Forza Horizon 6 wystartowała z szerokim wsparciem dla kierownic Logitech i Thrustmaster, ale wielu posiadaczy Moza, Turtle Beach czy Nacon RevoSim nadal czeka na pełną kompatybilność.
Premiera Forza Horizon 6 miała być świętem fanów wyścigów arcade i simracingu. Częściowo tak właśnie się stało, bo Playground Games dostarczyło ogromną mapę inspirowaną Japonią, świetny klimat i jedną z najlepiej wyglądających gier wyścigowych tej generacji. Problem pojawił się chwilę później, gdy gracze zaczęli podpinać swoje kierownice. Nagle okazało się, że rok 2026 nadal wygląda zaskakująco podobnie do 2020.
Logitech i Thrustmaster znów na uprzywilejowanej pozycji
Według oficjalnej listy kompatybilności przygotowanej przez twórców gry, pełne wsparcie na premierę otrzymały głównie urządzenia Logitecha i Thrustmastera. Właściciele modeli G29, G923, G920 czy T248 i T598 mogli niemal od razu wejść do gry i po prostu jeździć. Bez kombinowania, bez szukania ustawień w forach i bez dziwnych obejść.
Sytuacja wygląda znacznie gorzej w przypadku producentów, którzy w ostatnich latach mocno namieszali na rynku simracingu. Moza, Turtle Beach, Nacon, a częściowo także Fanatec, dostały wyłącznie częściowe wsparcie albo zapowiedź przyszłych aktualizacji. Dla części graczy działa sprzężenie zwrotne, ale nie działają przyciski lub nawet manipulatory nożne. Inni mogą sterować autem, lecz gra źle interpretuje zakres skrętu. Jeszcze inni widzą po prostu chaos w menu sterowania. Kilka lat temu z pewnością można było na to machnąć ręką. Dzisiaj robi się już z tego duży problem.
Rynek simracingu zmienił się szybciej niż wielkie studia
Największy problem polega na tym, że branża sprzętu wyścigowego rozwija się szybciej niż same gry. Jeszcze pięć albo sześć lat temu Logitech i Thrustmaster praktycznie kontrolowały rynek konsumencki. Gracz kupował G29 lub T248 i temat był zamknięty.
Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Moza weszła agresywnie w segment napędów bezpośrednich. Turtle Beach niespodziewanie wypuściło tani i interesujący zestaw VelocityOne Race KD3. Nacon za pomocą serii Revosim próbuje budować własne miejsce w świecie bardziej zaawansowanych kierownic. Fanatec nadal pozostaje jednym z najważniejszych graczy premium.
Problem w tym, że deweloperzy często nadal projektują kompatybilność tak, jakby był rok 2018. Nawet przy ogromnej premierze, jaką jest Forza Horizon 6, pełna zgodność trafia głównie do najbardziej przewidywalnych marek. Reszta dostaje obietnicę aktualizacji „w przyszłości”.
Forza Horizon nigdy nie była tworzona pod kierownice
Warto jednak powiedzieć uczciwie jedną rzecz. Seria Horizon od dawna projektowana była głównie pod kontrolery. Model jazdy ma dawać frajdę szerokiej publiczności, a nie symulować każdy detal pracy zawieszenia. Widać to szczególnie podczas driftów, szybkich zmian kierunku i jazdy po szutrze.
Społeczność simracingowa od lat zwraca uwagę, że Forza bywa kapryśna przy bardziej zaawansowanych zestawach. Jeden z użytkowników Reddita opisał nawet sytuację, w której starszy Logitech działał lepiej niż nowoczesny napęd bezpośredni.
I właśnie tutaj pojawia się największy zgrzyt. Rynek sprzętu poszedł do przodu. Gracze inwestują tysiące złotych w profesjonalne bazy, pedały, kierownice – nawet kokpity simracingowe, ale wiele dużych gier wyścigowych nadal traktuje taki sprzęt trochę jak dodatek, a nie integralną część doświadczenia.
Problem nie dotyczy tylko Playground Games
Łatwo byłoby teraz uderzyć wyłącznie w Playground Games, ale sprawa jest znacznie szersza. Wiele współczesnych gier wyścigowych ma problem z odpowiednim wdrażaniem nowego sprzętu. Szczególnie wtedy, gdy producenci wprowadzają własne rozwiązania technologiczne i niestandardowe profile działania.
Równocześnie gracze stali się bardziej wymagający. Jeszcze niedawno wystarczało, że kierownica po prostu „działała”. Dzisiaj użytkownicy oczekują perfekcyjnego sprzężenia zwrotnego, poprawnej pracy pedałów, szybkiej konfiguracji i pełnej zgodności od pierwszego dnia premiery. Trudno się dziwić. Jeśli ktoś wydaje kilka tysięcy złotych na zestaw simracingowy, nie chce czytać komunikatu o częściowym wsparciu. Paradoksalnie właśnie sukces rynku simracingowego stworzył problem, którego wielkie studia chyba jeszcze do końca nie rozumieją.
Aktualizacje pomogą, ale niesmak pozostanie
Playground Games zapowiedziało już dalsze aktualizacje kompatybilności dla urządzeń Moza, Turtle Beach i Nacon. Pewnie za kilka tygodni sytuacja będzie dużo lepsza niż teraz. Jednak pierwsze wrażenie zawsze pozostaje najważniejsze. Szczególnie przy premierze gry tak dużej, jak Forza Horizon 6.
Cała sytuacja pokazuje coś jeszcze. Simracing przestał być niszą dla garstki zapaleńców. Rynek urósł, sprzęt stał się bardziej dostępny, nawet ceny zestawów Direct Drive spadły poniżej tysiąca złotych, a gracze oczekują pełnego wsparcia od pierwszego dnia. Wielkie studia nie mogą już traktować kierownic jako dodatku dla kilku procent użytkowników. Rok 2026 trochę brutalnie to przypomniał.
Która marka kierownic waszym zdaniem najlepiej wspiera gry wyścigowe w ostatnich latach? Dajcie nam znać w strefie komentarzy.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.

Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.