Nie tak dawno temu mogliśmy świętować 100. urodziny Sir Davida Attenborougha. Ten słynny brytyjski biolog i popularyzator nauki zwiedził cały świat, przygotowując mnóstwo filmów dokumentalnych o otaczającej nas przyrodzie. Zapewne wielu z was wychowało się na produkcjach z jego udziałem. Teraz, za sprawą Nintendo, możemy niejako wcielić się w podobną rolę w najnowszej grze Yoshi and the Mysterious Book. Czy warto wybrać się w tę podróż?
Tajemnicza księga i niezwykłe stworzenia
Tytułowa księga pojawia się na wyspie Yoshiego. Zawiera opisy wielu interesujących stworzeń, a naszym zadaniem jest odkrycie ich wszystkich. Księga podzielona jest na kilka rozdziałów, z których każdy osadzony został w innym biomie.
Stopniowo odkrywamy kolejne gatunki, a każde stworzenie posiada własny etap. Nie są to jednak tradycyjne poziomy platformowe z początkiem i końcem, lecz raczej półotwarte lokacje, w których możemy obserwować dane zwierzę w jego naturalnym środowisku.



Obserwacja zamiast klasycznej platformówki
Naszym celem jest zdobycie jak największej wiedzy na temat poszczególnych stworzeń. Obserwujemy je i wchodzimy z nimi w interakcje, odkrywając nowe informacje. Jedne reagują na określony pokarm, inne zachowują się agresywnie, a jeszcze inne uciekają przed Yoshim.
Cała zabawa polega na odkrywaniu takich zależności. Część informacji zdobędziemy naturalnie – wystarczy przejść obok danego stworzenia, skoczyć na nie lub je połknąć. Inne wymagają już większego kombinowania i eksperymentowania. Nie wszystkie cechy zwierząt są oczywiste, dlatego czasami trzeba trochę pogłówkować.
Eksperymentowanie daje najwięcej satysfakcji
Spora część odkryć wpada naturalnie i bez większego wysiłku. Niektóre wymagają jednak precyzji oraz dobrego wyczucia czasu, a część znajdziemy zupełnie przypadkiem, na przykład wtedy, gdy przechadzając się ze stworkiem na plecach, przypadkowo wpadniemy z nim do wody.
Jeśli utkniemy lub będziemy chcieli odkryć absolutnie wszystkie sekrety danego gatunku, możemy wykupić specjalne podpowiedzi. Gra nie prowadzi nas bezpośrednio za rękę, ale potrafi subtelnie nakierować na odpowiedni trop. Warto eksperymentować i zastanawiać się, co jeszcze można zrobić z konkretnym stworzeniem, by odkryć kolejne ciekawe cechy.
Za mało zależności między gatunkami
W późniejszych etapach część wcześniej poznanych stworzeń pojawia się ponownie, co pozwala odkrywać nowe zależności pomiędzy gatunkami. Niestety takich momentów jest stosunkowo niewiele. Zazwyczaj jeden etap koncentruje się wyłącznie na jednym zwierzęciu.



Klasyczny Yoshi
Yoshi wyposażony jest w swój standardowy zestaw umiejętności. Może skakać, lewitować przez chwilę w powietrzu, a także używać języka do połykania przedmiotów i mniejszych stworzeń. Niektóre zwierzęta można również nosić na plecach i przenosić w inne miejsca. Powraca też mechanika rzucania przedmiotami, co też możemy wykorzystać w naszych obserwacjach.
Jeśli graliście wcześniej w jakąkolwiek odsłonę serii, mechanika rozgrywki będzie dla was od razu znajoma.
Świetny pomysł, ale niewykorzystany potencjał
W moim odczuciu największą wadą gry jest fakt, że zdobywana przez nas wiedza o zwierzętach rzadko ma realne przełożenie na dalszą rozgrywkę. Sytuacje, w których informacje o danym gatunku pomagają rozwiązać zagadkę, pokonać trudniejszy fragment planszy czy poradzić sobie z problemem, należą do rzadkości.
Aż prosiło się o przygotowanie większej liczby etapów, które faktycznie wykorzystywałyby zdobytą wcześniej wiedzę w praktyce. Proste zagadki, które kazałyby nam użyć odpowiedniej umiejętności danego stworzenia aby przejść dalej.



Brak polskiej wersji językowej boli najbardziej
Niestety ogromną wadą tytułu jest brak polskiej wersji językowej. To spory zgrzyt, szczególnie biorąc pod uwagę ostatnie działania Nintendo w naszym kraju i fakt, że część ich gier otrzymało już polskie tłumaczenia.
Tekstu jest tutaj naprawdę dużo, a podpowiedzi potrafią być nieoczywiste. W efekcie brak rodzimego języka może okazać się dla wielu graczy barierą nie do przeskoczenia, szczególnie dla młodszych odbiorców. Szkoda, bo z polską lokalizacją gra byłaby znacznie bardziej przystępna.
Rozumiem, że pewnym problemem mogła być możliwość samodzielnego nazywania wszystkich stworzeń, co wymagałoby stworzenia bazy zakazanych słów i przekleństw w języku polskim. To jednak coś, co można byłoby przygotować raz i wykorzystywać później również w kolejnych grach.
Bajeczna oprawa audiowizualna
Graficznie tytuł prezentuje się fenomenalnie. Oprawa jest po prostu bajeczna i wygląda jak żywcem wyjęta z animowanego filmu. W ruchu całość robi jeszcze większe wrażenie i momentalnie wywołuje uśmiech na twarzy, gdy obserwujemy wszystkie stworzenia w akcji.
Całość dopełnia bardzo sympatyczna oprawa dźwiękowa. Tradycyjnie dla Nintendo nie znajdziemy tutaj jednak kwestii mówionych.
Gra na jedno przejście
Yoshi and the Mysterious Book nie jest typową platformówką nastawioną na wielokrotne powracanie do wcześniejszych etapów. Właściwie jedynym powodem do ponownego odwiedzenia lokacji jest chęć maksymalnego poznania wszystkich stworzeń i zdobycia kompletu informacji na ich temat.
Po ukończeniu większości etapów raczej nie będziemy mieli potrzeby do nich wracać. To przygoda raczej „na raz” — po zakończeniu gry prawdopodobnie odstawimy ją na półkę.
Nintendo znowu eksperymentuje
Nintendo słynie z tego, że podczas tworzenia swoich gier najpierw wymyśla nową mechanikę lub pomysł na rozgrywkę, a dopiero później dopasowuje do niej odpowiednią markę czy bohatera. I dokładnie tak wygląda to również tutaj.
Najprawdopodobniej najpierw powstał pomysł gry o obserwowaniu i badaniu zwierząt, a dopiero później uznano, że do takiego klimatu najlepiej pasuje właśnie Yoshi. Nawet jeśli gra ma swoje wady, trudno nie docenić pomysłowości Nintendo i chęci eksperymentowania z nowymi formułami.



Czy warto?
Yoshi and the Mysterious Book to interesująca propozycja, która wykracza poza standardowe ramy platformówki. To piękna gra z bardzo ciekawym pomysłem, który niestety mógł zostać wykorzystany lepiej.
Największym problemem pozostaje brak polskiej wersji językowej, który dla wielu graczy w Polsce może okazać się czynnikiem dyskwalifikującym. A szkoda.
Jeśli jednak język angielski nie stanowi dla was przeszkody, warto dać tej produkcji szansę i sprawdzić się w roli obserwatora niezwykłej przyrody.
Grę dostarczył ConQuest Entertainment – oficjalny dystrybutor Nintendo w Polsce.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.