Victrix Pro KO to nietypowy kontroler do gier walki, który całkowicie rezygnuje z klasycznej gałki. W zamian otrzymujemy zestaw przycisków, przełączniki Cherry MX Speed Silver, aluminiową konstrukcję i ogromne możliwości personalizacji. Sprawdziłem go na PS5 Pro w „Marvel Tōkon: Fighting Souls”.
Rynek kontrolerów do bijatyk mocno się zmienił. Klasyczny fight stick nadal ma swoich wiernych fanów, jednak coraz więcej producentów eksperymentuje z konstrukcjami typu leverless. Victrix Pro KO należy właśnie do tej grupy. Zamiast drążka dostajemy cztery kierunki obsługiwane osobnymi przyciskami, a całość przypomina trochę bardzo wyspecjalizowaną klawiaturę.
Już po wyjęciu z pudełka widać, że Turtle Beach nie potraktowało tego urządzenia jak zwykłego pada. Pro KO jest duży, ciężki jak na swoją smukłość i wykonany z aluminium. Co ważne, producent zadbał również o możliwość samodzielnej przebudowy układu przycisków. Brzmi świetnie, ale przy cenie sięgającej około 280 dolarów oczekiwania są odpowiednio wysokie.
Victrix Pro KO – ogromne pudełko i bardzo dobre pierwsze wrażenie
Zacznijmy jednak od początku, czyli od opakowania. Testowany przeze mnie Victrix Pro KO w wersji do PlayStation przyjechał w dużym, biało-niebieskim pudełku z charakterystyczną stylistyką marki. Na froncie znalazło się duże zdjęcie urządzenia oraz oznaczenie PlayStation, a także informacja, że mamy do czynienia z wersją Pro KO Leverless Fight Stick.


Tył opakowania pokazuje najważniejsze elementy konstrukcji. Producent mocno eksponuje możliwość wymiany przycisków, przełączniki Cherry MX Speed Silver, blokadę turniejową, zdejmowaną górną płytę oraz nachylenie powierzchni pod kątem 6,28 stopnia. Nie jest to więc pudełko, które tylko ładnie wygląda na półce. Dostarcza sporo informacji jeszcze przed otwarciem.
Po otwarciu producent zastosował bardzo prostą konstrukcję zabezpieczającą. Kontroler znajduje się w ochronnej foli, a kolejne elementy spakowano w osobnych kartonowych przegrodach. Zamiast ton plastiku otrzymujemy przede wszystkim papierowe elementy formujące wnętrze pudełka. Wygląda to schludnie i przede wszystkim bezpiecznie.


Co znajdziemy w zestawie?
Zestaw jest rozsądnie skompletowany, chociaż przy tej cenie można oczekiwać czegoś więcej. W pudełku znalazł się oczywiście Victrix Pro KO, pleciony przewód USB-C o długości trzech metrów, materiałowy pokrowiec oraz narzędzie do wyjmowania przełączników. Producent wymienia również dodatkowe elementy potrzebne do personalizacji kontrolera. Na moich zdjęciach dobrze widać fioletowy kabel, instrukcje szybkiego startu oraz materiałowy worek z logo Victrix. Sam przewód jest gruby i wygląda na zdecydowanie bardziej odporny niż typowe kable dodawane do akcesoriów gamingowych. Fioletowy oplot dobrze pasuje też do stylistyki producenta.

Najciekawsze dodatki producent ukrył jednak wewnątrz konstrukcji. Po zdjęciu górnej aluminiowej płyty dostajemy dostęp do dodatkowych elementów pozwalających przebudować układ przycisków. Pro KO może obsłużyć nawet 16 ruchomych i programowalnych przycisków, a zastosowane przełączniki Cherry MX Speed Silver RGB można wymieniać bez lutowania.

To bardzo praktyczne rozwiązanie. Nie musimy od razu decydować, jaki układ będzie dla nas idealny. Możemy zacząć od konfiguracji fabrycznej, a później eksperymentować. Dołączone narzędzie dodatkowo ułatwia cały proces. Przy cenie katalogowej wynoszącej 279,99 dolara chciałbym jednak zobaczyć w zestawie trochę więcej. W polskich sklepach cena tego modelu potrafi być bardzo różna, a oferty oscylują obecnie mniej więcej od 800 do ponad 1000 zł. Przy takim poziomie cenowym większy zestaw wymiennych elementów albo dodatkowe nakładki byłyby miłym dodatkiem.
Smukła konstrukcja robi świetne pierwsze wrażenie
Sam Victrix Pro KO wygląda zupełnie inaczej niż klasyczny fight stick. Nie znajdziemy tutaj wysokiej obudowy ani wystającego drążka. Kontroler jest niezwykle płaski i ma zaledwie 20 mm grubości. Waży około 1,2 kg, więc mimo smukłej sylwetki nie sprawia wrażenia taniego czy pustego w środku.

