Batman z 1989 roku dostał nową kontynuację swoich losów. Czy Johnowi Jacksonowi Millerowi udało się stworzyć wciągającą powieść? Dowiecie się tego z niniejszej recenzji.
Batman zadebiutował w komiksach w pierwszej połowie XX wieku. Jednak to pod koniec minionego stulecia ukazał się jeden z najlepiej wspominanych filmów o tym bohaterze. Mam oczywiście na myśli Batmana z 1989 roku – produkcję w reżyserii Tima Burtona. Legendarna wręcz muzyka Danny’ego Elfmana w połączeniu z wizją Gotham, w której mrok współgrał z barwnymi lekkimi scenami stanowiły niezwykle interesujący mariaż. Nie bez znaczenia były również ikoniczny strój Mrocznego Rycerza z charakterystycznym zaokrąglonym logo oraz świetnie zagrany przez Jacka Nicholsona Joker. To właśnie z tego filmu pochodzi też jeden z klasycznych projektów Batmobilu. Nawiasem mówiąc, miałem ogromną przyjemność składania go z klocków LEGO. Z poniższego odnośnika możecie przejść do mojej recenzji tego zestawu.
Teraz wróćmy jednak do filmu i wydarzeń w nim ujętych. Zaznaczę, że w tym artykule mogą pojawiać się spoilery z Batmana z 1989 roku. Muszę Was bowiem wprowadzić nieco w wydarzenia z książki, a więc rekomenduję czytanie tej recenzji po obejrzeniu filmu Burtona. Tyle tytułem wstępu, przejdźmy teraz do samego artykułu.
Wydarzenia w filmie
Film przedstawiał Batmana na początkowych etapach jego działalności. Co prawda nie widzieliśmy szkolenia Bruce’a (to zostało zaprezentowane w dziele Christophera Nolana – Batmanie: Początku) i skupiono się na ukazaniu jego aktywności już w Gotham. Nie wszyscy przestępcy wierzyli, że w mieście pojawił się „nowy szeryf”, starający się zwalczać zbrodnię. Pozwalało to Nietoperzowi wzbudzać tym większy lęk w kryminalistach. Natomiast wnikliwa dziennikarka, Vicki Vale, zainteresowała się życiem Bruce’a Wayne’a. Dlaczego udawał się na ulicę z kwiatami? Czy kogoś tam stracił? Naturalnie odpowiedź zna chyba każdy fan komiksów o tym bohaterze.
Nie zabrakło również wyrazistego nemezis dla Gacka. Tym okazał się Joker, wspaniale sportretowany przez Jacka Nicholsona. W wyniku machinacji Jacka Napiera na ulicach Gotham znalazł się zakamuflowany środek chemiczny określany jako Smylex. Mimo że sam Joker oczywiście zginął (spadł z wieży kościoła), to jednak pewne efekty jego działalności mogą się jeszcze utrzymywać, a jednocześnie być pominięte w filmie. W tym momencie może przydać się książka i już przechodzę do opisania tego właśnie tomu.
Książka i dalsze wydarzenia (bez spoilerów)


Nie bez powodu opisałem najważniejsze wydarzenia z filmu. Zrobiłem to, bo książka Johna Jacksona Millera stanowi pomost fabularny pomiędzy Batmanem, a Powrotem Batmana. Dla najlepszego doświadczania książki dobrze jest moim zdaniem obejrzeć te dwa filmy. Tom składa się z ponad 500 stron (50+ rozdziałów), ale lektura mija niesamowicie szybko. Ogromna w tym zasługa sporego szacunku, z jakim autor podchodzi do materiału źródłowego. Miller umiejętnie korzysta z niedomkniętych wątków pokazanych w 1989 roku i wykorzystuje je, by wokół nich zbudować swoją powieść. Na szczęście nie są to tanie chwyty – historia, którą poznajemy faktycznie ma sporo sensu. Bardzo spodobało mi się pokazanie Batmana jako człowieka nierzadko popełniającego zwykłe ludzkie błędy. Nie tylko mierzy się z duchami przeszłości w koszmarach sennych, ale jeszcze stara się stawać coraz lepszym obrońcą Gotham.
Oczywiście po drodze potknie się nieraz i nie dwa. Nie miałem jednocześnie wrażenia, że widziałem drwinę z tego bohatera. Raczej postać borykającą się z trudnym początkiem swojej drogi. Nie zawsze gadżety działały tak, jak powinny. Ponadto zdarzało się, że Batman został po walce (która opisywana była bardzo dynamicznie, ale i szczegółowo, a zarazem bez rozwleczenia sceny), by zebrać wykorzystane w starciu gadżety. Spodobało mi się również wykorzystanie pewnej postaci pełniącej ogromną rolę w filmie Powrót Batmana. Sprawia to wszystko, że Batman: Odrodzenie stanowi świetny pomost pomiędzy dwoma filmami Tima Burtona. Nie brakuje także cliffhangera i zabieg ten jest w pełni uzasadniony.
Podsumowanie


