Pod koniec minionego miesiąca kolejny komiks z serii Wiedźmin trafił do oferty wydawnictwa Egmont. Sprawdźmy więc, czy warto sięgnąć po ten tom.
Przez ostatnie lata można obserwować niesamowity rozwój serii Wiedźmin. Pierwotnie Geralta poznaliśmy w opowiadaniach i sadze pióra Andrzeja Sapkowskiego. Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że to gry studia CD PROJEKT RED sprawiły, że tytułowym łowcą potworów zainteresowały się tłumy. Niedawno Dziki Gon świętował swoje dziesięciolecie. Hit wspomnianego studia dostał też darmową aktualizację do nowych konsol – wersję Remaster – a od kilku lat muzycy koncertują z trasą, w której wykonują na żywo fenomenalną muzykę z serii. Nie przestają też ukazywać się komiksowe perypetie Białego Wilka, a dziś mogę przedstawić Wam moje zdanie na temat Niedźwiedzia i motyla. Zapraszam do mojej – oczywiście wolnej od spoilerów – recenzji.
Wydarzenia i zarys opowieści

Miejscem akcji Niedźwiedzia i motyla jest miasteczko Dol Gwyn. To właśnie do niego uda się nasz bohater w poszukiwaniu miejsca do spania oraz, naturalnie, zarobku. Życie na szlaku nie jest tanie ani wygodne, toteż Geralt będzie musiał szybko znaleźć sposób na zarobek. Na szczęście okazuje się, że mieszkańcy mają dość pewnego osobnika, który pozbywa się zwierząt. Podejrzewają o to wampira i niewykluczone, że tak właśnie jest, ale czy na pewno? Nie zamierzam Wam zdradzać wszystkich szczegółów fabuły, ani odpowiadać czy podejrzenia mieszkańców są słuszne. Mogę natomiast wspomnieć, że nie wszystko musi być takie, jak się wydaje. Jak to bywa w wiedźmińskiej serii, nierzadko pewne wątki mają drugie dno. Czy potwór jest potworem? A może ma za sobą pewną przeszłość, która rzuca nowe światło na wydarzenia? Musicie tego dowiedzieć się sami. Ja przyznaję, że podobał mi się kierunek rozwijania opowieści. Zakończenie co prawda było podane nieco za bardzo wprost jak na mój gust. Wolałbym, żebyśmy wspólnie z Geraltem łączyli po drodze poszlaki i fakty.
Zamiast tego zdecydowano się na przekazanie nam wyjaśnień bez ogródek. Mam o to mały żal do scenarzysty. Zwłaszcza że po drodze spotykamy interesujące postaci, którym również można byłoby poświęcić więcej miejsca. Jedną z takich osób jest młodzieniec, pragnący odwdzięczyć się Geraltowi. Postanawia więc zostać giermkiem wiedźmina, a Biały Wilk niewiele może z tym zdziałać. Pomysł jest ciekawy, aczkolwiek nie poświęcono w moim przekonaniu wystarczająco miejsca budowaniu relacji tych dwóch postaci. Warto też wspomnieć o ogromnym konkurencie ze Szkoły Niedźwiedzia, z którym wiąże się bardzo ważna część fabuły. Z zainteresowaniem śledziłem rozwój wydarzeń i poznawałem motywacje bohaterów. Epilog również porusza istotne kwestie – co jesteśmy w stanie zrobić dla tych, na których zależy nam najbardziej? Nie brakuje naturalnie wątków dotyczących braku tolerancji społeczeństwa wobec jednostki. Podobało mi się też przedstawienie wampira i jego cech oraz historii. Pod względem opowieści nie mam większych zastrzeżeń i moim zdaniem jest ona jedną z największych zalet recenzowanego komiksu.
Kreska

Wizualna strona komiksu jest dość dyskusyjna. Z jednej strony widzimy bowiem sporo szczegółowych krajobrazów i zbliżeń na świetnie przedstawione postaci, na których można nie bez przyjemności zawiesić oko. Z drugiej jednak strony niekiedy przeszkadzały mi przesadne, wręcz karykaturalne, grymasy niektórych bohaterów. Oczywiście, jak przystało na komiks z serii Wiedźmin, nie brakuje brutalnych scen. Krew nie jest tu rzadkim widokiem, aczkolwiek pełni ona rolę głównie artystyczną. Niejeden kadr – szczególnie skupiający się na walce – jest przez to bardzo ładny. Nawet pomimo dyskusyjnej kreski w większości scen. Szkoda jednocześnie, że starcia bywają chaotycznie przedstawione. Brakuje mi w nich płynnych przejść między ujęciami.
Spodobał mi się za to smaczek w postaci odmiennych dymków i czcionki zależnie od tego, czy mówi potwór, czy człowiek. Fajnie wyglądał również filtr zastosowany podczas retrospekcji. Ogólnie rzecz biorąc, komiks wygląda przyzwoicie, ale na pewno nie jest to w moim przekonaniu najlepiej prezentujący się tom poświęcony Geraltowi. Do miana najgorzej wyglądającego też mu daleko. Jest po prostu nierówny wizualnie. Naturalnie jest spójny ze światem stworzonym przez Sapkowskiego. Dol Gwyn wygląda jak miejsce, które mogłoby istnieć na Kontynencie. Występują tu zarówno biedacy, jak i bogacze i różnice klasowe są bardzo wyraźnie przedstawione. Pod tym względem nie mam żadnego zarzutu.
Podsumowanie

Wiedźmin: Niedźwiedź i motyl to komiks, który bez wątpienia ma swoje wady. Jeżeli zależy Wam na wybitnych kadrach i wyraźnie narysowanych postaciach, to zawiedziecie się. Niemniej jednak stawiając na pierwszym miejscu fabułę, moim zdaniem zdecydowanie warto zainteresować się tym komiksem. Przedstawia bardzo interesujące wydarzenia i pozwala spojrzeć pod wieloma kątami na innych wiedźminów oraz nękające Kontynent stwory. Fani Wiedźmina bez wątpienia wyniosą z lektury interesującą historię. Jeżeli jednak priorytet mają dla Was wampiry, to zastanówcie się dwa razy nad zakupem. Występują tu wątki dotyczące krwiopijców, jak najbardziej. Jednak to nie one są najważniejsze w komiksie.
| Liczba stron | 104 |
| Wymiary | 17 cm x 26 cm |
| Scenarzysta | Simon Spurrier |
| Ilustrator | Stephen Green |
| Tłumacz | Zofia Sawicka |
| Typ oprawy | twarda |
| Cena | od 30,61 zł |
Komiks do zrecenzowania zapewnił jego wydawca, Egmont.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.