MOZA R16 Ultra to nowa baza Direct Drive o stałym momencie obrotowym 16 Nm. Sprawdziliśmy ją przed premierą w Assetto Corsa EVO, Le Mans Ultimate, Forza Horizon 6, ETS2 i Richard Burns Rally.
Nieczęsto zdarza się sytuacja, w której producent oddaje sprzęt do testów jeszcze przed oficjalną premierą. W przypadku MOZA R16 Ultra właśnie tak było. Bazę otrzymałem kilka tygodni przed jej debiutem pod koniec lipca i przez cały ten czas korzystałem z niej niemal codziennie. Co więcej, nie ograniczałem się wyłącznie do jazdy. Brałem również czynny udział w testowaniu beta wersji oprogramowania samej bazy oraz aplikacji MOZA Pit House. W praktyce oznaczało to zgłaszanie błędów, sprawdzanie kolejnych aktualizacji i obserwowanie, jak sprzęt rozwija się praktycznie z tygodnia na tydzień.
Dla mnie był to również mały przełom. Nigdy wcześniej nie testowałem tak mocnej bazy Direct Drive. Dotychczas najmocniejsze urządzenia, jakie trafiały do redakcji, oferowały około 8 – 10 Nm. R16 Ultra podnosi poprzeczkę znacznie wyżej, ponieważ producent deklaruje stały moment obrotowy 16 Nm, a nie chwilowy szczytowy wynik osiągany tylko przez ułamek sekundy. Jednocześnie była to dopiero druga baza, którą mogłem sprawdzić już na własnym kokpicie wyścigowym. Każdy, kto testował Direct Drive na biurku i później przesiadł się do porządnego riga, wie doskonale, jak ogromną robi to różnicę.
Pierwsze wrażenie? Producent potraktował bezpieczeństwo sprzętu bardzo poważnie
Już samo pudełko sprawia bardzo dobre wrażenie. Nie znajdziemy tutaj przesadnie kolorowych grafik czy marketingowych sloganów. Karton jest prosty, elegancki i od razu sugeruje, że najważniejsza znajduje się zawartość.



Po otwarciu widać, że MOZA nie oszczędzała na zabezpieczeniach. Wnętrze wypełniają grube pianki wycięte dokładnie pod każdy element zestawu. Baza nie ma praktycznie żadnej możliwości przesuwania się podczas transportu. Zasilacz posiada własną komorę, przewody również otrzymały osobne miejsce, a sama jednostka została dodatkowo schowana w materiałowym worku ochronnym. Nawet drobiazgi zapakowano osobno. Dzięki temu po wyjęciu wszystkiego ze środka nic nie nosi śladów transportu i od pierwszej chwili czuć, że mamy do czynienia z produktem klasy premium.



W zestawie znajdziemy oczywiście samą bazę R16 Ultra, ogromny zasilacz, komplet przewodów, materiałowy worek ochronny oraz dokumentację i arkusz naklejek. Nie ma tutaj zbędnych dodatków. Producent skupia się na tym, co naprawdę potrzebne.
Mała z wyglądu. Zaskakująco ciężka po podniesieniu
Pierwszy kontakt z samą bazą potrafi zaskoczyć. Na zdjęciach wydaje się stosunkowo niewielka i rzeczywiście ma kompaktowe wymiary 135 × 140 × 206 mm. Wystarczy jednak spróbować ją podnieść, aby szybko zmienić zdanie.


Urządzenie waży około 12 kilogramów. Taki ciężar nie bierze się znikąd. Obudowę wykonano z aluminium obrabianego metodą CNC, podobnie jak system mocowania Quick Release. Całość sprawia wrażenie niezwykle zwartej konstrukcji. Nic nie skrzypi, nic nie pracuje pod naciskiem, a wszystkie elementy spasowano z dużą dokładnością. Żadne plastiki nie próbują udawać metalu. W praktyce właśnie taki powinien być sprzęt kosztujący około 2499 złotych.


Ogromne wrażenie zrobił na mnie również zasilacz. Jest po prostu wielki. Dawno nie widziałem tak masywnego zasilacza do sprzętu gamingowego. Sam jego ciężar pokazuje, że R16 Ultra nie jest urządzeniem, które ma imponować tylko na papierze. Producent przygotował zasilanie zdolne do długiej pracy przy pełnym obciążeniu.


Montaż. Wszystko zależy od rodzaju kokpitu
MOZA pozostawiła użytkownikowi kilka możliwości montażu. W moim przypadku wykorzystałem klasyczne mocowanie od spodu za pomocą czterech śrub. Takie rozwiązanie sprawdzi się w większości średniej klasy kokpitów oraz mocniejszych stojaków.


