Mafia: The Old Country – Man of Honor to krótkie, ale klimatyczne rozszerzenie z Ennio Salierim. Sprawdzamy DLC na PS5 Pro.
Ennio Salieri wraca na Sycylię, a wraz z nim dostajemy dwa nowe rozdziały historii Mafia: The Old Country. Man of Honor świetnie uzupełnia opowieść i umiejętnie łączy ją z pierwszą częścią serii, ale jego największym problemem pozostaje bardzo krótki czas zabawy.
Ennio Salieri wraca na Sycylię
Man of Honor to rozszerzenie, które od początku bardzo wyraźnie wie, czym chce być. Nie próbuje na siłę przebudowywać fundamentów, nie dorzuca nowych mechanik ani nie zmienia sprawdzonego schematu rozgrywki. Hangar 13 postawiło przede wszystkim na kolejną porcję mafijnej historii. I właściwie trudno mieć o to pretensje, bo właśnie narracja była jednym z najmocniejszych elementów gry Mafia: The Old Country. Akcja zabiera nas na Sycylię w 1905 roku, gdzie ponownie wcielamy się w Enza Favarę. Najważniejszą postacią dodatku okazuje się jednak Ennio Salieri, którego fani pierwszej części serii doskonale znają.

Pomysł na wprowadzenie odmłodzonego Salieriego do historii jest jednym z najlepszych elementów całego DLC. Twórcy nie traktują go wyłącznie jako nostalgicznego cameo, które ma wywołać uśmiech na twarzy fanów. Jego obecność ma znaczenie dla fabuły i pozwala lepiej zrozumieć człowieka, który wiele lat później stanie się jednym z najważniejszych bohaterów pierwszej Mafii. Salieri otrzymuje własny cel oraz motywację, a Enzo zostaje wciągnięty w jego sprawy. Dzięki temu rozszerzenie dobrze wpisuje się w większą historię serii.
Dwa rozdziały i zdecydowanie za mało czasu
Historia Man of Honor została podzielona na dwa dodatkowe rozdziały. Nie są one szczególnie długie, ponieważ całość można ukończyć mniej więcej w 2 – 3 godziny. Z jednej strony doceniam takie podejście. Dodatek nie przeciąga historii sztucznie i nie zasypuje gracza zapychaczami. Z drugiej jednak, przy tak krótkim czasie trudno nie czuć lekkiego niedosytu. Szczególnie że sam pomysł na opowieść jest naprawdę ciekawy i aż prosi się o rozwinięcie. Gdy historia zaczyna nabierać tempa, ma miejsca kapitalna wymiana ognia… nagle pojawiają się napisy końcowe. Szkoda, bo Enzo i Salieri mogliby dostać znacznie więcej wspólnych scen.


Salieri jest największą gwiazdą dodatku
Największe wrażenie zrobiły na mnie przerywniki filmowe. Man of Honor bardzo dobrze pokazuje, że Hangar 13 potrafi prowadzić narrację w sposób przypominający klasyczne kino gangsterskie. Kamera, montaż i praca aktorów tworzą razem bardzo spójną całość. Szczególnie dobrze wypada Ennio Salieri, który otrzymał świetnie napisane dialogi oraz znakomitą interpretację głosową.

Warto też docenić sposób, w jaki twórcy wykorzystują znajomość oryginalnej Mafii. Fani z pewnością wyłapią sporo szczegółów, ale nawet bez tej wiedzy historia pozostaje zrozumiała. Takie podejście zdecydowanie bardziej mi odpowiada. Man of Honor nie próbuje przepisać historii serii, tylko delikatnie dopisuje do niej kolejny fragment.


