Co powiecie na wyprawę w przyszłość na totalnie zniszczoną Ziemię w celu odbudowania na niej życia? Oto BioEden, gra o odbudowie ekosystemu planety.
Jestem ostatnio w nastroju na wszelkie tytuły typu sim, management czy city-builder, więc zwiastun BioEden momentalnie przykuł moją wagę. Twórcy gry, włoskie studio Broken Arms Games, stawia przed nami zadanie odbudowy ekosystemu nienadającej się do życia planety.
Fabuła
W dalekiej przyszłości Kolektyw stara się odbudować życie na Ziemi, która od dawna nie nadaje się do życia. Zanieczyszczone rzeki i jeziora, kwaśne deszcze, piaskowe burze i dziwne złoża na praktycznie gołej planecie, nie pozwoliły na utrzymanie na niej żadnych organizmów. Naszym zadaniem jest odbudowa ekosystemów, przy jednoczesnym zarządzaniu surowcami, energią i wodą.
Ekosystemu odbudowujemy przez umieszczanie specjalnych habitatów, które pozwolą nam hodować zwierzęta jeszcze zanim planeta pozwoli im na przeżycie na powierzchni.
Rozgrywka
W BioEden na graczy czeka kilka różnych biomów, eksploracja/odkrywanie planety, budowanie struktur do wydobywania surowców i tworzenie sieci dostarczającej wodę i prąd do Kopuły i pozostałych instalacji.



Wraz z postępem gry zdobywać będziemy punkty naukowe, pozwalające na rozwijanie drzewka umiejętności, a także odblokowywać kolejne zwierzęta dzięki zebranemu DNA.
A sama rozgrywka? W środku naszej kopuły hodować będziemy zwierzęta. Każde z nich będzie miało specjalne wymagania dotyczące nie tylko pożywienia czy schronienia, ale także temperatury czy nawet stopnia wilgotności powietrza. Każdy gatunek powie nam jednak o jego potrzebach na każdym z etapów — wystarczającym do życia, potrzebnym do rozmnażania się czy warunków niezbędnych do wypuszczenia poza habitat.
Początek gry
Choć może brzmi to banalnie, tutorial w tej grze raczej nie jest opcjonalny. Chociaż sam interfejs pozwala go pominąć, zdecydowanie nie radzę. Uczy nas on nie tylko samych zasad świata, ale też sterowania i przyzwyczaja do samego interfejsu. Na ekranie dzieje się całkiem sporo, mamy kilka różnych paneli, kilka widoków, dobrze więc ze wszystkim się zapoznać, zanim gra będzie wymagała od nas ciut większej zręczności.
W tutorialu uczymy się więc wydobywania surowców oraz podstawowych zasad rządzących ratowanym przez nas światem. Będziemy też mieli szansę udomowić pierwsze gatunki zwierząt i oczyścić pierwsze biomy, jednocześnie odkrywając też mapę.



Po zakończonym tutorialu staje przed nam wybór jeden z pięciu Gildii Kolektywu, która przeprowadzi nas przez swoją historię. Każda z kampanii doprowadzi do zakończenia gry, oferując nam ciut inne budynki i co innego stawiając za główne cele.
Więc tak, zdecydowanie jest to więc gra, którą warto przejść więcej niż raz. Przy pojedynczym podejściu nie odkryjemy wszystkich biomów, a tym samym i wszystkich gatunków zwierząt.
Oprawa wizualna
Całość opiera się na heksagonalnych płytkach, na których budować będziemy potrzebne do funkcjonowania kopuły struktury. Z czasem dorobimy się Anten, które pozwolą nam na eksplorację nieodkrytej części dostępnego dla nas obszaru. Wszystko pełne jest kolorów, które zmieniać się będą w niektórych miejscach wraz z postępem gry. I powiem szczerze, że jest naprawdę ładnie.
Nie jest to realistyczna grafika, nie jest pełna detali, ale jest urocza i funkcjonalna. Czy brakuje czasem wariacji drzew i krzewów? Jasne. Ale można je chociaż obrócić, żeby wszystko nie wyglądało jak szybkie kopiuj-wklej.



