Recenzja FlexiSpot Lotus Pro XR6. Sprawdzamy elektryczny fotel obrotowy z funkcją bujania, portami USB i ukrytym schowkiem. Idealny do Nintendo Switch 2, PlayStation Portal oraz oglądania filmów i sportu.
Granie na przenośnych konsolach od dawna przestało kojarzyć się wyłącznie z kanapą. Nintendo Switch 2, PlayStation Portal czy nawet zwykłe oglądanie filmów i sportu zasługują na wygodniejsze miejsce niż twardy fotel lub narożnik. FlexiSpot Lotus Pro XR6 próbuje odpowiedzieć właśnie na tę potrzebę. Producent obiecuje elektrycznie rozkładany fotel z funkcją bujania, obrotową podstawą, portami USB oraz ukrytym schowkiem. Po kilku tygodniach użytkowania mogę śmiało powiedzieć, że większość tych obietnic nie jest marketingiem. Dawno nie miałem w domu mebla, który tak szybko stał się ulubionym miejscem do grania i odpoczynku.
Pierwsze wrażenie zaczyna się od… trzech ogromnych pudeł
Nie da się ukryć, że kurier miał ciężki dzień. FlexiSpot Lotus Pro przyjeżdża w trzech dużych kartonach, a już sam ich rozmiar sugeruje, że producent nie zamierzał oszczędzać na zabezpieczeniu zawartości.

Każdy element otrzymał własne miejsce. Oparcie, siedzisko, podnóżek i wszystkie dodatki otaczają grube wkładki piankowe oraz dodatkowe folie ochronne. Nic nie lata luzem. Podczas rozpakowywania od razu widać, że ktoś dobrze przemyślał logistykę transportu. Nawet metalowe prowadnice i elementy mechanizmu zabezpieczono osobnymi osłonami. Po wyjęciu wszystkich części nie znalazłem nawet najmniejszego uszkodzenia materiału czy zadrapania konstrukcji.




Doceniam takie podejście, ponieważ elektryczne fotele często pokonują setki kilometrów. Wystarczy jedno mocniejsze uderzenie w transporcie i później pojawiają się problemy z dopasowaniem elementów. Tutaj niczego podobnego nie zauważyłem. Pierwszy kontakt z Lotus Pro budzi zaufanie jeszcze zanim usiądziemy na fotelu.
Montaż? Cztery śruby i właściwie koniec
Przyznam, że przed rozpoczęciem składania przygotowałem zestaw narzędzi. Zupełnie niepotrzebnie. FlexiSpot wykonało większość pracy już w fabryce. Największe elementy po prostu wsuwa się na przygotowane prowadnice. Oparcie trafia na metalowe szyny znajdujące się w siedzisku. Wystarczy ustawić odpowiedni kąt, wsunąć całość do końca i gotowe. Mechanizm blokuje się bardzo pewnie, bez żadnego kombinowania czy poprawiania.
Następnie montujemy boczne poduszki, które również wykorzystują system wsuwanych zaczepów. Nie trzeba niczego skręcać ani regulować. Każdy element wskakuje dokładnie tam, gdzie powinien.
Jedynym momentem wymagającym użycia klucza imbusowego jest montaż podnóżka. Producent zastosował zaledwie cztery śruby. Dosłownie cztery. Po ich dokręceniu pozostaje podłączyć przewody zasilające, schować je zgodnie z instrukcją i podłączyć zasilacz. Całość zajęła mi około trzydziestu minut. Więcej czasu poświęciłem na wynoszenie kartonów niż składanie samego fotela.



Bardzo podoba mi się również instrukcja. Nie przeładowano jej tekstem. Kolejne ilustracje są czytelne i prowadzą użytkownika krok po kroku. Nawet osoba, która nigdy wcześniej nie składała podobnego mebla, nie powinna mieć żadnych problemów.
Wymiary sprawiają, że można naprawdę się rozsiąść
Lotus Pro już na pierwszy rzut oka nie należy do małych foteli i bardzo dobrze, bo przekłada się to na wygodę. W pozycji standardowej ma 106 cm wysokości, 100 cm szerokości oraz 98 cm głębokości, dzięki czemu bez problemu można usiąść w nim w różnych pozycjach. Samo siedzisko ma około 54 cm głębokości i 51 cm szerokości, więc nie ma uczucia ciasnoty nawet podczas wielogodzinnych sesji z konsolą. Oparcie o wysokości 80 cm dobrze podpiera plecy, a szerokie podłokietniki pozwalają wygodnie oprzeć ręce podczas grania na Nintendo Switch 2 czy PlayStation Portal.

