Marsupilami 2: Salsa Palombia to platformówka pełna energi i żywych kolorów. Czy warto dołączyć do trójki bohaterów, aby uratować Palombię?
Już za parę dni będziemy mieli możliwość zagrać w najnowszy tytuł od Ocellus Studio. Marsupilami 2: Salsa Palombia to kolejna odsłona przygód trójki kolorowych stworków, na których znowu czeka masa niebezpiecznych przygód. Fani energicznych i szybkich platformówek, w które można grać samemu bądź z przyjaciółmi, z pewnością mogą być zainteresowani tą produkcją.
Jak już wspomniałam, jest to kolejny tytuł ze świata Palombii. Poprzednia odsłona ukazała się w 2021 roku i zyskała pozytywne opinie. Niestety nie miałam okazji zagrać w Marsupilami: Hoobadventure, dlatego będzie to moje pierwsze zetknięcie się z serią. Czy druga odsłona będzie w stanie przekonać nowych graczy do siebie? A może nawet zachęci do zagrania w poprzednią przygodę francuskiego studia?

Fabuła
Podczas grania można zwrócić uwagę na to, że Marsupilami 2 nie skupia swojej całej uwagi na fabule. Jest prosta, krótka i łatwa do przyswojenia. Wcielamy się w trójkę tytułowych Marsupilami śpiących beztrosko. Nagle ich krainę zaatakowała Królowa Mumii, która ponownie próbuje zawładnąć nad Palombią. Bohaterowie wyruszają na niebezpieczną wyprawę, aby pokonać zło i przywrócić porządek. I to jest cała fabuła. Nie ma żadnych wątków pobocznych, cutsceny pojawią się tylko na początku i na końcu przygody.
Jako że nie można powiedzieć za dużo o wątkach fabularnych, to poświęcę ten fragment na głównych bohaterów. Są to trzy różne Marsupilami, które różnią się (głównie) kolorem i swoimi umiejętnościami specjalnymi. Podczas grania z drugą osobą, często miałam problemy z zorientowaniem się, którą z postaci aktualnie jestem. Na ekranie ciągle coś się dzieje, wszystko szybko się porusza i przez bardzo małą różnicę w wyglądzie, łatwo było się pomylić. Szkoda, że designy bohaterów nie są bardziej wyróżniające się.


Gameplay
Przejdźmy zatem do zazwyczaj najważniejszego elementu platformówek – rozgrywka. Gra podzielona jest na cztery różne krainy, w których mamy do wyboru wiele poziomów. Każdy z obszarów kończy się walką z bossem, czyli jednym z pionków Królowej Mumii. Aby rozpocząć pojedynek z przeciwnikiem, musimy znaleźć wystarczającą liczbę nutek, które możemy zdobyć na zwykłych levelach.
Poziomy są optymalnej długości, chociaż czasem miałam wrażenie, że niektóre się wydłużają. Większość z nich była ciekawa, pomysłowa i każdy ze światów wyróżniał się swoim klimatem, muzyką oraz specjalnymi przeszkodami. W trakcie jednej rundy, mamy do dyspozycji dwóch Marsupilami, których możemy zamieniać. Oczywiście jeśli gramy z drugą osobą, to nie mamy możliwości przeskakiwania między bohaterami, tylko każdy ma swoją postać. Mają one swoje unikalne umiejętności. Są to: podwójny skok, zamiana w kulkę oraz zryw w bok. Aby zdobyć wszystko co oferuje nam dany poziom, musimy grać różnymi stworkami.
Większość czasu grałam z drugą osobą, ale postanowiłam przetestować rozgrywkę solo. Niestety jestem zdania, że ta produkcja wypada lepiej przy kooperacji: często zapominałam o możliwości zmiany postaci oraz mieszały mi się umiejętności, co zazwyczaj doprowadzało do śmierci.