Batman: Odrodzenie to bardzo dobra książka, która bez wątpienia spodoba się niejednemu fanowi Mrocznego Rycerza. Z jednej strony przedstawia zamkniętą nową opowieść, która idealnie wpisuje się w czas pomiędzy pierwszym a drugim filmem Tima Burtona o tej postaci. Tłumaczy wiele wątków i podejmuje opowieść, korzystając z pozostałości po wydarzeniach z filmu z 1989 roku. Przyznaję, że do tej pory nie sądziłem, że pewne wątki można rozbudować. Niemniej jednak po lekturze książki stwierdzam, że faktycznie ich rozwinięcie ma sporo sensu i absolutnie nie jest nachalne. Dowiadujemy się na przykład, co stało się z relacjami towarzyskimi Bruce’a Wayne’a, a i Alfred Pennyworth dostaje nieco miejsca. Oczywiście nie jest to postać pierwszoplanowa, ale nie zmienia to faktu, że ma potężne znaczenie dla opowieści. Nie ma w tym niczego dziwnego – w komiksach również Alfred nierzadko zapewniał gigantyczne wsparcie. Nie tylko dla Batmana, ale i dla Bruce’a. Możemy również zastanowić się, czy Mroczny Rycerz sam nie tworzy dla siebie problemów swoją obecnością w Gotham. Co dzieje się ze Smylexem? Nie będę oczywiście zdradzał odpowiedzi na te pytania – aby je poznać, należy sięgnąć po recenzowaną książkę. Nie jest ona co prawda pozbawiona błędów – gdzieniegdzie natknąłem się na zbędne przecinki czy inne potknięcia językowe.



Mimo to bez wahania polecam lekturę wszystkim miłośnikom tej postaci. Ja jestem zachwycony tą książką i już czekam na kontynuację – w samym tomie jest jasno podana informacja, że będzie dostępna druga książka o Batmanie. Doceniam też dodanie fajnej zakładki, którą możecie zobaczyć na zdjęciu. Podoba mi się również wydanie tomu w twardej oprawie. Książka liczy około 550 stron, a więc miękka oprawa nie byłaby w mojej ocenie dobrym wyborem. Krótko podsumowując, to naprawdę udana powieść, która powinna obowiązkowo znaleźć się w bibliotece każdego fana Batmana z 1989 roku. Polecam też obejrzenie tego filmu (oraz Powrotu Batmana) przed lekturą. Wyniesiecie wtedy z lektury najwięcej korzyści i skojarzycie sporo smaczków. Batman: Odrodzenie to nie tylko wciągająca książka. To hołd dla klasycznego, legendarnego wręcz filmu. Możliwe, że coś dla siebie znajdą również i docenią miłośnicy Batman: Arkham City oraz najnowszych filmów od DC Comics… Ale to musicie już odkryć osobiście.
| Liczba stron | 552 |
| Wymiary | 14 cm x 20,5 cm |
| Autor | John Jackson Miller |
| Tłumacz | Kuba Kozłowski |
| Typ oprawy | twarda |
| Cena | od 50,41 zł |
Książkę do zrecenzowania dostarczyło wydawnictwo Vesper.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.