Po pełnym rozłożeniu fotel pokazuje swój prawdziwy potencjał. Oparcie odchyla się do 145 stopni, a całkowita długość konstrukcji wzrasta do 161 cm. Podnóżek o długości 38,5 cm bardzo dobrze podpiera łydki i stopy, dzięki czemu nogi nie wiszą w powietrzu. W praktyce bez problemu można wygodnie oglądać film, czytać książkę albo nawet uciąć sobie krótką drzemkę. Mimo dużych rozmiarów fotel nie sprawia wrażenia topornego, a możliwość obrotu i delikatnego kołysania dodatkowo zwiększa komfort codziennego użytkowania.

Nośność robi ogromne wrażenie
Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie również maksymalna nośność wynosząca aż 160 kilogramów. Wielu producentów kończy na 120 lub 130 kilogramach, przez co więksi użytkownicy często zastanawiają się, czy mechanizm wytrzyma dłuższe użytkowanie. Tutaj takich obaw nie miałem ani przez chwilę. Sam ważę prawie 120 kilogramów i od pierwszego dnia czułem się w Lotus Pro bardzo komfortowo. Fotel nie skrzypi, nie ugina się w niepokojący sposób i przez cały czas sprawia wrażenie niezwykle solidnej konstrukcji. Nawet podczas pełnego rozłożenia mechanizm działa płynnie, a całość zachowuje bardzo dobrą stabilność. Właśnie takie detale budują zaufanie do mebla, który ma przecież służyć przez wiele lat.
Projekt, który rzeczywiście przypomina kwiat lotosu
Nazwa Lotus nie jest przypadkowa. Producent tłumaczy, że inspiracją był kwiat lotosu, którego płatki stopniowo otwierają się podczas rozkwitu. Bardzo podobnie zachowuje się ten fotel. Gdy uruchamiamy elektryczny mechanizm, siedzisko oraz podnóżek rozwijają się płynnie niczym kolejne płatki kwiatu.

Problem polega na tym, że po kilku dniach użytkowania zaczyna się rozumieć, dlaczego wybrano właśnie taką nazwę. Lotus Pro wygląda zupełnie inaczej niż klasyczne fotele wypoczynkowe. Linie są miękkie, zaokrąglone, a cała bryła sprawia wrażenie lekkiej mimo naprawdę solidnej konstrukcji.
Model XR6 w grafitowej tkaninie Bouclé bardzo dobrze odnajduje się zarówno w salonie, jak i pokoju gracza. Nie przypomina biurowego fotela ani ciężkiego kinowego reclinera. Jest czymś pomiędzy nowoczesnym meblem a wygodnym miejscem do relaksu.
Tkanina Bouclé robi świetne pierwsze i drugie wrażenie
Mam dwa młode koty, więc wybrałem materiał Bouclé w kolorze grafitowym, który wykonano w stu procentach z poliestru. Już po pierwszym kontakcie nie sprawia wrażenia sztucznego. Wręcz przeciwnie. Tkanina jest miękka, przyjemna i bardzo przytulna. Charakterystyczny splot sprawia, że fotel wygląda znacznie drożej, niż sugerowałaby sama specyfikacja.


Do tego mam bardzo upalne lato, więc nie zdecydowałem się na ekoskórę. Latem człowiek nie przykleja się do siedziska, a zimą materiał nie jest nieprzyjemnie chłodny. Kilkugodzinne sesje z konsolą lub oglądanie po nocach Mundialu odbywało się bez ciągłego poprawiania pozycji.

