• PS5 Pro
    • Gry ulepszone na PS5 Pro
  • PlayStation
    • PlayStation 5
    • PlayStation 4
    • PSVR
    • PS Vita
    • Poradnik: jak zacząć z PS4?
  • Xbox
    • Xbox Series X|S
    • Xbox One
    • Poradnik: jak zacząć z konsolą Xbox?
    • Testy klawiatur i myszek
      • Logitech G910 i G502 Hero
      • HyperX Alloy Core i PulseFire Core
  • Nintendo
    • Switch 2
      • Nintendo Switch 2
      • Zestawienie wszystkich gier i ulepszeń
    • Switch
    • 3DS
    • WiiU
    • Poradnik: jak zacząć z NSwitch?
  • PC
    • Asus ROG Ally
    • Lenovo Legion Go
    • MSI Claw
    • Steam Deck
  • Recenzje
    • Testy sprzętu
    • PS Vita
    • PS4
    • PS5
    • Xbox One
    • Xbox Series
    • Nintendo
    • Steam Deck
  • Kultura
    • Filmy i seriale
    • Gry planszowe
    • Recenzje
    • Wszystko
  • Redakcja
5 dni temuKonrad Bosiacki

Cyberpunk 2077 na PS5 Pro vs PS5 – pełne porównanie jakości i wydajności

1 tydzień temuKonrad Bosiacki

Resident Evil Requiem na PS5 Pro vs PS5. Czy PSSR 2 zmienia wszystko?

1 tydzień temuKonrad Bosiacki

Crimson Desert na PS5 Pro vs PS5 – spory skok jakości obrazu

Zdjęcie okładkowe wpisu Destiny 2 – Wrażenia z bety
Xbox One PlayStation 4

Destiny 2 – Wrażenia z bety

9 lat temu Mateusz Jankowski
„Dwóch ogarniętych na raid, 19:00, sam boss, mam save” – tego typu ogłoszenia towarzyskie królowały przez ostatnie trzy lata na forach, stronach LFG i fanpejdżach poświęconych Destiny. Sieciowa strzelanka Bungie szybko skupiła wokół siebie miliony graczy z całego świata, i choć po czasie można zastanawiać się nad zasadnością jej fenomenu, spędzone przez fanów w przestrzeni kosmicznej godziny mówią same za siebie. Już we wrześniu na półki i serwery sklepowe trafi sequel Destiny, a my właśnie mieliśmy okazję przetestować jego betę.

„Beta” to, rzecz jasna, bardzo szczodre określenie, gdyż tak naprawdę do czynienia mamy z demem. Do dyspozycji oddano nam pierwszą misję fabularną, jedną misję kooperacyjną typu strike, oraz dwa tryby współzawodnictwa 4v4, jak również zapewniono dostęp do wszystkich trzech klas postaci, dwóch sub-klas dla każdej z nich, oraz skromnej selekcji broni i zbroi. Nie ma tego wiele i nie sposób w tej chwili powiedzieć cokolwiek o właściwej strukturze gry, która to ostatecznie zadecyduje, czy Destiny 2 będzie takim samym bezlitosnym zjadaczem czasu jak „jedynka”, natomiast jak najbardziej możemy podzielić się wrażeniami odnośnie strony technicznej gry i trochę pospekulować.

Po wybraniu klasy postaci, z miejsca przechodzimy do pierwszej misji fabularnej w grze. Destiny 2 zdaje się iść hitchcockowskim tropem „zacząć od trzęsienia ziemi, po czym stale budować napięcie” – ostatnie miasto na Ziemi zostaje zaatakowane przez flotę nieszczególnie przyjemnej i pokojowo nastawionej rasy Cabal, a my wcielamy się w rolę największego koksa na dzielni i próbujemy uratować sytuację pośród burzy i płomieni. Ci, którzy pamiętają Destiny: The Taken King wiedzą, że Bungie potrafi zrobić filmową kampanię z rozmachem, a tu deweloperzy podkręcili temperaturę o kolejne kilka stopni: wszystko dookoła eksploduje, płomienie szaleją, a my przedzieramy się w strugach ulewy przez rozpadającą się Wieżę, by dotrzeć do dowództwa i podjąć próbę powstrzymania najeźdźcy. Próbę, która kończy się z resztą niepowodzeniem, bo gdy już mamy się ewakuować po rozróbie zrobionej na głównym statku Cabali, wychodzi Ghaul, cały na biało, i oznajmia, że właśnie zgasił nam Światło i jesteśmy bezbronni. Taki jest właśnie punkt wyjścia dla fabuły Destiny 2 – w pełnej wersji gry naszym zadaniem będzie odbudowanie potęgi ludzkości i skasowanie brzydkiego jak noc przywódcy Cabali. Miejmy nadzieję, że misje fabularne będą równie dobrze pomyślane jak zaprezentowany nam w „becie” prolog, a historia będzie wciągająca i zrozumiała nie tylko dla pięciu procent graczy, którym będzie chciało szukać się dodatkowych informacji w kartach grimoire.

