W wieku 81 lat zmarł Bobby Prince. Kompozytor ścieżek dźwiękowych do takich gier jak DOOM, Duke Nukem 3D czy Wolfenstein 3D.
Świat gier stracił jednego ze swoich największych pionierów. Bobby Prince to kompozytor i projektant dźwięku, którego twórczość na zawsze zapisała się w historii dzięki ścieżkom dźwiękowym do DOOM, DOOM II, Wolfenstein 3D, Duke Nukem 3D i wielu innych klasycznych produkcji. Informację o jego śmierci przekazała rodzina za pośrednictwem nekrologu, a następnie potwierdziły ją liczne media branżowe.
Dla wielu graczy to właśnie muzyka Prince’a była jednym z elementów definiujących złotą erę pecetowego gamingu. Gdy w 1993 roku DOOM trafił na komputery, agresywne riffy i ciężkie brzmienia inspirowane zespołami takimi jak Metallica, Judas Priest czy Black Sabbath idealnie współgrały z dynamiczną akcją i demonicznym klimatem gry. Powstała ścieżka dźwiękowa do dziś jest rozpoznawalna przez miliony fanów na całym świecie.
Jednak dorobek Bobby’ego Prince’a był znacznie większy. Współpracował z legendarnymi studiami id Software, Apogee i 3D Realms, tworząc muzykę oraz efekty dźwiękowe do takich produkcji jak Commander Keen, Wolfenstein 3D, Rise of the Triad, Blake Stone, Duke Nukem II czy Duke Nukem 3D. Jego charakterystyczny styl pomógł ukształtować brzmienie całej epoki gier shareware i pierwszych strzelanek FPS.
W tym roku jego praca przy oryginalnym DOOM-ie została dodatkowo wyróżniona przez amerykańską Bibliotekę Kongresu! Ścieżka dźwiękowa gry trafiła do rejestru National Recording Registry jako dzieło o wyjątkowym znaczeniu kulturowym i historycznym. To dowód na to, jak ogromny wpływ jego kompozycje miały nie tylko na branżę gier, ale również na współczesną kulturę. Mojemu pokoleniu na pewno nie trzeba tego uświadamiać.
Po informacji o śmierci Prince’a głos zabrali jego dawni współpracownicy. Kompozytor Lee Jackson nazwał go “nauczycielem, mentorem i przyjacielem”. Współzałożyciel id Software Tom Hall podkreślił, że jego muzyczne dziedzictwo będzie żyło przez kolejne pokolenia graczy. Hołd oddało również Romero Games, przypominając, że Bobby Prince pozostawił po sobie niezatarty ślad zarówno w historii studia, jak i całej branży.
Źródło: The Rolling Stone
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.