Rok 2013 na zawsze zapisał się w historii branży gier. To właśnie wtedy Microsoft, prezentując nadchodzącego Xbox One, dokonał niemal publicznego seppuku, ogłaszając restrykcyjne zabezpieczenia DRM, które miały objąć nie tylko gry cyfrowe, ale nawet te kupione na płytach. Jedna decyzja, jeszcze przed premierą konsol, w dużej mierze przesądziła o losach całej generacji. A jej skutki Microsoft odczuwa do dziś.
Gracze byli oburzeni. Pomysł, by konsola co 24 godziny sprawdzała licencję nawet dla fizycznych kopii gier, był dla wielu nie do zaakceptowania. Sony błyskawicznie wykorzystało okazję, wytykając konkurencji absurdalność tego rozwiązania. Słynny humorystyczny film pokazujący jak pożyczyć grę znajomemu stał się viralem i pomógł wynieść PlayStation 4 na szczyt.
Dziś, trzynaście lat później, role zdają się odwracać.
Gracze odkryli nowe ograniczenia na PlayStation
Według doniesień użytkowników, po najnowszych aktualizacjach systemu PlayStation 5 i PlayStation 4 cyfrowe gry zaczęły wyświetlać licznik czasu przy licencji. Ma on wskazywać 30-dniowy okres ważności, po którym konsola musi odnowić licencję i przedłużyć ją o kolejne 30 dni.
Co istotne, Sony nie ogłosiło takich zmian publicznie. Nie pojawił się żaden wpis na blogu, informacja prasowa ani nawet aktualizacja regulaminu, która jasno opisywałaby nowe zasady. Informacje wyszły na jaw wyłącznie dzięki graczom publikującym zrzuty ekranu i relacje w mediach społecznościowych.
Według dotychczasowych doniesień nowe DRM ma dotyczyć wyłącznie gier kupionych po marcowej aktualizacji systemu. Starsze zakupy nie pokazują podobnych ograniczeń. Co więcej, ustawienie konsoli jako głównej podobno nie eliminuje wymogu okresowej aktywacji.
30 dni bez internetu i twoja biblioteka może przestać działać
W codziennym użytkowaniu wiele osób może nawet nie zauważyć tej zmiany. W końcu większość konsol pozostaje stale podłączona do sieci.
Problem zaczyna się w momencie, gdy internetu zabraknie. Awaria sieci, wyjazd w miejsce bez dostępu do połączenia, dłuższa podróż czy problemy po stronie serwerów Sony mogą sprawić, że legalnie kupiona biblioteka cyfrowa stanie się czasowo bezużyteczna. To scenariusz, który dla wielu graczy brzmi niepokojąco znajomo i przywołuje właśnie kontrowersje wokół Xboxa One.
Fatalna wiadomość dla zachowania gier
Nowe zabezpieczenia budzą też obawy związane z zachowaniem gier na przyszłość.
Jeśli dostęp do cyfrowych tytułów wymaga regularnego odnawiania licencji przez serwery Sony, pojawia się pytanie, co stanie się z tymi zakupami, gdy infrastruktura kiedyś zostanie całkowicie wyłączona. Kolekcje budowane przez lata mogłyby po prostu przestać działać.
To jeden z najczęściej podnoszonych argumentów krytyków nowych ograniczeń.
Support PlayStation miał potwierdzać nowe zasady
Gracze ruszyli z pytaniami do supportu PlayStation, a według publikowanych relacji obsługa klienta miała potwierdzać istnienie nowych reguł.
Nic dziwnego, że reakcje społeczności są bardzo krytyczne. Wielu odbiera to jako kolejną antykonsumencką decyzję Sony. Zwłaszcza że niedawno informowaliśmy także o testach dynamicznych cen w PlayStation Store.
Historia zatoczyła koło?
Ironia tej sytuacji jest trudna do przeoczenia. Firma, która przed laty publicznie drwiła z pomysłów Microsoftu na restrykcyjne DRM, dziś sama ma wdrażać rozwiązania budzące podobne kontrowersje.
Kilka lat potrafi wywrócić podejście korporacji do góry nogami.
Co sądzicie o tej sytuacji? Sony przesadza, czy okresowa aktywacja cyfrowych gier to dla was żaden problem? Dajcie znać w komentarzach.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
żródło: X
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.