Rozgrywka pozostaje bez zmian
Jeżeli oczekujecie nowych mechanik, muszę was rozczarować. Man of Honor korzysta dokładnie z tych samych rozwiązań, które znamy z podstawowej wersji gry. Nadal mamy dobre strzelanie, przyzwoitą walkę wręcz, skradanie, jazdę konną oraz samochodami. Wszystko działa tak, jak wcześniej. Nie pojawia się żadna mechanika, która mogłaby wyraźnie zmienić sposób rozgrywania kolejnych misji.
Z jednej strony jest to bezpieczne rozwiązanie. Z drugiej, po ukończeniu podstawowej kampanii trudno mówić o jakimkolwiek elemencie zaskoczenia. Dodatek nie próbuje nawet udawać dużego rozszerzenia. Dostarcza po prostu kolejne misje oparte na dobrze znanym schemacie. Mnie osobiście nie przeszkadzało to szczególnie mocno, bo rozgrywka w The Old Country nadal potrafi sprawiać przyjemność. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy trafiamy na krótkie sekcje skradankowe wymagające absolutnej perfekcji. Jeden błąd i zaczynamy skradanie od nowa.
Free Ride dostaje trochę więcej życia
Poza dwoma rozdziałami fabularnymi Man of Honor rozwija również tryb Free Ride. Salieri pojawia się w nim jako zleceniodawca i daje Enzowi kolejne zadania. Nie są one szczególnie odkrywcze, ale dobrze wykorzystują istniejący świat. Możemy między innymi kraść pojazdy, zdobywać cenne przedmioty czy wykonywać zadania związane ze skradaniem.

Do gry trafiają także dodatkowe bronie, noże, ubrania oraz przedmioty wpływające na rozgrywkę. Nie zmieniają one jednak fundamentalnie doświadczenia. Bardziej przypominają rozszerzenie zawartości, którą już znamy. Mimo wszystko Free Ride zyskuje dzięki temu trochę więcej sensu. Zamiast pustego świata otrzymujemy kolejne powody, by wrócić na Sycylię.
Mafia nadal najlepiej wypada jako interaktywny film
Grając w Man of Honor na PS5 Pro, jeszcze mocniej doceniłem stronę filmową całego doświadczenia. Twórcy bardzo dobrze budują atmosferę dawnych czasów, a Sycylia z 1905 roku prezentuje się świetnie. Nie jest to oczywiście technologiczny skok względem podstawowej gry. Największą siłę nadal stanowią sceny fabularne, mimika postaci, dialogi oraz muzyka. Pod tym względem rozszerzenie idealnie pasuje do Mafia: The Old Country. Ta seria nigdy nie potrzebowała dziesiątek mechanik i ogromnej mapy, żeby opowiedzieć dobrą historię. Zresztą podstawowa gra również stawiała przede wszystkim na narrację i atmosferę.
Man of Honor kontynuuje ten kierunek bez większych eksperymentów. I chyba właśnie dlatego potrafi być jednocześnie bardzo przyjemny oraz odrobinę rozczarowujący. Dostajemy dobrą mafiijną opowieść, ale chciałoby się jej więcej.
Czy warto zagrać w Man of Honor?
Jeżeli podobała wam się Mafia: The Old Country, odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Szczególnie jeśli znacie pierwszą część serii i chcecie zobaczyć, jak twórcy łączą wydarzenia z różnych okresów. Ennio Salieri został tutaj wykorzystany naprawdę dobrze, a jego obecność nie sprawia wrażenia wrzuconego na siłę. Wręcz przeciwnie, jego historia dodaje całemu rozszerzeniu dodatkowego znaczenia.

Trudniej polecić DLC osobom, które oczekiwały większej zawartości. Dwa rozdziały kończą się zdecydowanie za szybko, a brak nowych mechanik sprawia, że trudno mówić o dużym rozszerzeniu podstawowej gry. Man of Honor jest raczej małym dodatkiem fabularnym kosztującym 45 zł. Dostajemy kilka godzin bardzo dobrze wyreżyserowanej historii, a później możemy jeszcze pobawić się w Free Ride.
Grę do recenzji dostarczyła CENEGA.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.