Drop Duchy to mieszanka strategii z tetrisem i zbieraniem kart. Jej kompletna edycja zawitała na początku roku na konsolach Xbox i w katalogu Game Pass. Czy jest ona warta Waszej uwagi?
Gry łamigłówki to taki przyjemny gatunek gier, który z jednej strony pozwala się z relaksować, ale z drugiej ciąż wymaga od nas logicznego myślenia. Na konsolach Xbox ukazała się niedawno gra Drop Duchy, która świetnie wpasowuje się w ten klimat, dodając jednak elementy strategicznej walki!
Jeśli miałabym podsumować ten tytuł w kilku słowach, korzystając z porównań do gier, które znają chyba wszyscy, nazwałabym to karcianą mieszanką Tetrisa z Riskiem. Brzmi ciekawie? To zerknijmy w szczegółach na ten intrygujący tytuł.
Rozgrywka
Do dyspozycji graczy jest składająca się z kwadratowych pól plansza o rozmiarach 8×13. Naszym zadaniem jest jak najlepsze poustawianie podsuwanych nam przez grę kafelków, dzielących się na teren i budynki. Samych budynków będziemy mieć kilka różnych rodzajów, przez budynki produkcyjne, przez militarne, nawet aż do religijnych. Zarówno budynki, jak i teren, pozwolą nam zbierać zasoby — zarówno te podstawowe, jak drewno czy jedzenie, które odkładać się będzie w naszym “spichlerzu”, jak i punkty wiary czy jednostki militarne. Te ostatnie w przypadku naddatku przerobione zostaną na złoto.
Po wygranej rundzie możemy dodać do naszej talii kolejną kartę (gra podsuwa nam trzy do wyboru z możliwością wylosowania kolejnego zestawu), uleczyć się, ulepszyć posiadane karty czy wymienić surowce.
Na każdym z etapów gry aktywne będą trzy różne biomy, gdzie poza startowym, to my decydujemy, czy pozbywamy się pól czy lasów na rzecz rzek czy gór. Nie ma tu dobrych i uniwersalnych odpowiedzi, bo decyzje te powinny być podyktowane wylosowanymi nam do talii kartami.
Rundy dzielą się na spokojne oraz te, w których przyjdzie nam walczyć, o czym poinformuje nas odpowiednia ikonka na planszy. W przypadku nadchodzącego starcia zobaczymy, ile mniej-więcej wrogich jednostek będziemy musieli pokonać. A jak wygląda walka?
Walka w Drop Duchy
Wspomniałam wcześniej o Risku, prawda?
Cała rozgrywka generalnie opiera się na kartach aktywowanych przed startem rundy, które definują, jakie budynki będziemy mieli dostępne w fazie budowania. Tam też możemy zobaczyć, jakie wrogie jednostki będziemy musieli postawić na mapie. Bo, niespodzianka, to my będziemy decydować o ich położeniu! A więc najlepiej i strategicznym umieszczeniu ich tak, by dostały jak najmniej bonusowych jednostek. Oczywiście w jak najkorzystniejszym miejscu będziemy się starać stawiać nasze budynki wojskowe.
Sam atak następuje dopiero po zakończeniu rundy, czyli albo ustawieniu wszystkich kafelków, albo w przypadku gdy zabrakło nam miejsca na planszy.
Jednostki wojskowe dzielić się będą na trzy różne typy: lekkie, ciężkie i dystansowe. Każda z grup będzie bardziej efektywna względem innej, jedynie z tym samym typem zadając obrażenia 1:1. Ustalanie więc kolejności ataków oraz “zbieranych” jednostek to kolejny etap tej strategicznej zabawy.
Starcia są oczywiście coraz trudniejsze, a każdy z trzech etapów zakończymy walką z bossem. Walki te będą miały dodatkowe specjalne warunki i zazwyczaj większą, po części zabudowaną już planszę.



Opanowanie bitew może Wam zająć chwilę, ale to nic. Nawet przegrane rundy i potyczki zazwyczaj przyczynią się do ogólnych postępów kampanii. Czy to przez odkrycie nowych kart, czy ukończenie wyzwań.
Wrażenia
Przyznam, że Drop Duchy naprawdę mnie wciągnęło. Pojedyncze rundy nie są specjalnie długie. Nawet kompletna sesja z przejściem trzech biomów i bossów nie powinna nam zająć więcej niż około godzinę. Przez to bardzo łatwo się do tej gry wraca, nawet na moment. (W czym na Xboksie bardzo pomaga oczywiście Quick Resume).
Każda kolejna gra jest inna, bo odblokowujemy nowe karty, które i tak później losowo są nam przydzielane. Dodatkowo, w menu możemy wyłączyć część kart, jeśli chcemy się skupić na konkretniejszym buildzie, czy to związanym z polami uprawnymi, czy z wiarą, czy z miastami.
Kompletna wersja gry, która trafiła w tym roku na konsole, to jeszcze rozszerzenia, które ukazały się po premierze gry. Znajdziemy w niej nowe frakcje samych księstw, które przychodzą z kolejnymi wyzwaniami i mocno wpływają na to, jak gramy. Warto więc na nie zerknąć nie tylko po to, by sprawdzić całą grę, ale też przetestować swoje umiejętności strategiczne w zupełnie nowych warunkach.
Jakby tego było mało, dodatkowe wyzwania w grze pozwolą nam na odblokowanie wizualnych wariantów dla plansz i reszty interfejsu, dając jeszcze kolejny powód do wskoczenia na “jeszcze jedną rundę”. W grze czeka nas jeszcze dużo po zebraniu wszystkich osiągnięć, co było miłą niespodzianką.
Jest dosłownie kilka rzeczy, które gra mogłaby lepiej rozwiązać. Jak między innymi intefejs do wyłączania kart, który nie ma żadnych “ułatwień”, jak włącz/wyłącz wszystkie. Czy błędów, które wypadałoby poprawić (użycie konstelacji i następnie cofnięcie ruchu czasem i tak zużywało konstelację). Są to jednak raczej ewentualne upierdliwości, niż poważne problemy.












Gra dostępna jest na konsolach Xbox Series, PlayStation 5 i Nintendo Switch, a takze na PC. Drop Duchy: Complete Edition znajdziecie także w katalogu Xbox Game Pass.
Grę do recenzji dostarczył Xbox.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.