Budynki jesteśmy w stanie odróżnić wizualnie od siebie w ciągu kilku sekund, bo twórcy dobrze przemyśleli tu nie tylko kolory, ale też kształty.
Zwierzęta są urocze, wzorowane trochę na znanych nam zwierzętach, choć nie dokładnie identyczne.
Problem zaczyna się niestety przy wydajności. Grałam na Xbox Series X, a gra potrafiła klatkować przy przewijaniu mapy. Nie zawsze, ale czasem. Nie mam pojęcia, jak sprawa wygląda na Series S, ale zakładam, że może być ciężko. W opcjach nie mamy żadnych suwaczków dotyczących szczegółów otoczenia, czy wyboru między trybem wydajności, a jakości. Czasami go brakuje. Świat pełen budowli to widok, z którym każdy w grze się spotka, prędzej czy później.
Sterowanie i interfejs
Konsolowy interfejs nie jest zły, ale po kilku długich godzinach w grze wciąż myliłam klawisze, albo klikałam coś za szybko i zamiast otworzyć interfejs budowania, rozkładałam aktualnie aktywny budynek. Ups. Przeciwieństwo tego, co chciałam osiągnąć.
Na samym początku też zgłupiałam, gdy zadanie powiedziało, że mam wyjść z kopuły. Przeszukałam sekcję pomocy. Spojrzałam dokłądnie na cały interfejs i siedziałam i gdybałam, jak tu wyjść, skoro kursor “przyklejony” jest do centralnej części ekranu.
Okazuje się, że było to B. Domyślny konsolowy wstecz. Teraz już będę wiedzieć.
Przyznam, że brakowało mi trochę tej pomocy z interfejsem. Brakowało mi także jakiegoś szybciego przejścia do budowania (dostępne grupy widoków na ekranie widozcne są ZAWSZE, ale wyświetlone LB/RB nic nie robia, dopóki nie wejdziemy w tryb budowania przez radialne menu), szczególnie że na kontrolerze wciąż całkiem sporo było nieprzypisanych klawiszy. Miejmy nadzieję, że pojawi się to w jakiejś aktualizacji.
Ogólne wrażenia
BioEden zdecydowanie wciąga. To trzeba mu przyznać. Szczególnie, że to management, ale w wersji cozy i przegrać jest bardzo ciężko. Co ważne. Nie możemy przegrać pasywnie. Jeśi w środku gry rozładuje się Wam telefon, ktoś zapuka do drzwi czy zadzwoni telefon – nic się nie stanie.
Katastrofy triggerowane będą przez nasze przeładowanie świata zanieczyszczeniami. Czymś, co sami zrobimy. Habitat pozostawiony sam sobie nie ulegnie zniszczeniu. Bo o to przecież chodzi w Solarpunku. O samowystarczalność. Energię dostarczają więc panele słoneczne czy wiatraki, woda płynie z jezior. Gdy przyjdzie dłuższa noc czy kwaśne deszcze przed nami parę dni ciemności czy suszy (z którymi nic się nie da zrobić!), ale nadal nie zaburzy to na dłużej naszego świata.
Brak presji na pewno pomaga. BioEden to nie Frostpunk 2, gdzie pięć sekund nieuwagi i dwie złe decyzje mogą skutkować tysiącem śmierci. Uff.







Jeśli szukacie więc przyjemnej i ciekawej gry, BioEden może być dla Was. Czyszczenie złóż, rzek i jezior oraz transformacja kipiejącej skażeniami ziemii w tętniący życiem zielony świat są bardzo satysfakcjonujące. I co ważne, tytuł ten powinien trafić zarówno do starszej, jak i młodszej widowni!
Premiera gry już dzisiaj, 3 września na konsolach Xbox Series, PlayStation 5 i Nintendo Switch 2, a także na PC.
Grę do recenzji dostarczył wydawca, Focus Entertainment.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.