Oczywiście nie powinniśmy się spodziewać festiwalu fajerwerków po każdej misji w pełnej wersji gry – już strike „Inverted Spire” jest o wiele bardziej stonowany, nie znaczy to jednak, że nic się w nim nie dzieje. Wręcz przeciwnie: jest dużo skakania, strzelania, szalonych potyczek na wielopoziomowych arenach i unikania potężnych wierteł, które w końcu doprowadzają do znakomicie zrealizowanej walki z bossem, który niestety dowodzi, że kolegom z Bungie skończyły się pomysły na rozsądne imiona dla postaci. „Inverted Spire” pozwala nam też zwiedzić kawałek nowej lokacji, planetoidy Nessus, która przywodzi na myśl znany z jedynki Black Garden, ma jednak odrobinę bardziej melancholijny klimat i jest… cóż, ładniejsza. Tego zwiedzania nie ma wprawdzie dużo, ale nawet na tak małym skrawku terenu graczom już udało się odkryć kilka ciekawostek, możemy więc uznać, że Nessus dobrze rokuje. Jeśli wierzyć zapowiedziom Bungie, w każdej większej lokacji będziemy mieli ręce pełne roboty, a chyba można deweloperom (tym razem) zaufać; Po fiasku „zapowiedzi kontra rzeczywistość” z pierwszej odsłony gry raczej się czegoś nauczyli.

Jak już wspomnieliśmy, poza kooperacją udostępniono nam też dwa tryby współzawodnictwa: Control i Countdown. Pierwszy to znany z jedynki deathmatch, w którym dwie drużyny walczą o punkty kontrolne, drugi z kolei jest zupełną nowością: gracze na zmianę podkładają i rozbrajają ładunki wybuchowe, przy okazji strzelając się z zespołem przeciwnika. To pierwsze rozsądne podejście twórców do trybu zorientowanego na wykonanie zadania, a nie głównie na bezmyślną młóckę i teabagowanie. W tej chwili Countdown boryka się oczywiście z problemem ludzi, którzy „chcą tylko strzelać”, można mieć jednak nadzieję, że w pełnej wersji gry rozgrywka nabierze trochę więcej sensu. Niemałą rolę odegrają tu zapewne zmiany w zasadach rozgrywki; nadal możemy mieć wyekwipowane na raz tylko trzy giwery, jednak dominujące przez długi czas w jedynce snajperki i strzelby zostały przerzucone do kategorii „broni ciężkiej”, do której amunicja na mapach pojawia się tylko raz na jakiś czas i jest przyznawana tylko temu, kto podejdzie do terminala, a nie, tak jak wcześniej, każdemu kto znalazł się w pobliżu otwieranej skrzynki. Strzelamy się więc głównie bronią podstawową, co (przynajmniej na razie) skutkuje dużo bardziej dynamicznymi meczami. Oczywiście w pełnej wersji gracze szybko rozkminią, która broń jest skrajnie OP i zaczną się uwielbiane przez społeczność „łatki z balansem broni”, ale w chwili obecnej nie ma co gdybać – jest naprawdę solidnie, a potężne cooldowny na zdolnościach typu granat, melee i super zmuszają do polegania głównie na swojej spluwie i sprytnym pozycjonowaniu się.

