Fast Fusion na Nintendo Switch 2 zachwyca szybkością, płynnością i świetną oprawą graficzną. Nadrabiamy recenzję futurystycznych wyścigów inspirowanych F-Zero i Wipeoutem.
Fast Fusion kupiłem niemal rok temu na premierę i jakoś nie miałem okazji przygotować recenzji. Teraz szykując artykuł o najlepszych wyścigach na Switcha 2, postanowiłem to nadrobić. Jest to tytuł, który za każdym razem, gdy go odplam, przypomina mi stare, szalone czasy futurystycznych wyścigów. Shin’en Multimedia zrobiło grę szybką, widowiskową i bardzo przyjemną. Jednocześnie studio nie próbowało kopiować Mario Kart ani ścigać się z wielkimi markami. Zamiast tego postawiło na czystą prędkość, agresywną jazdę i trasy, które momentami wyglądają jak rollercoaster.

Już po kilku wyścigach czuć tu klimat dawnych odsłon Wipeouta i F-Zero. Kamera drży przy dopaleniu, muzyka wbija się w głowę, a ekran pędzi tak szybko, że czasem trzeba dosłownie walczyć o utrzymanie koncentracji. Fast Fusion ma jednak własny charakter. Mechanika zmiany kolorów wraca z poprzednich części serii, ale teraz twórcy dorzucili skoki antygrawitacyjne i system łączenia pojazdów.
Najlepsze pozostaje jednak to, że gra kosztuje (59 zł) wyraźnie mniej niż większość premier na Switchu 2, a mimo tego wygląda jak pokaz możliwości nowej konsoli. Widać, że studio bardzo dobrze poznało sprzęt Nintendo.
Superszybka rozgrywka daje mnóstwo satysfakcji
Fast Fusion nie bawi się w powolne wprowadzenie. Już pierwsze zawody potrafią zmęczyć dłonie i sprawić, że człowiek mimowolnie pochyla się przed ekranem. Prędkość robi ogromne wrażenie. Zwłaszcza gdy włączamy wyższe klasy i zaczynamy idealnie trafiać w boosty przyspieszenia.
Model jazdy jest bardzo zręcznościowy, ale nie bezmyślny. Pojazdy mają wyraźnie różne parametry, więc jedne lepiej pokonują zakręty, a inne osiągają kosmiczne prędkości na prostych. System dopalacza wymaga rozsądnego zarządzania energią. Ponadto gra regularnie zachęca do ryzyka. Można wskoczyć nad przeciwnikiem, skrócić trasę albo zebrać bonusy wiszące wysoko nad torem.
Mechanika zmiany kolorów nadal działa świetnie. Trzeba dopasowywać barwę pojazdu do odpowiednich paneli przyspieszenia rozmieszczonych na trasie. Brzmi prosto, jednak przy ogromnych prędkościach łatwo o pomyłkę. Jeden błąd potrafi kosztować zwycięstwo.

Sporo frajdy daje także agresywna jazda. Wbijanie się w rywali podczas dopalacza wygląda efektownie i pomaga zdobywać dodatkową energię. Wyścigi dzięki temu są bardziej brutalne i dynamiczne niż w większości współczesnych ścigałek.
Tryby rozgrywki nie są przesadnie rozbudowane, ale dają radę
Zawartość nie jest ogromna i trzeba uczciwie o tym powiedzieć. Fast Fusion nie oferuje wielkiej kariery czy rozbudowanego sieciowego rankingu. Mimo tego przez długi czas trudno było mi się oderwać od kolejnych zawodów.
Podstawą pozostają mistrzostwa podzielone na kilka pucharów i poziomów prędkości. Odblokowujemy następne wydarzenia za walutę zdobywaną podczas wyścigów. Momentami wymaga to lekkiego powtarzania tras, choć tempo progresji jest całkiem rozsądne.
Najbardziej spodobał mi się tryb Super Hero. Tutaj pasek dopalacza pełni jednocześnie rolę paska życia. Każde uderzenie boli, a nieprzemyślane użycie przyspieszenia może zakończyć wyścig. Rozgrywka staje się wtedy znacznie bardziej wymagająca i przypomina najlepsze momenty z F-Zero.