Największe wrażenie robi aluminiowa górna płyta. Jest sztywna, solidna i przyjemna w dotyku. Dodatkowo jej przednia część została lekko pochylona, dzięki czemu nadgarstki otrzymują naturalniejsze podparcie. Po kilku dłuższych sesjach doceniłem ten detal bardziej niż początkowo zakładałem. Na spodzie znalazła się powierzchnia zwiększająca przyczepność. Kontroler dobrze trzyma się biurka i nie przesuwa się łatwo podczas intensywnej gry. Ma to również znaczenie podczas grania na kolanach. Brak klasycznego drążka sprawia, że urządzenie nie ma dodatkowego punktu nacisku, który mógłby destabilizować całość.
Cherry MX Speed Silver – klik, klik i jeszcze raz klik
Najważniejszym elementem Pro KO pozostają oczywiście przyciski. Producent wykorzystał tutaj Cherry MX Speed Silver RGB, czyli przełączniki znane przede wszystkim z szybkiego działania. Każde naciśnięcie jest wyraźne i charakterystycznie „klika”. Jeśli lubicie mechaniczne klawiatury, poczujecie się tutaj bardzo swojsko.

W moim przypadku przejście na leverless wymagało jednak przestawienia pamięci mięśniowej. Nie chodzi wyłącznie o brak gałki. Cały sposób wykonywania ruchów zmienia się od podstaw. Lewa ręka odpowiada za kierunki – lewy kciuk za skok, natomiast prawa obsługuje serię przycisków odpowiedzialnych za ataki. I właśnie tutaj Pro KO zaczyna pokazywać swoje możliwości.
Marvel Tōkon: Fighting Souls na PS5 Pro
Victrix Pro KO testowałem wyłącznie w „Marvel Tōkon: Fighting Souls” na PS5 Pro. Nie będę więc udawał, że po kilkudziesięciu godzinach spędzonych z jednym tytułem jestem ekspertem od każdego rodzaju bijatyk. Chciałem przede wszystkim sprawdzić, czy konstrukcja rzeczywiście pomaga podczas dynamicznych pojedynków.


Pierwsze godziny były specyficzne. Palce szukają ruchów, które wcześniej wykonywałem analogiem lub krzyżakiem. Mózg potrzebuje chwili, aby zaakceptować fakt, że kierunek ruchu wykonujemy teraz osobnym przyciskiem. Później sytuacja zaczyna się zmieniać, a kombinacje wymagające szybkiego przechodzenia między kierunkami stają się zdecydowanie bardziej naturalne.
Nie oznacza to jednak, że Victrix Pro KO automatycznie zrobi z nas lepszego gracza. Sprzęt może skrócić drogę między pomysłem a wykonaniem ruchu, ale nie zastąpi treningu. W przypadku „Marvel Tōkon” szczególnie szybko doceniłem precyzję przycisków oraz możliwość trzymania palców w stałych pozycjach.
Personalizacja jest tutaj prawdziwą gwiazdą
Jedną z największych zalet Pro KO pozostaje możliwość przebudowania kontrolera. Górną aluminiową płytę możemy zdjąć, a następnie dostać się do wszystkich elementów. Producent przewidział nawet miejsce na dodatkowe przyciski, więc nie jesteśmy skazani na fabryczny układ.

Na zdjęciach z mojego egzemplarza świetnie widać, jak wygląda kontroler po zdjęciu górnej płyty. Znajdziemy tam przełączniki, dodatkowe elementy oraz fioletowe narzędzie do ich wyjmowania. Całość przypomina trochę zestaw konstrukcyjny, który możemy dostosować do własnych potrzeb. Podoba mi się też możliwość przechowywania części bezpośrednio w urządzeniu. Nie musimy wrzucać wszystkich elementów do osobnego pudełka, które po kilku miesiącach zniknie gdzieś w szufladzie. Przy sprzęcie skierowanym do entuzjastów takie detale naprawdę mają sens.

PS5, blokada turniejowa i RGB
Wersja do PlayStation obsługuje konsole PS5, PS4 oraz PC. Z boku znajduje się przełącznik pozwalający wybrać odpowiedni tryb pracy. Jest też gniazdo słuchawkowe 3,5 mm oraz mechanizm zabezpieczający przewód USB-C.