Bouclé ma jeszcze jedną zaletę. Drobne zabrudzenia i kurz pozostają praktycznie niewidoczne. Przy codziennym użytkowaniu naprawdę robi różnicę.
Poduszki, które bardziej otulają niż podpierają
Już po pierwszym osadzeniu w fotelu miałem wrażenie, że Lotus Pro nie próbuje wymuszać konkretnej pozycji. Siedzisko jest szerokie, miękkie i bardzo głębokie. Oparcie delikatnie obejmuje plecy, natomiast boczne poduszki zapewniają wygodne podparcie ramion. Producent nie przesadził z twardością pianki. Fotel nie zapada się jak miękka sofa, ale również nie przypomina sportowego kubełka.

Bardzo spodobały mi się szerokie podłokietniki. Bez problemu mieszczą całe przedramiona, a podczas grania na przenośnej konsoli skutecznie odciążają nadgarstki. Po kilku godzinach grania nie czułem charakterystycznego napięcia karku ani dolnej części pleców.
Obrotowa i kołysząca rozkosz
Największą zaletą Lotus Pro jest połączenie kilku funkcji, które zwykle występują osobno. Fotel obraca się o 270 stopni. Ruch jest płynny i dobrze wyważony. Bez wysiłku mogłem odwrócić się w dowolną stronę telewizora albo okna.
Drugim elementem jest funkcja bujania. Brzmi banalnie, jednak właśnie ona sprawia, że bardzo trudno wstać z fotela. Delikatne kołysanie podczas oglądania filmu, meczu albo czytania komiksu działa zaskakująco odprężająco. Producent dobrze dobrał zakres ruchu. Fotel nie buja się przesadnie mocno, ale wyraźnie pomaga się zrelaksować.


Do tego dochodzi elektrycznie sterowane rozkładanie. Jeden przycisk wystarcza, aby płynnie wysunąć podnóżek oraz odchylić oparcie. Mechanizm pracuje cicho. Nie słychać nieprzyjemnego zgrzytania ani trzasków. Całość sprawia bardzo solidne wrażenie.
Nintendo Switch 2 i PlayStation Portal zyskały nowe miejsce do życia
Przez większość testów Lotus Pro służył mi przede wszystkim do grania na Nintendo Switch 2 oraz PlayStation Portal. Szybko okazało się, że właśnie do takich zastosowań został zaprojektowany. Nie trzeba siedzieć przy biurku. Nie trzeba zajmować kanapy. Wystarczy rozłożyć podnóżek, wygodnie oprzeć plecy i zanurzyć się w grze. Ręce naturalnie opierają się na podłokietnikach, dzięki czemu nawet długie sesje nie męczą barków.


Kilka wieczorów spędziłem również z PS Portal, ogrywając tytuły z PlayStation 5 Pro. Komfort okazał się znakomity. Nawet po dwóch czy trzech godzinach nie odczuwałem zmęczenia. Fotel świetnie sprawdza się także podczas czytania książek, komiksów oraz przeglądania internetu na smartfonie lub tablecie.
Mundial ogląda się tutaj… podejrzanie wygodnie
Nie spodziewałem się, że jednym z największych atutów Lotus Pro będzie oglądanie sportu. Mecze na Mistrzostwach Świata rozgrywane późnym wieczorem potrafią ciągnąć się bardzo długo. Jedne dostarczają mnóstwa emocji (Holandia kontra Maroko), inne usypiają już po pierwszym kwadransie (Niemcy kontra Paragwaj). W obu przypadkach ten fotel sprawdza się znakomicie.

Można wygodnie wyciągnąć nogi, odchylić oparcie i po prostu odpoczywać. Jeżeli spotkanie okaże się wyjątkowo nudnym widowiskiem, Lotus Pro bez problemu zamienia się w miejsce na krótką drzemkę. Spałem w nim raz, może dwa i ani razu nie obudził mnie ból pleców czy karku. Konstrukcja bardzo dobrze podtrzymuje całe, nawet duże ciało.
Nie planowałem testować tej funkcji. Życie zweryfikowało plany.
Dwa porty USB, które szybko stają się niezbędne
Niby drobiazg. Po tygodniu użytkowania trudno wyobrazić sobie ich brak. Po prawej stronie fotela znajdują się dwa zintegrowane porty USB. Bez problemu podłączałem do nich PlayStation Portal, Nintendo Switch 2, telefon oraz pady do konsol.

