Batman dostał niedawno kolejny komiks. Tym razem możemy przyjrzeć się jego działalności w pierwszej połowie XX wieku. Czy warto sięgnąć po Pierwszego Rycerza? Sprawdźmy.
Na pewno dla regularnych czytelników naszego portalu nie jest tajemnicą, że bardzo lubię postać, jaką jest Batman. Znajdziecie sporo moich recenzji komiksów poświęconych temu bohaterowi, jak również zestawów LEGO, akcesoriów od GX Trust i serialu oraz filmu dotykających Mrocznego Rycerza. Opisywałem też swoje wrażenia z kilku gier z obrońcą Gotham. Czekam oczywiście na mającą premierę za nieco ponad dwa tygodnie kolejną produkcję z Batmanem. Mam naturalnie na myśli LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza od TT Games. Zanim jednak przeniesiemy się do klockowego wariantu Gotham, możemy oddać się lekturze jeszcze jednego komiksu. Jest nim Bat-Man: Pierwszy Rycerz. Jeżeli zastanawiacie się, czy uważam, że warto po niego sięgnąć, to może decyzję ułatwi Wam niniejsza decyzja? Zapraszam do lektury mojej recenzji.
Historia
Sięgając po komiks Bat-Man: Pierwszy Rycerz, należy mieć świadomość, z jakiego rodzaju opowieścią będziemy mieć do czynienia. Przede wszystkim dobrze jest zaznaczyć, jakie czasy są tłem akcji. Dzieje się ona mianowicie w pierwszej połowie XX wieku. Ameryka mierzy się z efektami Wielkiego Kryzysu oraz zakusów Adolfa Hitlera. Tym, co bardzo spodobało mi się już od pierwszych stron jest mocne osadzenie w faktach historycznych. Nie ma co liczyć na gadżety rodem z wielu filmów o Jamesie Bondzie. Pierwszy Rycerz stawia na dość twarde (choć występują pewne elementy mniej realistyczne) stąpanie po ziemi i moim zdaniem jest to świetna decyzja. Pojazd, jakim porusza się nasz bohater jest daleki od futurystycznych projektów Batmobilów. Mało tego, swoje przebrania trzyma po prostu (co, mam nadzieję, nie będzie dla nikogo wielkim spoilerem) w bagażniku samochodu. Zapomnijcie o przepastnej Bat-jaskini i prezentowanych w gablotach strojach.

W Pierwszym Rycerzu rozmach nie jest tak przytłaczający i komiks zachwyca często swoją kameralnością. Zamiast jaskini jest opuszczony magazyn zabezpieczony kłódką. Strój Batmana (czy też, jaką pisownię przyjęto w tym wydaniu, Bat-Mana) nie jest pancerzem nie do zdarcia. Zamiast tego jest zwykłym strojem pozbawionym technologicznych nowinek. Sprawia to, że Bat-Man: Pierwszy Rycerz czyta się jak dobry kryminał, w którym znane postaci są wplecione w realistyczne wydarzenia. Nie będę bynajmniej zdradzał fabuły, ale moim zdaniem jest ona prowadzona bardzo dobrze. Wciągnąłem się w ten świat i nie ukrywam, że z przyjemnością sięgnę po ewentualne następne komiksy z serii Bat-Man. Jest to dla mnie tym bardziej zaskakujące, że nie jestem fanem kryminałów. Pierwszy Rycerz zdołał mnie jednak ogromnie zaintrygować. Pozwolę sobie jeszcze przytoczyć oficjalny opis komiksu:
Rok 1939. Świat wciąż pamięta grozę Wielkiej Wojny, a w powietrzu czuć zapowiedź kolejnego, straszliwszego konfliktu. Faszyzm zalewa świat, w tym najciemniejsze zakamarki Ameryki.
W Gotham dochodzi do serii brutalnych morderstw wywołujących panikę wśród wysoko postawionych ludzi w mieście. W tym samym czasie pojawia się tajemniczy mściciel, niejaki Bat-Man. W sprawie zabójstw coś się nie zgadza, bowiem wszystko wskazuje na to, że dokonują ich ludzie, którzy dawno powinni już nie żyć. Bat-Man staje oko w oko z jednym z tych przerażających potworów i cudem uchodzi z życiem. Zaczyna się zastanawiać, czy zdoła przetrwać w okrutnym, zmieniającym się świecie.
Dwaj mistrzowie opowieści – legendarny scenarzysta Dan Jurgens („Batman. Ziemia niczyja”, „Superman”) i rysownik Mike Perkins („Superman”, „Action Comics”) – łączą siły, by snuć pasjonującą historię o początkach Mrocznego Rycerza!
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w amerykańskich zeszytach „Bat-Man: First Knight” #1–3.
Ilustracje
Wspomniałem wcześniej, że twórcy komiksu Bat-Man: Pierwszy Rycerz stawiają na realizm. Na szczęście nie ogranicza się to tylko do czasów i sytuacji. Również ilustracje są zgodne z tym stylem i przez to stanowią nierzadko małe dzieła sztuki. Najlepiej wypada gra światłem i cieniem. Często postaci są skąpane w półcieniu, co dodaje im tajemniczości. Doskonale pasuje to oczywiście do kryminału, co możecie zobaczyć na poniższej grafice. Mało tego, taka stylistyka skojarzyła mi się z plakatami z XX wieku. Jest to więc w moim przekonaniu celowy, świadomy i bardzo fajny zabieg.

