Jak sprawdzają się poszukiwacze much na przenośnej konsoli Sony?
Fabuła tytułu skupia się na jednookim pracowniku statku kosmicznego. Zak, bo tak na imię ma protagonista, zgubił ładunek składający się z różnego rodzaju owadów i zadaniem gracza jest znalezienie i schwytanie zguby. Nie ma się niestety jak bardziej rozpisywać – historia jest płytka i ani trochę nie wciąga.
Mając za sobą tak złe wrażenia, miałem nadzieję na porywającą rozgrywkę. Niestety tutaj również się zawiodłem. Gameplay składa się z elementów standardowych dla platformówek – mamy tu skakanie, walkę z przeciwnikami, unikanie niebezpiecznych elementów otoczenia. Problem polega na tym, że rozgrywka jest strasznie monotonna i nie wciąga. Każdy z 5 epizodów zawiera kilka poziomów zwykłych oraz jeden specjalny. W nim należy dogonić utraconego owada i, atakując go packą na muchy, sprowadzić na ziemię, by móc go przeczy wić i dostarczyć z powrotem na statek kosmiczny.
Na domiar złego Flyhunter Origins straszy bardzo niską rozdzielczością tekstur – nie są one ani trochę poprawione względem pierwotnej edycji gry przeznaczonej na smartfony. Co zaskakujące, produkcja nie radzi sobie na Vicie z płynnością – spadki klatek na sekundę, czy bugi graficzne to normalka. Można zapomnieć o płynnej zabawie.
Udźwiękowienie również jest mało przyjemne – przede wszystkim niemal wcale go nie ma. Natomiast kiedy się już pojawi, nie robi wrażenia – odgłosy towarzyszące atakom, czy też głosy postaci wydają się być wykonane na siłę i nie można rozumieć dźwiękowej strony tytułu za jego zaletę.
Twórcy co prawda starają się dodać nieco cukru do tej goryczy – umieszczają dodatkową grywalną postać – ale ani to, ani możliwość (bardzo ograniczonego) rozwijania uzbrojenia postaci, ani rozsiane po świecie gry dodatkowe kostiumy nie zacierają wrażenia nudy towarzyszącego czasowi spędzanemu z Zakiem.
Podsumowując, Flyhuter Origins to nieudana produkcja. Grafika jest marna, strona dźwiękowa jest na porównywalnym poziomie do warstwy wizualnej, a rozgrywka nie zachęca do zabawy. Fanom platformówek polecam trylogię Sly’a lub Raymana. Zdecydowanie nie warto sięgać po przygody Zaka.



Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.
Kolejna gra ze smartfona na PSV, która nie daje rady…