Hot Wheels Infinite Rush próbuje połączyć prostotę wyścigów zręcznościowych z otwartym światem inspirowanym zabawkami Hot Wheels. Pomysł brzmi dobrze, a ogromna kolekcja samochodów potrafi wciągnąć na długie godziny. Niestety, wersja na Nintendo Switch 2 ma kilka poważnych problemów. 30 klatek na sekundę, bardzo długie ekrany ładowania i nie do końca pasujący do tej produkcji otwarty świat sprawiają, że trudno polecić ją starszym fanom wyścigów.
Recenzowany tytuł można w pewnym sensie nazwać „Forzą Horizon Lite”. Mamy tutaj samochody, wyspy, mnóstwo wydarzeń, kolekcjonowanie pojazdów i przeciwników pełniących rolę bossów. Wszystko zostało jednak mocno uproszczone, dzięki czemu produkcja Milestone zdecydowanie celuje w młodszych odbiorców. I właśnie z tej perspektywy trzeba na nią spojrzeć.

Ogromna kolekcja samochodów to największy atut
Najmocniejszym elementem Hot Wheels Infinite Rush bez dwóch zdań pozostaje kolekcja pojazdów. Twórcy przygotowali ponad 150 samochodów, a fani marki mogą znaleźć tutaj naprawdę sporo interesujących modeli. Każdy z nich ma swój charakter, a dodatkowo auta podzielono na kilka klas, które inaczej zachowują się na trasie.
Mamy między innymi samochody nastawione na prędkość, drift czy surową moc. Dzięki temu kolejne wydarzenia wymagają czasami zmiany pojazdu. System nie jest szczególnie skomplikowany, ale dla młodszych graczy stanowi przyjemny element progresji.

Samo zdobywanie nowych Hot Wheels-ów sprawia sporo frajdy. Czasami podczas eksploracji trafiamy na samochód, który od razu chcemy mieć w swojej kolekcji. Gra zachęca również do wykonywania dodatkowych aktywności i poszukiwania specjalnych pojazdów. Pod tym względem Infinite Rush wykonuje swoje zadanie bardzo dobrze.
Dużo wyścigów, ale szybko zaczynają się powtarzać
Zawartości z pewnością tutaj nie brakuje. Na kolejnych wyspach znajdziemy klasyczne wyścigi, próby czasowe, wydarzenia z checkpointami, wyzwania związane z przeszkodami oraz kilka innych aktywności. Są też pojedynki z bossami, które stanowią ciekawy przerywnik i zwykle wymagają nieco więcej skupienia.


Problem pojawia się po kilku godzinach. Poszczególne wydarzenia zaczynają przypominać siebie nawzajem. Nawet jeśli gra oferuje sporo różnych aktywności, ich założenia często są bardzo podobne. Młodszy odbiorca prawdopodobnie nie będzie miał z tym większego problemu, ale starszy fan arcade’owych wyścigów szybko dostrzeże powtarzalność.


Średni poziom trudności również nie stanowi większego wyzwania. Przez większość czasu trudno mówić o jakiejkolwiek presji ze strony rywali. Dopiero pojedynki z bossami potrafią zmusić do większego skupienia. Dla młodszych graczy może być to jednak zaleta, ponieważ wejście w świat wyścigów jest bardzo proste.
Otwarty świat bardziej przeszkadza, niż pomaga
Największym problemem Hot Wheels Infinite Rush jest dla mnie jednak sam pomysł na otwarty świat. Na papierze wszystko się zgadza. Mamy kilka dużych obszarów, pomiędzy którymi możemy swobodnie jeździć, odkrywać wydarzenia i szukać nowych samochodów. W praktyce szybko zaczynało mnie to męczyć, ponieważ gra nie oferuje szybkiej podróży. Chcesz wziąć udział w wyścigu znajdującym się po drugiej stronie wyspy? Musisz tam po prostu dojechać.