Gra oferuje też jazdę na podzielonym ekranie dla czterech osób. Co ważne, nawet wtedy utrzymuje bardzo płynne działanie. Dostępny jest również tryb prób czasowych oraz lokalna zabawa dla dwóch graczy. Brakuje jednak pełnoprawnej rywalizacji sieciowej, a szkoda, bo właśnie tutaj Fast Fusion mógłby żyć naprawdę długo.
Oprawa graficzna zachwyca na Nintendo Switch 2
Największe zaskoczenie? Fast Fusion wygląda momentami fenomenalnie. Nie spodziewałem się aż takiego pokazu możliwości Nintendo Switch 2 od stosunkowo małej produkcji cyfrowej.
Trasy są pełne szczegółów, neonów, odbić światła i efektów pogodowych. Jeden tor prowadzi przez futurystyczne miasto, inny przez pustynię z ogromnymi stworzeniami w tle, a jeszcze kolejny wrzuca nas pomiędzy burze i lawę. Twórcy świetnie operują kolorami i poczuciem skali.
Gra działa w kilku trybach graficznych. W telewizorze możemy wybrać między nastawieniem na wydajność, balans, jakość oraz trybem Ultra Quality. Standardowo produkcja celuje w 60 klatek na sekundę i właśnie wtedy bawiłem się najlepiej. Obraz pozostaje bardzo płynny nawet przy ogromnej liczbie efektów.

Tryb jakości oferuje najwyraźniejszy obraz i potrafi osiągać bardzo wysoką rozdzielczość przy zachowaniu 60 klatek. Ultra Quality stawia jeszcze mocniej na detale oraz efekty wizualne, ale ogranicza płynność do 30 klatek. Różnica jest widoczna natychmiast. Przy tak szybkiej grze zdecydowanie wolę stabilne 60 FPS-ów.
W trybie przenośnym również jest bardzo dobrze. Ekran Switcha 2 świetnie podbija kolory i kontrast, a futurystyczne krajobrazy wyglądają znakomicie. Momentami da się zauważyć delikatnie miększy obraz, szczególnie podczas gwałtownych ruchów kamery, jednak nie psuło mi to zabawy.
System Fusion daje więcej możliwości niż początkowo się wydaje
Początkowo uznałem system łączenia pojazdów za zwykły dodatek. Po kilku godzinach zacząłem jednak eksperymentować i odkryłem, że potrafi mocno zmieniać styl jazdy. Możemy łączyć dwa różne statki, tworząc nową maszynę z mieszanymi parametrami i wyglądem. Część kombinacji skupia się na maksymalnej prędkości, inne poprawiają sterowność albo przyspieszenie. Nie jest to może poziom rozbudowania znany z wielkich symulatorów, ale mechanika skutecznie zachęca do kombinowania.


Przy okazji system bardzo dobrze wpisuje się w charakter gry. Fast Fusion chce być szybkie, efektowne i przyjemne. Nie zasypuje gracza skomplikowanymi tabelkami. Zamiast tego daje kilka prostych narzędzi i pozwala od razu wrócić na tor.
Fast Fusion to jedna z najlepszych gier startowych Switcha 2
Shin’en Multimedia zrobiło dokładnie taką grę, jakiej brakowało na rynku. Dynamiczną, bezpośrednią i piekielnie szybką. Fast Fusion nie ma ogromnej liczby tras ani wielkiego trybu sieciowego, jednak podstawy rozgrywki są tak dobre, że trudno długo narzekać.
Największą siłą pozostaje tempo wyścigów. Każdy zakręt, każdy skok i każde idealnie wykorzystane przyspieszenie daje ogromną satysfakcję. Ponadto produkcja wygląda znakomicie i pokazuje, że Nintendo Switch 2 naprawdę potrafi generować bardzo efektowne gry.
Miło też zobaczyć taką grę w rozsądnej cenie – 59 zł (bez promocji). Fast Fusion nie udaje ogromnego hitu za kilkaset złotych. Studio uczciwie przygotowało świetną futurystyczną ścigałkę i sprzedało ją za kwotę, która naprawdę zachęca do zakupu.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.