzę na temat świata. Pomocne są wpisy w Book of Fables. Jest to leksykon zbierający informacje o napotykanych postaciach i odwiedzanych miejscach. Szkoda jednak, że aby z niego skorzystać, trzeba przerwać rozgrywkę i przejść do odpowiedniej opcji w głównym menu. Dużo lepiej byłoby, jeśli dałoby się zobaczyć te wpisy bez wyłączania odcinka (na które podzielony jest pierwszy sezon, a więc The Wolf Among Us Remastered).
Nasze wybory dialogowe kształtują nastawienie rozmówców do Bigby’ego. Nie zmienia to co prawda zakończenia, ale jednak zmiany stosunku do Wilka są zauważalne i aktorzy dobrze odgrywają swoje role. Rozgrywka pozwala nam też przechadzać się po lokacjach w z góry ustalonym widoku. Naszą postacią poruszamy za pomocą lewej gałki analogowej, natomiast prawego analoga używamy do najechania na interaktywny przedmiot, z którym chcemy zadziałać.
‘Oprócz oglądania elementów świata, podnoszenia ich i wchodzenia z nim w interakcje co jakiś czas weźmiemy też udział w sekwencjach QTE. Stanowią one świetne przełamanie dość powolnego – choć bynajmniej nie nużącego! – tempa rozgrywki. W sekwencjach tych musimy w odpowiednim momencie poruszyć gałką analogową we właściwą stronę, wcisnąć wymagany przycisk (kółko, trójkąt, krzyżyk, kwadrat lub spust) lub naciskać stosowny przycisk do momentu wypełnienia jego pola na ekranie. Nie jest to skomplikowane, ale doceniam takie urozmaicenie rozgrywki. Przyznaję, że mam nadzieję, że kiedyś dostaniemy w świecie Baśni taką grę, jak seria Batman: Arkham od Rocksteady. Wróćmy jednak do Bigby’ego – a dokładniej do tego, jak wyglądają postaci oraz świat.
Grafika i udźwiękowienie




Jak widzicie po zrzutach ekranu, The Wolf Among Us Remastered absolutnie nie odznacza się fotorealistyczną oprawą wizualną. Lata temu Telltale postawiło na cel shading, co zagwarantowało styl zgodny z komiksowym rodowodem przygód Bigby’ego. Na całe szczęście zdecydowano się na taki zabieg również w przypadku odświeżonej wersji. Nie zabrakło jednak ulepszeń. Tekstury mają więcej szczegółów, a sam projekt Wilka jest teraz dużo bardziej przerażający. Możecie to zresztą zobaczyć na poniższym filmie.
Kolejnymi przykładami poprawek – a jednocześnie nie wymyślania koła na nowo – są dużo bardziej szczegółowe skrzydła Bufkina oraz odbłyski na magicznej lampie. Ogólnie rzecz ujmując, gra wygląda naprawdę świetnie. Fani oryginału z pewnością poczują się jak w domu i nie odczują braku poszanowania dla pierwotnej wersji tytułu. Natomiast nowi gracze bez kręcenia nosem na niedzisiejszą oprawą mogą z przyjemnością rozwiązywać tajemnicę w Fabletown. Ja bardzo wciągnąłem się w ten świat i z niekłamaną przyjemnością do niego wróciłem. Tym bardziej, że aktorzy głosowi wypadają po prostu świetnie. Szczególnie spodobało mi się przedstawienie Bigby’ego – swojego rodzaju Maxa Payne’a w innym świecie. The Woodsman również został zagrany bardzo przekonująco – szczególnie doceniam przemianę w jego zachowaniu i głosie, choć oczywiście nie będę wyjawiał co i dlaczego go spotkało.




Muzyka również pasuje do klimatu i stylistyki świata. Polecam też włączenie rewelacyjnego trybu noir. Nakłada on czarno-biały filtr na sceny, co moim zdaniem jest idealne w tej produkcji. Szkoda natomiast, że napisy i podpisy pozostają różnobarwne. Wyglądają one bardzo dobrze bez trybu noir, ale już z tym filtrem za mocno kontrastują. Z czernią i bielą. Mam też nadzieję, że w jakiejś aktualizacji będzie można przełączać się między tym trybem, a standardowym za pomocą jednego przycisku. Teraz trzeba zatrzymać grę, wejść do opcji, wybrać rozgrywkę i dopiero stamtąd przełączyć tryb noir, a następnie cofnąć się i wyjść z tego menu. Nie jest to oczywiście nic skomplikowanego, ale jednak jeden przycisk byłby według mnie dużo bardziej wygodnym rozwiązaniem.
Podsumowanie




The Wolf Among Us Remastered to bardzo udana produkcja zarówno dla miłośników świata Fables, jak i fanów dobrych kryminałów. Nie obyło się w niej co prawda bez pewnych mankamentów. Otworzenie Book of Fables wymaga powrotu do głównego menu. Tryb noir mógłby być przełączany za pomocą tylko jednego dedykowanego przycisku. Szkoda też, że nie ma niestety języka polskiego – to może być pewne utrudnienie dla niejednego potencjalnego chętnego. Nie zmienia to wszystko tego, że z czystym sumieniem rekomenduję tę produkcję wszystkim graczom. Idealnie miesza ze sobą sekwencje pełne akcji, dialogi i interesujący świat. Miejcie świadomość, że jest to produkcja wyłącznie dla dorosłych graczy. Nie brakuje bowiem przestępstw na tle seksualnym, nagości czy okaleczania (jeżeli podejmiemy taką decyzję). To dojrzała gra dla dojrzałych odbiorców.
Doceniam również dodanie 5 alternatywnych scen do rozegrania z poziomu menu głównego. Można więc powiedzieć, że za około 100 złotych dostajemy nie tylko 5 odcinków głównych, ale też dodatkowe materiały rozmiaru kolejnego odcinka. W moim przekonaniu jest to świetny stosunek ceny do zawartości. Bardzo jestem ciekaw, co wydarzy się w zapowiedzianym na przyszły rok drugim sezonie. Zwłaszcza, że nasze decyzje z tej odsłony mają przenieść się do „dwójki”. Marzy mi się również wydanie zbiorcze wszystkich komiksów z serii Baśnie od DC Comics/Vertigo. Kto wie, może Egmont zdecyduje się na taki krok? Jakby nie było, The Wolf Among Us Remastered to świetne dzieło i polecam je absolutnie każdemu. Bez wahania i z niemałą przyjemnością wystawiam mu niemal maksymalną ocenę i czekam na więcej.
Kod recenzencki zapewniła agencja Fortyseven Communications.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.