Zmianom uległy również trzy dostępne klasy postaci: Hunter, Warlock i Titan. W pierwszym Destiny różnice między nimi były raczej marginalne i opierały się w dużej mierze na superzdolnościach i skokach. Jasne, każdy miał swojego faworyta i niektóre klasy były lepsze od innych do poszczególnych zadań, nie czuć było natomiast konkretnego nacisku na role w zespole typu dps, tank i support. Choć nadal nie jest tak, że Titan tylko pręży pytonga i bierze na klatę obrażenia, Warlock siedzi skitrany za krzakiem i rzuca apteczki, a Hunter miota się jak szatan po polu walki i zabija, to nowe zdolności typu rozstawiane tarcze, pola leczące i zwiększające celność/obrażenia uniki otwierają niemałe pole do popisu dla taktyków miłujących się w budowaniu idealnych kompozycji drużyn. To bardzo miły dodatek, który do tego nie zmienia nic w idei przyświecającej grze od samego początku: każdą klasą można się bawić, strzelać i niszczyć superami tak samo dobrze. A skoro już jesteśmy przy superach: dano nam możliwość przetestowania aż sześciu sub-klas (choć, rzecz jasna, nie w pełni rozwiniętych), które po części bazują na znanych już umiejętnościach, a po części je zmieniają. Skupimy się przede wszystkim na zapowiedzianych już wcześniej „nowych” sub-klasach, choć dla porządku warto wspomnieć, że i te „stare” zostały mocno odświeżone (dla przykładu: przy odpowiednich perkach Titan Striker zamiast jednego „Hulk-smasha” wykonuje ich kilka, a Gunslinger może oddać aż sześć strzałów Golden Gunem). Najmniej „świeży” wydaje się Hunter Arcstrider, który po prostu wyciąga piorunujący kij i okłada nim wrogów. To prosta wariacja na temat znanego Bladedancera, która stawia jednak na jeszcze większą mobilność, obrażenia i kombosy. Ciekawiej jest już z Warlockiem Dawnbreakerem, którego superzdolność nie ma w zasadzie nic wspólnego z Sunsingerem z jedynki – zamiast podpalać się i rzucać multum granatów, Dawnbreaker wyciąga potężny miecz i ciska ognistymi pociskami we wrogów. Najbardziej wszechstronny jest z kolei Titan Sentinel, przywołuje on bowiem tarczę, za pomocą której może osłonić się przed obrażeniami, rypnąć kogoś z bliska w czerep, lub wykonać potężny rzut i obserwować, jak dysk odbija się od kolejnych adwersarzy. Gdyby tego było mało, jeśli Sentinel nie chce się rzucać w wir walki, ma możliwość postawienia znanej „bańki”, która obroni jego i sojuszników przed atakami.

Skoro omówiliśmy już wszystkie aspekty zawartości „bety”, warto powiedzieć też kilka słów o stronie technicznej gry. Wielu zagorzałych fanów pierwszej odsłony podkreśla, że poza nieskończonym grindem i uzależniającym bólem, jaki sprawiało im Destiny, do gry przyciągał ich czysty gameplay: czuć było moc spluw i umiejętności, aż miło było popatrzeć, jak wrogowie padają, a wszystko to było okraszone nienaganną grafiką i epickim soundtrackiem. Nie inaczej będzie w przypadku dwójki – pod kątem technicznym to nadal jeden z najlepiej wykonanych shooterów tej generacji, ścieżka dźwiękowa i aktorstwo są godne ukłonów, a grafika, choć w żadnej mierze rewolucyjna, cieszy oko i wszelkie niedostatki nadrabia unikalnym designem oraz odświeżonymi animacjami i efektami. Niewładający językiem angielskim nowi gracze ucieszą się na pewno z faktu, że nawet „beta” jest w pełni zlokalizowana, choć weterani pierwszej części z pewnością zdecydują się na wersję oryginalną. Abstrahując od kwestii takich jak jakość przekładu i aktorstwo, przestawienie się na nową nomenklaturę i przyzwyczajenie do nowych głosów, po trzech latach jest niemal niewykonalne.

Tak jak wspomnieliśmy na początku tekstu, beta Destiny 2 nie daje odpowiedzi na najważniejsze dla długiej żywotności gry pytania: czy system łupów będzie satysfakcjonujący i zapewni graczom „marchewę”, by chciało im się do tytułu wracać? Czy Bungie tym razem podoła stałym aktualizacjom z nową zawartością, czy znów będziemy skazani na kilkumiesięczny recykling contentu? Czy odświeżone PVP pozwoli na zbudowanie prężnej sceny rywalizacji? O tym wszystkim możemy tylko pospekulować. Na pewno wiemy natomiast, że Destiny 2 będzie kawałem srogiej, mięsistej strzelanki, w którą warto będzie zagrać choćby dla kilkunastu godzin kampanii i dobrego PvP. Na chwilę obecną jesteśmy dobrej myśli, zostało więc odłożyć pieniążki i zaczekać do września na premierę.




Podziel się:

  • Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on Telegram (Otwiera się w nowym oknie) Telegram
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp

Activision Bungie Destiny 2 Destiny 2 beta Destiny 2 pierwsze rważenia
Destiny 29.5

Destiny 2

PlayStation 4PlayStation 5Xbox OneXbox Series X|SSteamDeckPC
Premiera: 4 czerwca 2024Gatunek: FPSStudio: BungieNasza recenzja Destiny 2

Mateusz Jankowski

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.

