Za około 1,5 miesiąca ukaże się Valor Mortis. Zanim to jednak nastąpi, mogłem zagrać w tego soulslike’a na targach Gamescom. Zapraszam do mojego artykułu.
Gamescom to z pewnością niezwykle istotne dla studia One More Level wydarzenie. Podczas ubiegłorocznej odsłony targów zapowiedziano Valor Mortis, pierwszoosobowego polskiego soulslike’a. Akcję umieszczono podczas wojen napoleońskich w alternatywnej linii czasowej. Nie brakuje tu bowiem demonicznych wariantów żołnierzy, co będzie miało oczywiście uzasadnienie fabularne. Również w tym roku mogłem zagrać przedpremierowo w ten tytuł i już przekazuję Wam, co o nim myślę.
Na Gamescomie sprawdziłem dwa poziomy, w które wcześniej nie grałem. Zaznaczam, że nie doświadczycie w moim artykule spoilerów fabularnych, a więc możecie czytać bez obaw. Jak na pewno wiecie, podstawą gatunku soulslike jest wyczucie ruchów przeciwników i w najlepszym przypadku parowanie ciosów. Nie inaczej jest w przypadku Valor Mortis. Mierząc się z wieloma stworami rodem z koszmarów czy horrorów będziemy mieć do dyspozycji przede wszystkim bron sieczną (którą nasza postać ma w prawej ręce). Wczoraj okazało się, że mogłem sprawdzić w boju nie tylko szablę, ale i rapier. Warto poświęcić chwilę na opis tego drugiego typu oręża. Wiąże się z nim bardzo wysokie ryzyko, ale i wartościowa potencjalna nagroda. Mianowicie okno czasowe na sparowanie ataku wroga jest tu strasznie wąskie. W zamian za to możemy wykonywać precyzyjne pchnięcia w czułe punkty wrogów. Sprawia to oczywiście, że możemy szybko pozbywać się zagrożenia z ich strony. Wysoce wskazane jest w moim zdaniem łączenie rapiera z unikami. Jeżeli bowiem postawicie na kontry rapierem, to cóż… Moim zdaniem nie minie wiele czasu, a będziecie mieli dość tego oręża i zatęsknicie za szablą 😉 Ja tak właśnie czułem.
Szabla jest w moim przekonaniu dużo lepszą bronią. Jasne, zadaje mniejsze obrażenia, ale parowanie za jej pomocą jest jak najbardziej możliwe i wydaje mi się, że w pełnej wersji Valor Mortis to właśnie szabla będzie moją podstawową bronią. Oprócz niej możemy wykorzystywać kilka rodzajów broni dystansowej. Wspomnę chociażby o pistolecie, który znajdujemy w drugim poziomie. Przytrzymując lewy spust, wycelujemy, a po naciśnięciu prawego spustu oddamy strzał. To szczególnie fajny i przydatny sposób radzenia sobie z nieprzyjaciółmi jeśli strzelimy w ich słabe punkty. Musimy też niekiedy wystrzelić w punkt, z którego wychodzą pewne specjalne narośle blokujące nam drogę. Przydatny jest również strumień ognia wychodzący z naszej dłoni. Możemy w ten sposób zniszczyć elementy środowiskowe, otwierając sobie alternatywną drogę do celu. Utworzymy tak również skróty, co przyda się po odrodzeniu się przy latarni i próbie odzyskania utraconej puli punktów doświadczenia. Nie powinno Was bowiem dziwić, że – jak przystało na soulslike – jeśli ktoś nas zabije, to w miejscu zgonu tracimy niezdane punkty doświadczenia. Mamy wtedy jedną próbę na ich odzyskanie – jeżeli się nam to nie uda, to cóż… Tracimy je bezpowrotnie. Spodobało mi się to, że jeśli spadniemy w rozpadlinę, to nie giniemy momentalnie, tylko tracimy część zdrowia.
Dzięki temu eksploracja w Valor Mortis nie jest karana, a wręcz uważam, że One More Level zachęca do niej. Ogólnie rzecz biorąc kolejny raz na Gamescomie grałem w Valor Mortis dłużej niż było to przewidziane. Gra po prostu wciąga i pokusa jeszcze jednej walki z przeciwnikiem standardowym, czy mini-bossem jest bardzo silna. Tytuł ten ewidentnie wywołuje poczucie pokroju „CO?! Ja nie dam rady?!!. To ogromna zaleta dema i pokazuje, że polskie studio ewidentnie wie, w jaką stronę powinno iść ze swoim dziełem. Zwłaszcza, że zanotowało pewne uwagi, kiedy okazało się, że pewien przeciwnik był nieodpowiednio wyważony. Czekam na premierę i myślę, że wszyscy fani soulslike’ów powinni liczyć dni do wydania tej produkcji.
Kiedy premiera?
Valor Mortis ukaże się na komputerach i konsolach PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S już 13 października 2026 roku. Czy zamierzacie zagrać w tę produkcję? Sekcja komentarzy jest dla Was. Dowiedziałem się też, że niestety nie powinniśmy spodziewać się dema na konsolach. Jeżeli nie korzystacie z komputerów, to nie macie niestety możliwości sprawdzenia tego tytułu osobiście. No, chyba że wybierzecie się w tym tygodniu na Gamescom. Moim zdaniem warto być na tych targach, a pozycja z portfolio One More Level powinna być obowiązkowym punktem na Waszej drodze.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.