Nie przeczę – przechodzenie na kolejne strony recenzowanego dziś komiksu było dla mnie niemałą przyjemnością. Nie tylko byłem ciekaw rozwiązań fabularnych, ale też wizualnego przedstawienia opowieści. Naturalnie nie brakuje bogactwa detali w scenach. Często zdarza się tak, że na drugim planie dzieją się pozornie nieistotne małe opowiastki. A to ktoś grzebie w śmieciach w poszukiwaniu czegoś cennego, a to zwierzę ugania się za innym. Bynajmniej nie mają one żadnego znaczenia dla głównej osi fabuły. Sprawiają jednak, że świat prezentowany na kartkach staje się bardziej żywy i wiarygodny. Doceniam starania ilustratorów w ożywienie papierowego Gotham. Dały one fantastyczny wręcz efekt. Nie mogę też napisać złego słowa na temat dobranych kolorów. Żadna barwa nie wybija się niepotrzebnie na pierwszy plan, a zastosowana kolorystyka dymków i czcionki napisów ułatwiają sprawne poznawanie wydarzeń. Pod względem estetyczno-wizualnym nie mam absolutnie żadnych zarzutów do recenzowanego dziś komiksu.
Podsumowanie

Jak możecie wywnioskować z recenzji, Bat-Man: Pierwszy Rycerz to perfekcyjny, nie posiadający wad, komiks. I wiecie co? Moim zdaniem tak właśnie jest. Znajdziemy tu sporo scen pokazujących pracę detektywistyczną i bez wątpienia przeważają one nad sekwencjami akcji. Dla niektórych osób może być to pewien problem. Natomiast jeśli szukacie przede wszystkim obrazkowej powieści kryminalnej, to warto dać szansę Pierwszemu Rycerzowi. Nie będę owijał w bawełnę – dla mnie jest to jeden z najlepszych komiksów, jakie kiedykolwiek przeczytałem. Nie tylko zachwyca stroną wizualną, ale też przedstawianą historią. Przeniesienie wydarzeń w czasy, gdzie nikt nawet nie myślał o sztucznej inteligencji, smartfonach czy choćby internecie dało rewelacyjny efekt. Otrzymaliśmy przez to komiks, który równie dobrze może – moim zdaniem – bawić czytelników dziś, jak i jutro oraz za dekadę.
Może stać się ponadczasowym dziełem, po które z przyjemnością będą sięgali zarówno fani Batmana jak i po prostu pasjonaci kryminałów. Zdecydowanie warto mieć go w swojej kolekcji i z dumą prezentować na półce. Póki co nie uważam jednocześnie, aby wprowadzał tak istotne dla całego kanonu wydarzenia jak między innymi Zabójczy żart, czy Śmierć w rodzinie. Może jednak stawać na równi z tymi wybitnymi komiksami pod innym względem – wciągającej, dobrze napisanej historii. Ja absolutnie nie żałuję, że przeczytałem Pierwszego Rycerza i szczerze rekomenduję lekturę tego komiksu. Zwłaszcza jeśli zależy Wam na Bat-Manie, który popełnia błędy i jest na początku swojej drogi.
| Liczba stron | 160 |
| Wymiary | 21,6 cm x 27,6 cm |
| Scenarzysta | Dan Jurgens |
| Ilustrator | Mike Perkins |
| Tłumacz | Paulina Walenia |
| Typ oprawy | twarda |
| Cena | od 53,45 zł |
Komiks do zrecenzowania dostarczył jego wydawca, Egmont.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.