Na Gamescomie niczym Jigsaw chciałem zagrać w grę… Zapraszam do moich wrażeń z SAW: Genesis.
Bez wątpienia seria SAW (czy też dla polskich fanów slasherów Piła) jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek. Od wielu lat na ekranach kin oraz na platformach VOD można oglądać zmagania „niewinnych” ofiar z Jigsawem. John Kramer oraz jego naśladowcy zbudowali wiele pułapek. Nie ze wszystkich dało się uciec, ale co było na początku? Może Kramer wzorował się na kimś, projektując swoje urządzenia? W pewnym sensie na to pytanie starają się odpowiedzieć studia Broken Mirror Games oraz Anshar Studios swoją grą SAW: Genesis. Miałem okazję zagrać w nią na tegorocznym Gamescomie.
SAW: Genesis ze względu na umiejscowienia akcji na 100 lat przed wydarzeniami z filmów nie może korzystać oczywiście z zaawansowanej techniki i technologii. Dlatego – niestety – nie ma się co spodziewać wiadomości do ofiar nagranych na dyktafonie czy odtwarzanych na ekranach telewizorów. Zamiast tego instrukcje co do pułapek znajdziemy po prostu napisane kredą na tablicach. Muszę tu zaznaczyć, że nie zawsze instrukcje były dla mnie jasne z samych tylko obrazków wizualizujących sytuację i doceniam, że grałem z innymi redaktorami oraz twórcą gry. To właśnie on przekazywał nam wskazówki przez mikrofon. Mam jednak pewne obawy co do tego, jak będzie to wyglądało po premierze tytułu. Podejrzewam, że wiele osób może się przez to odbić od gry, ale to jedynie moje przemyślenie.
Skupmy się zamiast tego w tym momencie na faktach. Produkcja ta jest asymetryczną grą wieloosobową stawiającą 3 ofiary naprzeciwko Sędziego. Celowo nie użyłem tu słowa Oprawca, bo przecież – wzorem filmowej serii – w założeniu chce on doprowadzić nie do śmierci swoich ofiar, ale do ich resocjalizacji. Naturalnie wykorzystuje do tego bardzo niebezpieczne narzędzia. Jedno z nich możecie zobaczyć na zdjęciu, które wykonałem z myślą o tym artykule.

Na ucieczkę z miejsca, w którym jesteśmy przechwytywani mamy określony czas. Jeśli skończy się, a mimo tego nie uciekniemy, to cóż… Pułapka zamontowana na naszej głowie – polegająca na klasycznym rozszarpaniu naszej szczęki – aktywuje się. Warto jednak wiedzieć, że możemy zwiększać dostępny nam czas. Służą do tego przede wszystkim odnajdywane lalki. Nie przedstawiają one Billy’ego, ale Betty. Ewidentnie jest to wcześniejsza wersja eleganckiego, ale i przerażającego „pupilka” z serii Pila. Bardzo często Betty wymaga ofiary krwi, żeby dostać się do szklanego pojemnika, w którym się znajduje. Zdejmuje to nam nieco segmentów zdrowia, wobec czego należy rozsądnie zarządzać swoim zdrowiem i uważam, że komunikacja głosowa jest kluczem do sukcesu w opisywanej grze. Zdecydowanie polecam też uważne zaglądanie do wszelkich szaf i skrytek, na jakie traficie.
Możemy w nich znaleźć narzędzia (na przykład piłę, metalową rurę, czy wytrych), ale też Betty. Przy szczęśliwym ułożeniu poziomu da się natrafić na zwiększającą nasze zdrowie lalkę bez uszczerbku na zdrowiu. Narzędzia są bardzo przydatne – pozwalają sabotować pułapki i przytrzymywać niektóre urządzenia w określonej pozycji, bez konieczności naszego operowania. Pamiętajcie jednocześnie, że otwieranie skrytek zwiększa naszą paranoję, a to doprowadza nie tylko do okazjonalnych ataków paniki (wyłączających naszą zdolność działania na pewien krótki, acz istotny dla przeżycia czas). Ponadto Sędzia dostaje za to punkty, ale nie mogę napisać wiele więcej na jego temat. Demo pozwoliło mi bowiem grać wyłącznie jako ofiara, a Sędzią był jeden z twórców gry.
Pisałem wcześniej o ogromnej wadze komunikacji i warto rozwinąć tę kwestię. Przede wszystkim każdy gracz może nacisnąć środkowy przycisk myszy i w ten sposób oznaczyć istotny przedmiot do podniesienia, bezpieczne pomieszczenie, bądź… Sędziego. Czasem może on bowiem ruszać w naszym kierunku, a nawet, jeśli nie będziemy ostrożni, pochwycić nas i uwięzić w specjalnej pułapce. Specjalne pokoje resocjalizacyjne wymagają odpowiedniego łączenia umiejętności całej ekipy. Ktoś może na przykład przytrzymać zawór w miejscu, wyłączając płomienia na dole, a inna osoba ruszyć przez bezpieczne miejsce po zawór, który następnie umieści w innym miejscu.
Współpraca, ale też zaufanie to podstawa. W związku z tym rozgrywka z obcymi osobami może wyglądać bardzo interesująco, ale i niebezpiecznie. Nie trzeba przecież uciec w komplecie. Jeśli Sędzia pochwyci kogoś z nas, to ktoś może czekać aż przyjdziemy mu na ratunek, zdecydować się na poświęcenie części ciała lub po prostu zginąć. Nie ma przecież gwarancji, że ktoś naprawdę nas uratuje, a czas ucieka…
Kiedy zagramy?
SAW: Genesis zmierza na komputery, gdzie najpierw ukaże się we wczesnym dostępie. Nie znamy jeszcze dokładnej daty premiery, podobnie jak nie mamy informacji na temat ewentualnych wersji konsolowych. Na pewno jednak będziemy Was informować, a więc zachęcam do regularnego zaglądania na nasz portal i do mediów społecznościowych. Po demie jestem pozytywnie nastawiony do tej produkcji i mam nadzieję, że okaże się ona sukcesem. A jak Wam podoba się zarys rozgrywki? Dajcie nam znać w komentarzach.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.