Toy Story to jedna z najbardziej znanych serii filmów animowanych. Pierwsza odsłona była pierwszym pełnometrażowym filmem animowanym stworzonym w całości z wykorzystaniem grafiki komputerowej. Kolejne części trafiają na ekrany do dziś, a następne pokolenia fanów zakochują się w Szeryfie Chudym czy Buzzie Astralu. Przez lata kinowym premierom towarzyszyły również adaptacje w formie gier wideo. Teraz przygotowano specjalną kolekcję tych klasyków. Czy warto po latach do nich wrócić?

Gry na licencji filmów, czyli kiedyś to było!
Gry na licencji filmów nie są dziś już tak popularne. Lata temu były jednak czymś naturalnym. Prawie każdej większej premierze filmowej, szczególnie w przypadku animacji, towarzyszyła gra. Tego typu produkcje przez lata dorobiły się dość kiepskiej reputacji ze względu na często wątpliwą jakość. Niektóre z nich zyskały jednak status kultowych i do dziś mają wierne grono fanów.
Przełom lat 90. i 2000. to również zupełnie inna perspektywa tworzenia gier. Dzisiaj jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że na przykład Switch jest słabszy od innych konsol, ale jeśli jakaś gra trafia na platformę Nintendo, to poza cięciami w oprawie graficznej zazwyczaj otrzymujemy tę samą produkcję co na pozostałych urządzeniach. Kiedyś było inaczej. Ten sam tytuł mógł wyglądać diametralnie różnie na konsolach stacjonarnych, komputerach PC czy urządzeniach przenośnych.
Tyle tytułem wstępu. Przejdźmy zatem do tego, co dokładnie znajdziemy w kompilacji Retro Roundup! To kolekcja klasycznych gier z serii Toy Story, wzbogacona o dodatkowy tytuł – A Bug’s Life. Łącznie znajdziemy tutaj aż 11 gier.
Toy Story – początki wielkiej przygody
Kolekcję otwiera Toy Story z 1995 roku. Tytuł ten jest dostępny w aż trzech wersjach: oryginalnej z konsoli SEGA Mega Drive, porcie na SNES-a oraz wydaniu na Game Boya.
To klasyczna platformówka 2D, w której wcielamy się w Chudego i przemierzamy kolejne poziomy inspirowane pierwszym filmem. Jest to dość wymagająca produkcja, która niestety mocno trąci już myszką. Przestarzała rozgrywka i mało responsywne sterowanie mogą skutecznie odstraszyć młodszych graczy.

Toy Story 2: Buzz Lightyear to the Rescue! – krok w przyszłość
Kolejna gra na liście będzie dla wielu najważniejszą produkcją z całej kolekcji. Mowa o Toy Story 2: Buzz Lightyear to the Rescue! z 1999 roku. Znajdziemy tutaj wersję z PlayStation oraz wydanie na Game Boya.
Ten tytuł cieszy się dużym uznaniem fanów. Tym razem mamy do czynienia ze znacznie nowocześniejszą grą 3D. Swoją drogą, aż trudno uwierzyć, jak ogromny postęp dokonał się w ciągu zaledwie czterech lat. Różnica między Toy Story a sequelem jest kolosalna.
W grze wcielamy się w Buzza Astrala, a sama produkcja stara się odtworzyć wydarzenia z drugiego filmu. Dzięki temu, że tytuł jest znacznie nowszy, oferuje zdecydowanie ciekawszy model rozgrywki. To dużo bardziej rozbudowana przygoda, która nawet dziś potrafi zapewnić sporo frajdy fanom platformówek.
Buzz Lightyear of Star Command – zabawki ruszają do akcji
Następna na liście jest gra Buzz Lightyear of Star Command, dostępna w wersjach na PlayStation oraz Game Boya. Choć ponownie wcielamy się w Buzza Astrala, tym razem nie jest to klasyczna platformówka 3D, lecz produkcja nastawiona przede wszystkim na akcję i strzelanie.
Gra wyróżnia się również innym, bardziej kreskówkowym stylem graficznym, nawiązującym do serialu animowanego, na którym ją oparto.

Toy Story Racer – czas na wyścigi!
Ostatnią grą z uniwersum zabawek jest Toy Story Racer, reprezentowana przez wersje na PlayStation oraz Game Boya. To dość ciekawa propozycja, znacząco odbiegająca od pozostałych produkcji w kolekcji. Nie mamy tutaj do czynienia z platformówką, lecz z wyścigami gokartów.
Pod względem jakości gra wyraźnie ustępuje najlepszym przedstawicielom gatunku z tamtych czasów, takim jak Mario Kart 64 czy Crash Team Racing. Niemniej jest to interesująca pozycja, a fani Toy Story z pewnością chętnie sprawdzą trasy inspirowane filmem. Rozgrywka jest dość prosta, ale potrafi być również wymagająca.