Posiadacze profesjonalnych rigów mogą natomiast skorzystać z montażu bocznego. Właśnie tam R16 Ultra pokazuje pełnię możliwości. Przy 16 Nm sztywność całej konstrukcji staje się równie ważna jak sama baza. Nawet niewielkie ugięcia potrafią odebrać część informacji przekazywanych przez Force Feedback.
Pełna współpraca z ekosystemem MOZA
Jedną z największych zalet produktów MOZA pozostaje rozbudowany ekosystem. Producent konsekwentnie rozwija kolejne akcesoria i praktycznie wszystkie współpracują ze sobą bez najmniejszych problemów.


Podczas testów bez żadnych komplikacji podłączyłem MOZA Dash CM2, a także MOZA Multi-function Stalks, które świetnie sprawdziły się podczas jazdy w Euro Truck Simulator 2 oraz American Truck Simulator. Kierunkowskazy, światła czy wycieraczki obsługiwane prawdziwymi manetkami zwiększają immersję bardziej, niż można się spodziewać.

Samą bazę testowałem przede wszystkim z nową kierownicą MOZA CS Pro oraz pedałami SRP2. Oba akcesoria zasługują na osobne, znacznie bardziej szczegółowe recenzje, ponieważ również wnoszą kilka bardzo ciekawych zmian względem poprzednich modeli.


Silnik bez ząbkowania robi ogromną różnicę
Zacznijmy od Flat-wire motor with Zero Cogging Technology. MOZA zastosowała nowy silnik wykorzystujący technologię płaskiego uzwojenia. W praktyce oznacza to niemal całkowite wyeliminowanie zjawiska coggingu, czyli charakterystycznego „ząbkowania” odczuwanego podczas powolnego obracania kierownicy.

Efekt słychać i czuć od pierwszych minut. Nawet przy bardzo delikatnych ruchach kierownica porusza się niezwykle płynnie. Szczególnie dobrze wypada to podczas spokojnej jazdy samochodami GT oraz klasycznymi bolidami Formuły 1.
16 Nm dostępne przez cały czas
Wiele firm chwali się wysokim momentem obrotowym, ale często okazuje się, że dotyczy on jedynie krótkiego szczytu. MOZA podkreśla, że R16 Ultra oferuje stałe 16 Nm, a podczas testów rzeczywiście dało się to odczuć.

Długie wyścigi w Le Mans Ultimate, AC Evo czy wielokilometrowe odcinki Richard Burns Rally nie powodowały żadnego spadku siły Force Feedback. Nawet po kilku godzinach jazdy baza zachowywała identyczną charakterystykę.
Enkoder 21-bit i ponad dwa miliony punktów pomiarowych
Za precyzję odpowiada 21-bitowy enkoder magnetyczny o rozdzielczości 2 097 152 punktów. Brzmi technicznie, jednak podczas jazdy przekłada się na wyjątkowo dokładne odwzorowanie pracy przednich kół. Najbardziej doceniłem to podczas jazdy bolidami Ferrari w Assetto Corsa EVO. Samochód niezwykle czytelnie informował o utracie przyczepności, przeciążeniach oraz momencie rozpoczęcia poślizgu.

NexGen FFB U1
Nowy algorytm Force Feedback U1 stanowi chyba największy krok naprzód względem starszych baz MOZA. Informacji docierających do kierowcy jest po prostu więcej. Jednocześnie producent uniknął przesadnego wzmacniania efektów. Wszystko wydaje się bardziej naturalne. Le Mans Ultimate pokazało pełnię możliwości nowego algorytmu. Przejazd przez tarki, zmieniająca się przyczepność asfaltu czy kontakt opon z krawężnikami są przekazywane bardzo szczegółowo, ale jednocześnie nie męczą podczas długiej jazdy.

360 Hz w iRacing
Osoby spędzające setki godzin w iRacing z pewnością docenią obsługę 360 Hz Force Feedback, którą aktywujemy z poziomu MOZA Pit House. Jeszcze nie miałem okazji poświęcić iRacingowi tyle czasu, ile planuję, jednak sama obecność tej funkcji pokazuje, że producent mocno celuje również w najbardziej wymagających simracerów.
RGB, które naprawdę mają sens
Dwóch pasków RGB początkowo nie traktowałem zbyt poważnie. Wydawało mi się, że będą jedynie efektownym dodatkiem. Kilka dni jazdy całkowicie zmieniło moje zdanie. Podświetlenie potrafi wyświetlać flagi, aktywację pit limitera, kontrolę trakcji czy inne informacje telemetryczne w czasie rzeczywistym. Zamiast odrywać wzrok od toru, wystarczy krótki rzut oka na bazę. Takie rozwiązanie naprawdę pomaga podczas wyścigów.

MOZA Pit House robi dziś równie duże wrażenie jak sam sprzęt
Jeszcze kilka lat temu oprogramowanie wielu producentów pozostawiało sporo do życzenia. Dzisiaj MOZA Pit House należy do ścisłej czołówki. Program pozwala regulować praktycznie każdy parametr Force Feedback. Siłę, tłumienie, bezwładność, filtrowanie, zakres obrotu czy charakterystykę pracy można zmienić dosłownie w kilka sekund. Wszystkie ustawienia zapisujemy w osobnych profilach przypisanych do konkretnych gier.


