Rhythm Paradise Groove to piąta odsłona serii gier skupionych na rozgrywaniu muzycznych minigier. Czy jest tu coś dla weterana rytmików?
Większość popularnych gier rytmicznych opiera się na mechanice trafiania nutek zmierzających w naszą stronę z góry ekranu. Niektóre tytuły wprowadzają zamieszanie w tej formule, serwując nieoczywiste sterowanie bardziej wplecione w to, co dzieje się na ekranie. Rhythm Paradise Groove jest przedstawicielem właśnie tego nurtu, z dziesiątkami zróżnicowanych minigier testujących nasze poczucie rytmu. Nintendo po raz kolejny udowadnia tu, że wystarczy świetny pomysł, charakterystyczny humor i doskonale zaprojektowane minigry, by stworzyć produkcję, od której trudno się oderwać.
Szukacie rozbudowanej narracji? Trafiliście pod zły adres


W kwestii fabularnej nie ma tu w zasadzie o czym mówić. Rhythm Paradise Groove nie posiada żadnej fabuły ani kampanii z bohaterami. Gra składa się bowiem z szeregu króciutkich minigier, które łączy ogólna stylistyka i cudownie absurdalny humor. Raz komunikujemy się z muzycznymi kosmitami, innym razem rytmicznie odbijamy owoce naprężając nasze muskuły. Pretekst do minigier zawsze jest kompletnie odklejony i trudno nie ulec urokowi takiej formuły.
To co się robi w Raju Rytmu?



Jako kogoś nieobeznanego wcześniej z serią, pierwsze uruchomienie gry mnie lekko zaskoczyło. Nie dostałem tu bowiem żadnego wstępu, tylko menu z głównymi opcjami Play Solo oraz Play with Friends. Kliknąłem zatem tę pierwszą opcję (o trybie multiplayer potem) i zostałem wrzucony na głęboką wodę. Rhythm Paradise Groove zakłada, że najlepiej uczymy się metodą prób i błędów. Przed każdym poziomem dostajemy na szczęście łopatologiczny samouczek, dzięki czemu pierwsze podejście zazwyczaj kończy się umiarkowanym sukcesem.
Co zaskakujące, rytm od samego początku wcale nie jest oczywisty. Twórcy bardzo często stosują nieregularne akcenty i nietypowe podziały taktów. Do tego dochodzą naprawdę ciasne okna czasowe na wykonanie akcji. Dzięki temu już pierwsze poziomy wymagają skupienia, a satysfakcja z poprawnego wykonania sekwencji jest nieraz olbrzymia.
Minigry na każdą okazję



Każda taka rozgrywka działa według własnych zasad. W jednej wystarczy naciskać przycisk A w odpowiednim momencie, by po chwili trafić do zupełnie innego wyzwania, w którym otwieramy parasolkę przyciskiem A, a zamykamy ją strzałką w dół. Mechaniki zmieniają się bardzo często, dzięki czemu gra praktycznie nie daje się znudzić. Oznacza to również, że jak któraś propozycja twórców nie przypadnie nam do gustu, to nie ma tragedii, bo zapewne znajdziemy na jej zastępstwo kilkanaście innych w zestawie aż osiemdziesięciu minigier.
Bardzo spodobało mi się również wykorzystywanie przestrzeni ekranu. Twórcy często bawią się kadrowaniem, zasłaniają część obrazu albo ograniczają informacje wizualne, zmuszając gracza do jeszcze większego polegania na słuchu. To prosty, ale niezwykle skuteczny zabieg. I właśnie słuch jest tutaj najważniejszy. Rhythm Paradise Groove praktycznie od początku uczy, że nie należy patrzeć wyłącznie na ekran.


Gra nie zawsze daje feedback co do precyzji naszych kliknięć. Momentami potrafi to być nieco frustrujące, bo po niektórych akcjach trudno jednoznacznie ocenić, czy wykonaliśmy je poprawnie. Z drugiej strony jest to świadomy element projektu. Gra wymusza liczenie rytmu w głowie, wsłuchiwanie się w muzykę, a czasem nawet odliczanie kilku beatów zamiast reagowania wyłącznie na obraz.
Remix i… tryb RPG?



Na szczególne wyróżnienie zasługują poziomy Remix, będące ostatecznym sprawdzianem zdobytych umiejętności. Gra błyskawicznie przełącza się pomiędzy kilkoma wcześniej poznanymi minigrami, zmuszając do natychmiastowego przestawienia sposobu myślenia. Dynamika tych etapów robi świetne wrażenie i stanowi jedno z największych wyzwań w całej produkcji. Czasem na ekranie zobaczymy kilka różnych etapów w tym samym momencie!



Nowością jest także tryb Beatspell. To nietypowa mieszanka gry rytmicznej z prostym turowym RPG. Podczas walk wykonujemy odpowiednie sekwencje rytmiczne – przyciskiem B tańczymy, a A odpowiada za rzucanie zaklęć. Poszczególne czary wymagają odpowiedniej kolejności ruchów, co przywodzi na myśl moje ukochane Patapony. Po zwycięskich pojedynkach zdobywamy doświadczenie i rozwijamy kolejne umiejętności, dzięki czemu Beatspell stanowi przyjemne urozmaicenie głównego trybu.
Tryb wieloosobowy


Nie zabrakło również rozgrywki wieloosobowej na kilka Joy-Conów. Do dyspozycji otrzymujemy zarówno warianty kooperacyjne, jak i rywalizacyjne. Poszczególne minigry oferują kilka poziomów trudności, a całość uzupełniają profile graczy zapisujące indywidualne wyniki i postępy. Weźmiemy tu udział w konkurencjach pokroju rytmicznej depilacji cebuli czy pozbywaniu się wirusów przemieszczającymi się igłami. Takich gierek znajdziemy tu aż trzydzieści – super sprawa na imprezy!
Muzyczna kolorowanka


Oprawa wizualna pozostaje wierna charakterystycznemu stylowi serii. Grafika jest prosta, bardzo kolorowa i pełna świetnych animacji. Nie chodzi tutaj o technologiczne fajerwerki, lecz o czytelność oraz idealne zsynchronizowanie obrazu z muzyką. No i z taką oprawą oczywiście nie ma tu szans na jakiekolwiek spadki płynności, zarówno na Switchu 2, jak i oryginalnej hybrydzie Nintendo z 2017 roku.
Największą gwiazdą pozostaje jednak ścieżka dźwiękowa. To właśnie ona prowadzi całą rozgrywkę. Utwory są niezwykle chwytliwe, a rytm staje się najważniejszym źródłem informacji dla gracza. Im dłużej gramy, tym bardziej ufamy uszom zamiast oczom. Czasem aż chciałoby się zagrać więcej poziomów i piosenek z mechaniką naszej ulubionej minigry.
Notka od recenzenta: świetna robota, solidne wyczucie rytmu!

Rhythm Paradise Groove nie próbuje wymyślać gatunku na nowo. Zamiast tego rozwija sprawdzoną formułę i robi to z ogromnym wyczuciem. To produkcja, która nagradza słuch, refleks i cierpliwość, jednocześnie nie tracąc charakterystycznego dla Nintendo poczucia humoru. Jeżeli lubicie gry muzyczne albo po prostu szukacie czegoś świeżego, ten tytuł zdecydowanie zasługuje na Waszą uwagę.
Grę dostarczył ConQuest Entertainment – oficjalny dystrybutor Nintendo w Polsce.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.