Nie zabrakło również blokady turniejowej. Po jej aktywowaniu część przycisków funkcyjnych zostaje wyłączona, więc trudniej przypadkowo przerwać pojedynek. Dla zwykłego grania w domu nie jest to najważniejsza funkcja, jednak osoby jeżdżące na turnieje z pewnością ją docenią.
Podświetlanie RGB jest natomiast dodatkiem bardziej efektownym niż praktycznym. Pierścienie wokół przycisków potrafią wyglądać świetnie w zaciemnionym pomieszczeniu, co dobrze pokazują moje zdjęcia. Kolor możemy zmieniać bezpośrednio na kontrolerze, a jeszcze więcej możliwości daje aplikacja Victrix Control Hub.

Victrix Control Hub – rozbudowana aplikacja na PC
Dużym atutem Victrix Pro KO jest również aplikacja Victrix Control Hub, którą możemy zainstalować na komputerze. Program daje dostęp do znacznie większej liczby ustawień niż te dostępne bezpośrednio na kontrolerze. Możemy między innymi zmieniać przypisanie przycisków, konfigurować podświetlenie RGB oraz dostosować ustawienia dźwięku. Interfejs jest utrzymany w charakterystycznej czarno-fioletowej stylistyce Victrix i, co ważne, został przetłumaczony na język polski. Nie jest to więc prosty konfigurator ograniczony do kilku podstawowych opcji.

Szczególnie interesująco wygląda zakładka SOCD, która pozwala wybrać sposób interpretowania jednocześnie wciskanych kierunków. Możemy skorzystać między innymi z trybu neutralnego, w którym kombinacje góra+dół oraz lewo+prawo dają neutralną pozycję. Program oferuje również test działania ustawień, więc łatwo sprawdzimy, jak kontroler reaguje na konkretne kombinacje. Osobna zakładka pozwala zmienić funkcje poszczególnych przycisków, dzięki czemu możemy stworzyć własny układ sterowania. Producent pozwala również aktualizować firmware urządzenia bezpośrednio z poziomu aplikacji.

Victrix Control Hub obsługuje także konfigurację audio w trybie PS5 i PS4. Możemy ustawić głośność, wyciszyć mikrofon oraz regulować jego monitoring. W przypadku testowanego egzemplarza aplikacja wykryła urządzenie bez problemu, a dostępna wersja oprogramowania pokazywała również możliwość aktualizacji kontrolera. Dla bardziej wymagających użytkowników jest to ważny dodatek, ponieważ Pro KO nie kończy swoich możliwości na wymianie przycisków i zmianie ich przypisania. Całość sprawia wrażenie sprzętu przygotowanego z myślą o osobach, które chcą dokładnie dopasować fight stick do własnego stylu gry.


Czy Victrix Pro KO jest wart swojej ceny?
Victrix Pro KO nie jest kontrolerem dla każdego. Osoba przyzwyczajona do DualSense albo klasycznego fight sticka będzie musiała nauczyć się nowego sposobu grania. Początkowo może być nawet dziwnie. Później jednak zalety konstrukcji zaczynają wychodzić na pierwszy plan.
Największe plusy? Jakość wykonania, bardzo dobra ergonomia, świetne przełączniki, niewielka grubość oraz fenomenalne możliwości personalizacji. Do tego dochodzi solidny kabel, pokrowiec i przemyślane rozwiązania turniejowe.

Mam jednak dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, cena jest wysoka, szczególnie gdy spojrzymy na polski rynek. Po drugie, początkujący użytkownik musi poświęcić sporo czasu na przyzwyczajenie się do sterowania leverless. Nie jest to wada samego Pro KO, ale warto ją uwzględnić przed zakupem.
Victrix Pro KO – podsumowanie
Victrix Pro KO to jeden z ciekawszych kontrolerów leverless, jakie miałem okazję testować. Marvel Tōkon: Fighting Souls na PS5 Pro pokazało mi, że rezygnacja z klasycznej gałki ma sens, choć wymaga przestawienia własnych nawyków. Świetna konstrukcja, mechaniczne przełączniki i możliwość przebudowy układu sprawiają, że urządzenie można naprawdę dopasować do własnych rąk.
Czy zestaw dodatków usprawiedliwia wysoką cenę? W dużej mierze tak, choć oczekiwałbym jeszcze kilku dodatkowych elementów w pudełku. Sam kontroler broni się jednak jakością wykonania i bardzo dużą swobodą konfiguracji. Cztery gwiazdki są tutaj moim zdaniem uczciwym podsumowaniem.

Kontroler na testy dostarczyła firma Turtle Beach.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.