Marathon: bliskie spojrzenie na Złodziejkę

Szukacie wciąż idealnej powłoki do grania w Marathon? Bungie przygotowało specjalny zwiastun przedstawiający Złodziejkę.

Marathon osiągnął 1,2 mln kopii, jednak sprzedaż na PS5 zawodzi. Zaskakujące dane od analityków

Nowy shooter Bungie wystartował solidnie, ale nie spektakularnie. Według analityków Marathon sprzedał 1,2 mln kopii, jednak wyniki na PS5 budzą poważne pytania o strategię Sony.

Destiny 2: Zawody Strażników 2026 wystartowały. Bungie robi crossover z Magic: The Gathering

Bungie ponownie uruchamia Zawody Strażników w Destiny 2, ale tym razem wyraźnie odświeża wydarzenie.

Kolejne poprawki w Marathon. Dźwięk i schowek pod lupą

Twórcy Marathon reagują na krytykę graczy. Bungie przyznaje, że zwiększony zasięg dźwięku strzałów był przesadzony i zapowiada poprawki. Także w schowku.

Pierwszy tydzień z Marathon (Xbox Series X)

Za nami pierwszy tydzień z grą Marathon. Jak sprawuje się kolejna strzelanka ekstrakcyjna na konsolach?

Marathon pokazuje mroczną przeszłość Tau Ceti IV. Bungie szykuje pierwszy turniej

Nowy trailer Marathon ujawnia fragment historii Tau Ceti IV i zapowiada tajemnicze Cryo Archive. Bungie potwierdza też pierwszy turniej esportowy.

📊 Najbardziej wyczekiwana premiera kwietnia 2026 to...?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

HOT

9 godzin temuKonrad Bosiacki

Dlaczego Euro Truck Simulator 2 i ATS na konsole powstają tak długo?

Twórcy Euro Truck Simulator 2 i American Truck Simulator tłumaczą, dlaczego porty na PS5 i Xbox są tak trudne. Pojawia się też temat Switch 2.

9
1 dzień temuKonrad Bosiacki

Recenzja: Pragmata (PS5) – Kosmos emocji

Capcom zabiera graczy w Kosmos, aby zaserwować nam niezapomnianą i pełną emocji przygodę, której bohaterami są człowiek i android. Zapraszam na recenzję gry Pragmata.

1 dzień temuKonrad Bosiacki

Metro 2039 oficjalnie zapowiedziane. Xbox ujawnia datę i szczegóły pokazu

Koniec spekulacji. Metro 2039 zostało oficjalnie potwierdzone przez Xbox. Pierwsza prezentacja odbędzie się już w tym tygodniu podczas specjalnego wydarzenia.

5 dni temuBartosz Dula

Szaleństwo pocisków w nowych fragmentach rozgrywki z Saros

Premiera Saros nadchodzi wielkimi krokami. Na nowych fragmentach rozgrywki zobaczymy starcia rodem z klasycznych gier bullet hell.

1 tydzień temuKonrad Bosiacki

PlayStation uruchamia Playerbase. Fani trafią do gier od PlayStation Studios!

Czy chciałbyś zobaczyć siebie jako postać w świecie Gran Turismo 7 lub innej grze od Sony?

7
1 tydzień temuKonrad Bosiacki

Recenzja: Kena: Bridge of Spirits (Switch 2) – Piękna podróż z technicznymi problemami

Kena: Bridge of Spirits na Switch 2 zachwyca stylem, ale rozczarowuje technicznie. Sprawdzamy port i porównujemy go z wersją PS5.

  • Redakcja KONSOLOWEinfo
  • Kontakt
  • Polityka Cookies
Copyright 2012 - 2026 © Konsolowe.info
Strona wykorzystuje pliki cookie.

Personalizacja reklam

Hej! Wiemy, że chcesz jak najszybciej wziąć się za czytanie. Krótko i szybko więc:

Na naszej stronie wyświetlamy reklamy AdSense (Google). Od Ciebie zależy, czy będą one personalizowane, czy nie.

  • Personalizowane reklamy wykorzystują dane zebrane o Tobie dane z innych witryn, jest więc większa szansa, że wyświetlą coś, co faktycznie Cię interesuje.
  • Jeśli wolisz jednak reklamy totalnie przypadkowe, wyłącz ich personalizację poniżej.