Nie trzeba szukać ładowarki. Nie trzeba prowadzić przedłużaczy przez cały pokój. Kabel znajduje się zawsze pod ręką. Takie rozwiązania docenia się dopiero podczas codziennego korzystania.
Schowek ukryty lepiej, niż można się spodziewać
Jedna z najprzyjemniejszych niespodzianek. Lewe oparcie skrywa pojemny schowek, którego praktycznie nie widać z zewnątrz. Mechanizm otwierania działa lekko, a sama przestrzeń okazuje się większa, niż sugerują zdjęcia producenta.

Bez problemu zmieściłem dwa pady do PlayStation 5, ładowarkę, komiksy oraz kilka gier na Switcha 2. Pilot od telewizora również przestał magicznie znikać. Schowek pomaga utrzymać porządek wokół fotela, a jednocześnie pozostaje całkowicie niewidoczny.
Czy znalazłem jakieś wady?
Naprawdę niewiele. Przez cały okres testów najbardziej brakowało mi jednego elementu. Uchwytu na kubek. Brzmi jak drobiazg, jednak podczas dłuższych sesji z grami albo filmami możliwość odstawienia kawy czy wzmacniającego zimnego napoju byłaby bardzo praktyczna. Konstrukcja aż prosi się o taki dodatek. Mam nadzieję, że producent pomyśli o nim w kolejnej wersji.


Poza tym trudno wskazać poważniejsze niedociągnięcia. Mechanizmy pracują cicho. Materiał sprawia bardzo dobre wrażenie. Montaż jest błyskawiczny, a komfort użytkowania pozostaje na bardzo wysokim poziomie.
Świetny duet z biurkiem FlexiSpot E7
Choć Lotus Pro powstał przede wszystkim z myślą o odpoczynku, bardzo dobrze uzupełnia stanowisko gracza lub domowe biuro. W moim przypadku świetnym kompanem dla tego fotela byłoby Biurko Stojące Premium z Serii E7, które należy do najpopularniejszych modeli w ofercie FlexiSpot. Elektryczna regulacja wysokości pozwala błyskawicznie przejść z pracy na siedząco do pracy na stojąco, a solidna konstrukcja zapewnia wysoką stabilność nawet z ciężkim zestawem komputerowym i kilkoma monitorami. Taki zestaw sprawia, że w ciągu dnia można wygodnie pracować przy biurku, a po skończonych obowiązkach dosłownie obrócić się o kilka kroków i odpocząć w Lotus Pro podczas gry na Nintendo Switch 2, PlayStation Portal albo seansu filmowego. Jeżeli szukacie kompletnego wyposażenia domowego gabinetu lub pokoju gracza, warto przyjrzeć się również biurku E7. Więcej informacji o modelu znajdziecie na stronie producenta: Biurko Stojące Premium z Serii E7.

Werdykt. Jeden z najwygodniejszych foteli, jakie trafiły do mojego domu
FlexiSpot Lotus Pro XR6 pozytywnie zaskoczył mnie niemal pod każdym względem. Najpierw świetnie zabezpieczonym transportem. Później wyjątkowo prostym montażem. Następnie bardzo dobrą jakością wykonania i materiałów. Ostatecznie przekonał mnie jednak codziennym użytkowaniem. Coraz częściej łapałem się na tym, że zamiast siadać przy biurku, odruchowo wybierałem właśnie Lotus Pro.
Świetnie sprawdza się podczas grania na Nintendo Switch 2 i PlayStation Portal, znakomicie nadaje się do oglądania filmów, seriali czy nocnych transmisji sportowych. Funkcja bujania relaksuje, elektryczne rozkładanie działa płynnie, a porty USB oraz ukryty schowek okazują się dodatkami, z których korzysta się każdego dnia. Brak uchwytu na kubek pozostaje jedyną rzeczą, którą rzeczywiście chciałbym tutaj zobaczyć. Reszta została przemyślana naprawdę dobrze.
Jeżeli szukacie fotela, który będzie jednocześnie wygodnym miejscem do grania, czytania, oglądania telewizji i zwyczajnego odpoczynku, FlexiSpot Lotus Pro XR6 zasługuje na bardzo mocną rekomendację. W moim domu błyskawicznie stał się najczęściej zajmowanym meblem.

Fotel na testy dostarczyła firma FlexiSpot.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.