Marvel Tōkon: Fighting Souls pozytywnie zaskoczył podczas otwartej bety. Oto wrażenia gracza, który nie przepada za bijatykami, ale spędził z grą cały weekend na PS5 Pro.
Nigdy nie uważałem się za fana bijatyk. Seria Mortal Kombat, czy Tekken regularnie przypominają mi, że refleks i pamięć do skomplikowanych kombinacji ciosów nie są moją najmocniejszą stroną. Otwarta beta Marvel Tōkon: Fighting Souls kompletnie zmieniła jednak moje nastawienie. Arc System Works stworzyło grę, która potrafi zainteresować nawet gracza z zerowym doświadczeniem w tym gatunku, a jednocześnie nie sprawia wrażenia przesadnie uproszczonej.

Nie jestem graczem bijatyk. Mimo tego chciałem wracać do Marvel Tōkon
Nigdy nie ukrywałem, że bijatyki nie są moim ulubionym gatunkiem. Potrafię docenić ich widowiskowość, ale kiedy przychodzi do nauki długich kombinacji i pamiętania unikalnych ruchów kilkudziesięciu postaci, bardzo szybko się odbijam. Mortal Kombat, Street Fighter czy Tekken zawsze kończyły się u mnie podobnie. Kilka godzin zabawy, później frustracja i powrót do innych gier.


Marvel Tōkon: Fighting Souls okazał się czymś zupełnie innym. Spędziłem z otwartą betą kilka godzin przez weekend na PS5 Pro i zwyczajnie dobrze się bawiłem.
1800 godzin w Marvel Rivals zrobiło swoje
Ogromną rolę odegrało dla mnie przywiązanie do uniwersum Marvela. Mam prawie 1800 godzin spędzonych w Marvel Rivals, więc doskonale znam większość bohaterów. Ciekawie było zobaczyć ich w zupełnie nowej odsłonie. Spider-Man, Storm, Magik (cudowna, moja ulubiona postać!) czy Wolverine zachowują swój charakter, ale walczą w całkowicie inny sposób niż w sieciowym hero shooterze.
Dużą frajdę sprawiły mi też postacie, których w Rivalsach po prostu nie ma. Danger, Ghost Rider czy Doctor Doom od razu trafiły na moją krótką listę ulubieńców. Arc System Works świetnie oddało ich styl, animacje i osobowość. Nawet jeśli ktoś zna tych bohaterów wyłącznie z komiksów albo filmów, bardzo szybko odnajdzie się podczas walk. Całość wygląda jak list miłosny do fanów Marvela.
Największa zaleta? Jeden system sterowania dla wszystkich bohaterów
Największym zaskoczeniem okazał się jednak sam system walki. Arc System Works zdecydowało się na rozwiązanie, które dla wielu weteranów gatunku może wydawać się oczywiste, ale dla początkujących robi ogromną różnicę. Większość podstawowych kombinacji działa identycznie niezależnie od wybranego bohatera. Oczywiście każda postać posiada własne specjalne umiejętności, jednak fundament sterowania pozostaje taki sam.


Brzmi niepozornie, natomiast w praktyce sprawia jednak, że po zmianie postaci nie trzeba uczyć się wszystkiego od początku. W Mortal Kombat niemal każdy wojownik wymaga zapamiętania nowych sekwencji ciosów. Tutaj mogłem bez większego stresu przeskakiwać pomiędzy Ghost Riderem, Doomem, Wolverinem czy Spider-Manem i po kilku minutach czułem się całkiem swobodnie. Właśnie dzięki temu beta ani przez moment mnie nie przytłoczyła.
Jeden problem w trakcie walk
Nie wszystko działało jednak idealnie. Kilka meczów rozegrałem lokalnie z koleżanką i właśnie wtedy pojawił się jedyny większy problem. Podczas najbardziej efektownych starć ekran dosłownie eksploduje kolorami, efektami specjalnymi i błyskami. Momentami trudno było szybko rozpoznać, który bohater należy do którego gracza. Szczególnie podczas częstych zmian postaci i dynamicznych ataków asystujących zdarzały się sekundy kompletnego chaosu. Podejrzewam, że z czasem oczy się do tego przyzwyczają. Pierwsze godziny potrafią jednak być pod tym względem dość męczące.


PS5 Pro radzi sobie znakomicie
Otwartą betę ogrywałem na PS5 Pro i przez cały weekend nie miałem powodów do narzekania. Gra działała bardzo płynnie, animacje pozostały stabilne nawet podczas najbardziej widowiskowych starć czterech bohaterów jednocześnie, a oprawa wizualna prezentowała się fenomenalnie. Sony oznacza grę jako PS5 Pro Enhanced, choć twórcy nie ujawnili jeszcze szczegółowej listy usprawnień względem podstawowego PS5. Wiadomo jedynie, że wersja Pro otrzyma dedykowane ulepszenia. Szczególne wrażenie robi jakość animacji. Arc System Works ponownie udowadnia, że praktycznie nikt nie potrafi tworzyć trójwymiarowych modeli przypominających ręcznie rysowane anime równie dobrze.
Brawo za polskie napisy
Coraz więcej dużych gier otrzymuje polskie tłumaczenia, ale nadal warto docenić wydawców, którzy o tym pamiętają. Marvel Tōkon: Fighting Souls oferuje polską wersję tekstową, dzięki czemu bez problemu można śledzić dialogi, samouczki oraz fabularny tryb z pierwszym epizodem dostępny już w becie. Angielski dubbing świetnie oddaje klimat komiksowych bohaterów, a jednocześnie polskie napisy sprawiają, że gra staje się znacznie bardziej przystępna dla szerokiego grona odbiorców. Informację o polskiej lokalizacji potwierdza również karta gry w PlayStation Store. Niby drobiazg, ale właśnie takie elementy często decydują o zakupie gry.


Sony ma dwa bardzo mocne argumenty na najbliższe miesiące
Ostatnie tygodnie wokół PlayStation upływają pod znakiem dyskusji o ograniczaniu wydań pudełkowych. Łatwo przez to zapomnieć, że z perspektywy samych gier sytuacja wygląda naprawdę dobrze. Marvel Tōkon: Fighting Souls zapowiada się na jedną z najciekawszych premier tego lata. Kilka tygodni później gracze dostaną jeszcze Wolverine’a.
Moim zdaniem, jeżeli finalna wersja utrzyma poziom otwartej bety, Sony będzie miało dwie bardzo mocne ekskluzywne premiery praktycznie jedna po drugiej. Po tym weekendzie jestem znacznie spokojniejszy o przyszłość Marvel Tōkon niż przed rozpoczęciem testów.

Nie przypuszczałem, że napiszę takie zdanie, ale już nie mogę doczekać się 6 sierpnia i premiery marvelowej bijatyki.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.