Sekrety i dodatkowe tryby
W trakcie przemierzania przez dany poziom, możemy napotkać ukryte portale, które prowadzą nas do sekretnych “dojo”. Są to krótkie wyzwania, w których musimy na czas wykonać jakieś zadanie, np. zbieranie nutek czy zabicie wszystkich przeciwników. Niektóre z nich były bardzo proste i przechodziłam je za pierwszym razem, natomiast zdarzały się takie, które wymagały ode mnie wiele irytujących podejść. Mimo tego uważam, że były one przyjemnym dodatkiem oraz dawały chwilę przerwy od zwykłego biegania po scrollowanym ekranie.
Po przejściu poziomu odblokowuje się specjalny tryb “Salsa”. Mapa jest taka sama, ale polega na jak najszybszym zbieraniu owoców, bez tracenia serii. Ten tryb to czysta dopamina – im wyższy mamy wynik, tym bardziej energiczna jest muzyka i ekran dostaje pulsujący, płomienny efekt. Te poziomy mogą stanowić wyzwanie, ponieważ trzeba bardzo szybko przemierzać platformy, bez dostania obrażeń i zbierać wszystkie możliwe owocki. Fani zdobywania wszystkich punktów będą zmuszeni do ogrywania tego trybu, ponieważ dostajemy za niego kolejne nutki.


Bossowie
Przyznam, że była to najbardziej rozczarowująca część gry. Bossowie byli łatwi, każdego z nich przeszłam za pierwszym razem. Walki wyglądały praktycznie ta samo, różniły się tylko atakami przeciwnika. O dziwo, najłatwiejszy był ostatni boss, czyli Królowa Mumii. Było to po prostu połączenie wszystkich poprzednich wrogów, którzy mieli te same umiejętności, ale prostsze i z mniejszą częstotliwością. Po tej walce poczułam się bardzo zawiedziona.
Pomijając aspekty mechaniczne, wyglądy i muzyka podczas starć była najlepszym elementem. Każdy z bossów należał do innego gatunku muzycznego i mieli fenomenalne utwory.


Rozgrywka w coopie
W Marsupilami 2: Salsa Palombia możemy grac solo lub w trybie kooperacji. Jak już mówiłam, na początku zdecydowałam się na granie z inną osobą, następnie zagrałam parę rund samej. Przyznam, że o wiele lepiej bawiłam się w coopie. Duży chaos, skakanie po platformach, a do tego krzyczenie na drugiego gracza, aby na ciebie poczekał. To wszystko sprawiało, że rozgrywka była ciekawsza, choć ten tryb też ma elementy, które sprawiały problem.
Przez to, że w Marsupilami 2 gameplay jest bardzo szybki, często zdarzały się sytuacje, w których jeden z graczy umierał i nie miał jak powrócić do życia w bezpiecznej przestrzeni. Bardzo łatwo było trafić poza ramy ekranu. Także często ciężko było się dostać do ukrytych stref przez kamerę skupioną na poprzednim obszarze, ponieważ druga osoba dalej się w nim znajdowała.

Grafika i muzyka
Strefa audiowizualna jest jednym z lepszych elementów produkcji. Krainy i poziomy były wyróżniające się, każdy miał swój unikalny styl. Oprawa graficzna zachowana jest w prostej i pełnej kolorów grafice 3D. Przez większość czasu gra jest z perspektywy 2D, lecz zdarzało się, że było to zaburzane, co mile zaskakiwało podczas rozgrywki.
Muzyka natomiast bardzo pasowała do akcji, co pozytywnie wpływało na immersję. Utwory podczas walki z bossami były bardzo przyjemne i wpadają w ucho. Z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie, ponieważ każdy z przeciwników pochodzi z innego gatunku muzycznego.

Podsumowanie
Marsupilami 2: Salsa Palombia to krótki tytuł, który ma swoje mocne i słabe strony. Posiada przyjemną oprawę dźwiękową i graficzną, a także unikalne i ciekawe poziomy. Niestety ma problemy w kwestiach mechanicznych i balansu trudności. Bossowie są rozczarowująco łatwi, a rozgrywka kooperacyjna momentami jest uciążliwa. Fabuła w grze jest znikoma, widać większy nacisk na zwykły gameplay.
Produkcję Ocellus Studio poleciłabym szczególnie dla osób lubiących platformery, takie jak Rayman Legends. Jeśli ktoś nie jest fanem tego gatunku, może się nie odnaleźć w tym tytule. Gra dzięki swojemu poziomowi trudności oraz kolorową oprawą wizualną z pewnością trafi do młodszych odbiorców. Mimo wszystko, Marsupilami 2: Salsa Palombia nie wypada najlepiej na tle innych platformówek i ma wiele do poprawy.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.