A Bug’s Life – dodatkowy bonus
Ostatnią produkcją w kolekcji jest A Bug’s Life, czyli po polsku Dawno temu w trawie. Podobnie jak w przypadku pozostałych tytułów, otrzymujemy wersje na PlayStation oraz Game Boya.
To również jedyna gra z całej kolekcji, którą sam mam na swojej półce. Pod wieloma względami widać tutaj ewolucję rozwiązań, które mogliśmy obserwować w Toy Story 2.



Usprawnienia, które ułatwiają powrót do klasyków
Każda z gier otrzymała garść usprawnień i dodatków. We wszystkich tytułach mamy możliwość cofania czasu. Jest to szalenie przydatna funkcja, szczególnie w bardziej wymagających fragmentach rozgrywki. Dodatkowo możemy zapisywać stan gry w dowolnym momencie. To spore ułatwienie, ponieważ retro produkcje potrafiły być pod tym względem naprawdę wymagające.
Każdy z tytułów możemy również wyświetlić na różne sposoby. Domyślnie włączony jest tryb imitujący obraz telewizora CRT. Nie zawsze prezentuje się on jednak najkorzystniej, dlatego warto pobawić się dostępnymi opcjami i wybrać wariant, który najbardziej nam odpowiada. Oczywiście trzeba pamiętać, że są to produkcje sprzed 20–30 lat, więc niektórych niedoskonałości graficznych czy archaizmów nie da się całkowicie wyeliminować.
Do każdej gry dodano również specjalne kody. Pozwalają one aktywować na przykład nieskończoną liczbę żyć albo rozpocząć zabawę na wybranym poziomie, bez konieczności samodzielnego przechodzenia wcześniejszych etapów. To szczególnie przydatne rozwiązanie dla fanów oryginałów, którzy chcieliby wrócić do ulubionego fragmentu gry bez konieczności pokonywania całej wcześniejszej zawartości. Oczywiście aktywacja kodów wyłącza możliwość zdobywania trofeów.
Trofea i materiały dodatkowe
A skoro już przy trofeach jesteśmy, to zazwyczaj nie wspominam o nich w recenzjach, ale muszę przyznać, że lista pucharków wypada tutaj dość przeciętnie. Twórcy poszli po linii najmniejszego oporu i dodali zaledwie kilka trofeów, z których większość wymaga ukończenia poszczególnych gier z kolekcji. Fajnie, że przygotowano takie wyzwanie, ale szkoda, że nie wykazano się przy tym nieco większą kreatywnością.
To jednak nie koniec atrakcji. Znajdziemy tutaj również sporo materiałów zza kulis, zdjęć i wywiadów z twórcami. To prawdziwa kopalnia wiedzy o tym, jak kiedyś powstawały gry. Dla miłośników historii branży może to być jeden z najciekawszych elementów całej kolekcji.
Na duży plus muszę zaliczyć polską wersję językową. Oczywiście dotyczy ona menu głównego i interfejsu. Poszczególne gry wchodzące w skład kolekcji nigdy nie były dostępne w naszym języku i trudno oczekiwać, że ktoś nagle zabierze się za tłumaczenie trzydziestoletnich produkcji. Niemniej jest to miły gest, dzięki któremu nie będziemy mieli problemów ze zrozumieniem dodatkowych materiałów.



Czy warto wrócić do Toy Story po latach?
Ocena tego typu kolekcji nie jest łatwa. Gry wideo przeszły w ostatnich dziesięcioleciach niesamowitą ewolucję, a skok jakościowy jest wręcz olbrzymi. Przy całym szacunku dla starszych produkcji, które często były pod wieloma względami pionierskie i rewolucyjne, trzeba przyznać, że z dzisiejszej perspektywy wiele z nich jest już mocno przestarzałych.
Z filmami wygląda to nieco inaczej. Choć między Toy Story a Toy Story 5 również widać kolosalną różnicę w jakości animacji, to oba filmy mogą dostarczać równie dużo przyjemności podczas oglądania. W przypadku gier niestety nie zawsze jest tak samo.
Dlatego trudno mi jednoznacznie polecić tę kolekcję każdemu. Jeśli jesteście fanami Toy Story, a do tego w którąś z tych produkcji graliście w dzieciństwie, z pewnością będzie to ciekawa i nostalgiczna podróż w czasie. Z perspektywy młodszych graczy archaiczna oprawa, sterowanie i mechanika mogą jednak okazać się zbyt dużym wyzwaniem.
Cieszę się, że taka kolekcja się pojawiła, bo to doskonała okazja, by zapoznać się z kawałkiem historii gamingu. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie klasyki zestarzały się równie dobrze, a nostalgia nie zawsze wystarczy, by przymknąć oko na ich niedoskonałości.
Grę do recenzji udostępniła firma Plan of Attack
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.