Brakuje również dokładnego GPS-u prowadzącego do wybranego celu. Zamiast sprawnie przejść od jednego wydarzenia do drugiego, często jeździmy po mapie i szukamy właściwej drogi. Przy pierwszych godzinach może mieć to swój urok, ale później staje się zwyczajnie nużące.
W Forza Horizon otwarty świat świetnie sprawdza się jako plac zabaw. Tutaj natomiast momentami wygląda bardziej jak menu, po którym trzeba jeździć samochodem.
Model jazdy nie wszystkim przypadnie do gustu
Sama jazda jest przyjemna i responsywna, szczególnie jeśli potraktujemy ją jako typową zręcznościową produkcję dla młodszych graczy. Samochody reagują na polecenia bez większych opóźnień, a system wspomagania prowadzenia pozwala szybko odnaleźć się na trasie.
Mam jednak zastrzeżenia do fizyki. Samochody wydają się trochę zbyt ciężkie, a drift jest dla mnie zdecydowanie za sztywny i szeroki. Brakuje mi tutaj większej precyzji, szczególnie podczas szybkiego pokonywania zakrętów. Mechanika nie jest tragiczna, ale zdecydowanie nie daje takiej satysfakcji jak najlepsze arcade’owe wyścigi. W przypadku gry skierowanej do młodszych odbiorców łatwo jednak zrozumieć taki kierunek. Hot Wheels Infinite Rush ma być przede wszystkim łatwe do opanowania, a nie wymagające.
30 FPS na Nintendo Switch 2 to spore rozczarowanie
Największym zaskoczeniem jest jednak oprawa techniczna wersji na Nintendo Switch 2. Gra działa w 30 klatkach na sekundę zarówno w trybie przenośnym, jak i po podłączeniu konsoli do telewizora. Przy dynamicznych wyścigach trudno uznać taki wynik za idealny. Tym bardziej że na PlayStation 5, Xbox Series X|S oraz PC produkcja potrafi wyglądać znacznie lepiej i działać w 60 FPS.
Sama oprawa Hot Wheels Infinite Rush jest przyjemna. Kolorowe lokacje, charakterystyczne samochody i zabawkowy klimat dobrze pasują do marki. Problem w tym, że Switch 2 nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału.


Jeszcze bardziej irytują czasy ładowania. W moim przypadku uruchomienie wyścigu oraz powrót do otwartego świata potrafiły trwać nawet około 60 sekund. Przy produkcji, w której regularnie przemieszczamy się pomiędzy mapą a wydarzeniami, szybko staje się to bardzo uciążliwe. Chcesz zrobić jeszcze jeden wyścig? Najpierw poczekaj. Skończyłeś? Znowu poczekaj. Taki rytm mocno wybija z zabawy.
Hot Wheels Infinite Rush jest dobrą grą, ale niekoniecznie na Switch 2
Hot Wheels Infinite Rush ma sporo zalet. Ogromna kolekcja samochodów, duża liczba wydarzeń i bardzo przystępna rozgrywka mogą spodobać się młodszym graczom. Produkcja Milestone potrafi być naprawdę ekscytująca, kiedy pędzimy po torze jednym z ulubionych Hot Wheels-ów.
Problem polega na tym, że wersja na Nintendo Switch 2 nie jest najlepszym sposobem na poznanie tej gry.

30 FPS, długie ładowanie, brak szybkiej podróży i nużące przemieszczanie się po otwartym świecie skutecznie odbierają część przyjemności. Na dużych konsolach sytuacja wygląda znacznie lepiej, ponieważ 60 FPS robi w przypadku zręcznościowych wyścigów sporą różnicę.
Jeżeli szukacie prostej gry wyścigowej dla młodszego gracza, Hot Wheels Infinite Rush może być ciekawym wyborem. Starsi fani gatunku powinni jednak dwa razy się zastanowić. Szczególnie jeśli mają możliwość zagrania na PlayStation 5, Xbox Series X|S albo PC.
Grę do recenzji dostarczył Plaion Polska.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.