Niedawno do oferty Gamebook trafił artbook poświęcony grze Assassin’s Creed: Black Flag – Resynced. Zobaczmy więc, czy warto po niego sięgnąć.
Na początku minionego miesiąca ukazała się gra Assassin’s Creed: Black Flag – Resynced. Nie ukrywam, że bardzo lubiłem oryginalną produkcję z 2013 roku. W związku z tym z ogromnym zainteresowaniem sięgnąłem po remake. Okazało się, że Ubisoft stworzył bardzo udane dzieło, które nie tylko dorównuje oryginałowi, ale nawet pod wieloma względami jest lepszym tytułem. Więcej na ten temat napisałem oczywiście w mojej recenzji. Możecie do niej przejść z poniższego odnośnika.
Jedna z najważniejszych zmian w remake’u dotyczy naturalnie oprawy wizualnej. Nie wspominam o tym bez kozery. To właśnie na tym aspekcie unowocześniania perypetii Edwarda Kenway’a, głównego bohatera Black Flag, skupia się bowiem recenzowany dziś artbook. Chwyćmy więc za ten tom i oceńmy jego jakość.
Pierwsze wrażenie

Wiadomo, że nie należy oceniać książki (ani artbooka) po okładce. Nie sposób jednocześnie przejść obojętnie obok tego, co od razu wita nas w przypadku tomu Assassin’s Creed: Black Flag – Resynced. Jest on bowiem ogromny. Jego wymiary wynoszą aż 31 cm x 23 cm! Co istotne, mamy tu do czynienia z twardą oprawą i przyznam szczerze, że nie widziałbym sensu w miękkim wydaniu. Tak potężny format zasługuje przecież na dodatkowe zabezpieczenie, co zapewnia oczywiście twarda oprawa. Nie mogę też powiedzieć złego słowa na temat jakości papieru. Jest on świetnej jakości, a jego gramatura wynosi 150g.

Nie należy się też obawiać o trwałość druku – możecie przesuwać po ilustracjach palcem, a nic się nie rozmaże. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne i nastraja dość optymistycznie do lektury. Oddajmy się więc jej i zobaczmy, jaka przygoda na Karaibach czeka na nas na prawie 200 stronach. Na koniec zaznaczę, że doceniam fajny akcent na wewnętrznych stronach okładki. Umieszczono na nich mapy przedstawiające wyspy, po których możemy pływać przy kole sterowym Kawki.
Zawartość i wrażenia z lektury

Assassin’s Creed: Black Flag – Resynced, jak już wspomniałem wcześniej, stanowi imponujące wizualne rozwinięcie oprawy oryginalnej Czarnej Bandery sprzed ponad 10 lat. Lepsza strona wizualna nie ogranicza się jedynie do pobitych rozdzielczości tekstur. Wiele elementów świata dostało więcej detali, które pozwalają ulec złudzeniu przemierzania prawdziwych miejsc. Dotyczy to zarówno udoskonalonych balkonów budynków Hawany, jak i widocznych na ubiorach szwów, efektów przebijania się promieni słońca przez listowie w dżungli, czy mnóstwo nowych akcentów na uzbrojeniu, czy elementach dekoracyjnych – takich jak galiony – Kawki. Nie brakuje także przedstawienie elementów wizualnych stworzonych specjalnie dla remake’u – w tym płatnych dodatków kosmetycznych.

Dzięki oficjalnemu artbookowi od Gamebook możemy spojrzeć na znane nam miejsca i przedmioty pod pewnego rodzaju lupą, a tym samym jeszcze bardziej dać się zachwycić kunsztowi artystów i grafików Ubisoftu. Zwłaszcza jeśli zestawimy widoczne na stronach artbooka miejsca i obiekty z ich odwzorowaniem w grze, co oczywiście polecam zrobić. Niżej możecie zobaczyć kilka moich zrzutów z gry porównywanych ze zdjęciami z artbooka.








Podsumowanie

Oficjalny artbook Assassin’s Creed: Black Flag – Resynced z jednej strony nie jest tanim dodatkiem do kolekcji fana Edwarda Kenway’a. Wyceniono go bowiem na około 150 złotych. Ja jednak uważam, że absolutnie warto przeznaczyć tę kwotę na ten album. Nie zachwyca on samym tylko rozmiarem, ale również zawartością. Znajdziemy w nim coś więcej niż suche – choć naturalnie imponujące – szkice koncepcyjne. Dowiemy się również, jak wyglądał proces tworzenia ładniejszych, bardziej realistycznych obiektów. Zrozumiemy także realia, w jakich przyszło żyć wtedy piratom i reguły, jakie obowiązywały na świecie. Tekstu jest tu sporo – choć najważniejsze i najbardziej liczne są oczywiście grafiki – i idealnie współgra on z okalającymi go ilustracjami. Doceniam też występowanie spisu treści oraz dodanie zakładki. Szkoda, że ogólnej Gamebook, bez akcentu asasyńskiego, ale i tak jest to niewątpliwa zaleta.


Artbook jest też świetnie zabezpieczony na czas transportu. Znajduje się on w ogromnym kartonie, w którym to owinięty w folię bąbelkową tom ma nawet specjalne kartonowe wypełnienie na każdym z czterech rogów! Taka dbałość o szczegóły w najmniejszym stopniu sprawia niesamowicie dobre pierwsze wrażenie, które tylko pogłębia się z każdym kolejnym odkrywaniem wszystkich 192 stron. Co istotne, cały artbook przetłumaczono na język polski i nie znalazłem żadnych błędów. Czy trzeba coś jeszcze mówić? W moim przekonaniu to bez wątpienia obowiązkowa pozycja nie tylko dla fanów Assassin’s Creed: Black Flag – Resynced, ale i dla miłośników piractwa i jego złotej ery. To fenomenalna pozycja w kolekcji i z największą przyjemnością wyznaczam oba nasze odznaczenia – zarówno za jakość, jak i cenę. Jasne, 150 złotych może wydawać się niemałym wydatkiem. Jednak w przypadku tego tomu jest on jak najbardziej uzasadniony.
| Liczba stron | 192 |
| Wymiary | 31 cm x 23 cm |
| Autor | Paul Davies |
| Tłumacze | Daniel Kłosiński, Marcin Moń, |
| Korekta | Aneta Drdzeń |
| Typ oprawy | twarda |
| Cena | 149,90 zł |
Artbook do zrecenzowania dostarczyło wydawnictwo Gamebook.

Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.
Wow, artbook jest ogromny ma 31 x23 cm, czyli tyle samo co każdy artbook z serii Art of od Ubisoft i większość artbooków z innych gier. ( Nie mówię o tych mini artbookach z kolekcjonerek) 😅 AI pisze za ciebie te rewelacje? 😉