iRacing Arcade próbuje przekonać młodszych graczy do świata wyścigów. Zamiast wymagającej symulacji dostajemy prostą, zręcznościową jazdę, licencjonowane tory i rozbudowaną karierę. Problem w tym, że zawartość szybko zaczyna się powtarzać.
iRacing Arcade to nie jest mały iRacing
Nazwa może trochę zmylić. Gdy widzimy „iRacing”, łatwo oczekiwać choć namiastki poważnej symulacji, ustawiania samochodu i walki o ułamki sekund. Tutaj mamy jednak zupełnie inne podejście. iRacing Arcade stawia na szybką i prostą zabawę, którą można rozpocząć praktycznie bez przygotowania. Samochody prowadzą się bardzo responsywnie, a pokonywanie kolejnych zakrętów daje sporo satysfakcji. Nie musimy martwić się temperaturą opon, skomplikowanymi ustawieniami czy ręczną zmianą biegów. Dla młodszego fana motoryzacji taki kierunek ma sporo sensu, chociaż bardziej doświadczeni gracze mogą szybko zatęsknić za większą głębią.


Za produkcję odpowiada Original Fire Games, czyli zespół znany między innymi z Circuit Superstars oraz Karting Superstars. Widać to od pierwszych minut, bo charakterystyczna, lekko kreskówkowa oprawa idealnie pasuje do arcade’owego charakteru gry. Licencjonowane tory, takie jak Imola, Bahrain czy Paul Ricard, zostały mocno pomniejszone i stylizowane, ale nadal można bez problemu rozpoznać ich układ. Samochody również wyglądają dobrze, choć lista dostępnych maszyn nie robi już takiego wrażenia.
Model jazdy jest mocną stroną
Najlepszym elementem iRacing Arcade pozostaje prowadzenie. Samochody są lekkie w obsłudze, bardzo przyczepne i reagują na polecenia pada bez większego opóźnienia. Można agresywnie wejść w zakręt, szybko odbić kierownicę i niemal natychmiast przygotować się do kolejnej sekcji toru. Gra nie próbuje udawać symulatora, więc nawet osoby dopiero zaczynające przygodę z wyścigami powinny poczuć się tutaj swobodnie.
Nie oznacza to jednak, że można całkowicie odpuścić koncentrację. Odpowiednia linia przejazdu nadal ma znaczenie, podobnie jak dobre wyjście z zakrętu. Przy wyższych poziomach trudności trzeba już jeździć znacznie dokładniej. Szkoda tylko, że gra nie pozwala na ręczną zmianę biegów. Automatyczna skrzynia jest jedyną opcją, co dodatkowo pokazuje, do jakiego odbiorcy skierowano ten tytuł.
Kariera potrafi wciągnąć
Najciekawszym pomysłem okazuje się tryb kariery. Zaczynamy od prostego samochodu i stopniowo rozwijamy własne centrum zespołu. Możemy budować kolejne obiekty, ulepszać zaplecze, zdobywać doświadczenie i odblokowywać następne możliwości. Pomiędzy wyścigami zajmujemy się więc nie tylko prowadzeniem samochodu, ale również rozwojem całego zespołu.


System przypomina trochę połączenie gry wyścigowej z bardzo lekkim menedżerem. Pojawiają się także bonusy, które można wykorzystać podczas zawodów. Dzięki temu kolejne tygodnie kariery mają jakiś cel, a sama progresja jest przyjemniejsza niż zwykłe zaliczanie kolejnych mistrzostw. Szkoda jednak, że twórcy nie poszli jeszcze krok dalej. Przy takiej formule aż prosi się o większą liczbę samochodów, rozbudowane modyfikacje czy dodatkowe elementy zarządzania ekipą.
Mało samochodów i torów
I tutaj dochodzimy do największego problemu iRacing Arcade. W grze znajdziemy tylko osiem samochodów oraz 14 tras. Liczby nie wyglądają szczególnie dobrze, zwłaszcza gdy zestawimy je z nazwą iRacing. Co prawda pojazdy reprezentują różne klasy, od małych aut po bolidy i prototypy, ale szybko zaczynamy oglądać te same maszyny.


Podobnie wygląda sytuacja z trasami. Są świetnie rozpoznawalne i przyjemnie zaprojektowane, jednak kariera stosunkowo szybko zaczyna ponownie wysyłać nas w te same miejsca. Brakuje także alternatywnych konfiguracji oraz większej różnorodności. Na początku nie przeszkadza to specjalnie, lecz po kilku sezonach trudno nie odczuć pewnego niedosytu.
AI potrafi zepsuć dobry wyścig
Sztuczna inteligencja jest kolejnym elementem, który budzi mieszane uczucia. Przeciwnicy potrafią stworzyć naprawdę emocjonujące pojedynki, ale równie często zachowują się jak kierowcy po kursie „jak wypchnąć rywala z toru”. Na wyższych poziomach trudności agresywne nurkowanie w zakręty i kontakt z naszym samochodem zdarzają się zdecydowanie za często.


Samo zderzenie nie jest tutaj wielkim problemem, bo gra ma mocno zręcznościowy charakter. Gorzej, gdy przeciwnik bez większych konsekwencji wypycha nas poza tor, a my tracimy przez to kilka pozycji. Momentami zamiast uczciwej walki dostajemy więc festiwal przepychanek. Można się uśmiechnąć, ale po kilku takich sytuacjach zaczyna to zwyczajnie irytować.
Multiplayer wymaga poprawy
Tryb sieciowy również nie zachwyca. iRacing Arcade pozwala tworzyć prywatne pokoje, jednak brakuje klasycznego matchmakingu, który pozwoliłby szybko znaleźć przypadkowych rywali. Dla produkcji nastawionej na krótkie, zręcznościowe wyścigi to spore ograniczenie. Gra aż prosi się o prosty przycisk „szukaj wyścigu”.

Na szczęście na PS5 sterowanie padem sprawdza się bardzo dobrze, a oprawa jest czytelna i przyjemna dla oka. Kolorowe tory oraz charakterystyczne modele samochodów mają swój urok. Całość działa też płynnie, więc podczas samej jazdy trudno narzekać na techniczną stronę produkcji.
Czy warto kupić iRacing Arcade?
iRacing Arcade to interesująca propozycja przede wszystkim dla młodszych graczy i osób, które nie chcą zaczynać przygody z wyścigami od skomplikowanego symulatora. Model jazdy jest przyjemny, kariera daje motywację do dalszej zabawy, a licencjonowane tory dodają całości charakteru. Jednocześnie osiem samochodów i 14 torów to zdecydowanie za mało, by przez długi czas utrzymać zainteresowanie bardziej doświadczonych kierowców.

Największy problem polega na tym, że marka iRacing budzi konkretne oczekiwania. Sama gra jest całkiem udanym arcade’em, ale pod względem głębi trudno porównywać ją z właściwym iRacingiem. Jeśli potraktujemy ją jako łatwą grę wyścigową dla młodszych odbiorców, zaczyna prezentować się znacznie lepiej. W innym przypadku szybko zauważymy jej ograniczenia.
Grę do recenzji dostarczyło Sandbox Strategies
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.