Najbardziej spodobało mi się jednak coś zupełnie innego. Producent przygotował ogromną bazę gotowych konfiguracji. Dostępne są oficjalne profile stworzone przez MOZA, ale obok nich znajdziemy ustawienia przygotowane przez najbardziej doświadczonych simracerów z całego świata. Dzięki temu początkujący użytkownik nie musi spędzać kilku godzin na eksperymentowaniu.


Ogromnym zaskoczeniem okazało się również wsparcie dla Forza Horizon 6. Korzystałem z bardzo wczesnych wersji programu już w lipcu i wtedy gra była już obecna na liście gotowych profili. Wystarczył dosłownie jeden klik, aby po kilku dniach spędzonych w symulatorach przesiąść się do bardziej zręcznościowej jazdy po Japonii. Świetnie pokazuje to, jak szybko MOZA reaguje na premiery największych gier wyścigowych.


Jak R16 Ultra sprawdza się w grach?
Assetto Corsa EVO okazało się najlepszym miejscem do sprawdzania precyzji nowego silnika. Zarówno współczesny bolid Ferrari, jak i starsze konstrukcje Formuły 1 przekazywały ogromną ilość informacji z przedniej osi. Czułem nie tylko granicę przyczepności, ale również zmianę nawierzchni czy różnice pomiędzy poszczególnymi zakrętami.
Dirt Rally nie wybacza błędów. Kierownica potrafi mocno szarpnąć podczas lądowania po skoku lub uderzenia w kamień. Właśnie tutaj doceniłem stałe 16 Nm oraz bardzo dobrą kontrolę nad całym Force Feedback.
Richard Burns Rally nadal pozostaje jedną z najlepszych prób dla każdej bazy Direct Drive. Najnowsza fanowska wersja z 2026 roku oferuje ogromną ilość informacji o nawierzchni. Szuter, asfalt czy nierówności drogi różnią się bardzo wyraźnie, a R16 Ultra przekazuje je niezwykle czytelnie.
Le Mans Ultimate zachwyciło szczegółowością Force Feedback podczas jazdy Lexusem RC F LMGT3 oraz BMW M4 LMGT3 na Interlagos. Samochody wyraźnie różniły się charakterystyką prowadzenia, a baza bardzo dobrze oddawała te różnice.
Euro Truck Simulator 2 z ProMods oraz Poland Rebuilding 3 pokazał zupełnie inne oblicze R16 Ultra. Siła Force Feedback schodzi tutaj na dalszy plan, natomiast liczy się płynność pracy i współpraca z dodatkowymi akcesoriami. Manetki MOZA sprawdzają się wręcz fantastycznie.
Forza Horizon 6 była chyba największym zaskoczeniem całych testów. Jeszcze kilka lat temu trudno było mówić o naprawdę dobrym wsparciu Direct Drive w grach zręcznościowych. Najnowsza odsłona serii pokazuje jednak ogromny postęp. Cotygodniowe wyzwania wykonywałem z ogromną przyjemnością, a gotowy profil przygotowany w MOZA Pit House sprawdził się praktycznie od pierwszego wyjazdu z garażu.
Cena i podsumowanie. Czy warto?
MOZA R16 Ultra nie jest sprzętem dla osób rozpoczynających przygodę z sim racingiem. Wymaga solidnego kokpitu, dobrych pedałów i kierownicy, która wykorzysta możliwości nowej bazy. Jeżeli jednak ktoś planuje wejść do segmentu premium lub przesiada się z konstrukcji 8–10 Nm, różnicę zauważy praktycznie od pierwszego okrążenia.
Największe wrażenie zrobiły na mnie trzy elementy. Po pierwsze niezwykle płynna praca nowego silnika bez efektu coggingu. Po drugie bardzo naturalny algorytm NexGen FFB U1, który przekazuje więcej informacji niż poprzednie generacje. Szanuje też błyskawiczny rozwój MOZA Pit House oraz gotowe profile dla ogromnej liczby gier, również tych najnowszych.
Po kilku tygodniach intensywnych testów mam wrażenie, że MOZA nie stworzyła jedynie mocniejszej wersji wcześniejszych baz. Producent przygotował zupełnie nową konstrukcję, która realnie podnosi poprzeczkę w segmencie około 16 Nm. Jeśli kolejne aktualizacje oprogramowania będą rozwijały sprzęt w takim tempie jak podczas moich przedpremierowych testów, R16 Ultra ma wszystkie argumenty, aby stać się jedną z najciekawszych baz Direct Drive dostępnych obecnie na rynku.
Sprzęt na testy dostarczyła firma MOZA.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.