Star Fox na Nintendo Switch 2. Świetny remake z piękną grafiką, kapitalnym etapem Sector X i wymagającymi bossami. Sprawdzamy, czy warto rozpocząć przygodę z serią.
Star Fox powraca na Nintendo Switch 2 w odświeżonej wersji, która pokazuje, dlaczego od lat uznawany jest za jedną z najważniejszych kosmicznych serii w historii Nintendo. Produkcja zachwyca oprawą wizualną, widowiskowymi przerywnikami i pomysłowymi starciami z bossami. Nie obyło się jednak bez kilku zgrzytów, które momentami potrafią przypomnieć o korzeniach projektu.

Powrót legendy w najlepszym możliwym wydaniu
Nie miałem wcześniej okazji grać w poprzednie odsłony Star Fox. Seria od lat przewijała się w rozmowach fanów Nintendo, jednak zawsze znajdowało się coś innego do ogrania. Premiera odświeżonego wydania na Nintendo Switch 2 okazała się świetnym pretekstem, aby wreszcie sprawdzić, skąd bierze się fenomen przygód Foxa McClouda i jego drużyny. Już po pierwszych misjach stało się jasne, że twórcy wykonali kawał naprawdę solidnej pracy. Produkcja dosyć szybko buduje atmosferę wielkiej kosmicznej przygody i ani przez chwilę nie sprawia wrażenia muzealnego eksponatu.


Największą zaletą remake’u pozostaje fakt, że całość została dopracowana z ogromną starannością. Gra zachowała swój charakter, ale jednocześnie prezentuje się nowocześnie i bardzo atrakcyjnie. Każdy kolejny etap zachęca do dalszej zabawy, ponieważ twórcy regularnie dorzucają nowe pomysły.
Sector X pokazuje, dlaczego Star Fox zapisał się w historii
Największe wrażenie zrobił na mnie etap Sector X. Misja oferuje idealne połączenie napięcia, świetnego tempa oraz nieustannego poczucia zagrożenia. Przemierzanie tajemniczego sektora kosmosu dostarcza mnóstwa emocji, a kolejne przeszkody i przeciwnicy sprawiają, że ani przez chwilę nie można pozwolić sobie na utratę koncentracji. Klimat budują również charakterystyczne konstrukcje, niepokojące otoczenie i doskonale rozplanowane starcia. Wspominaną misje możesz zobaczyć na naszym kanale YouTube.
Każdy fragment tego poziomu został zaprojektowany z wyczuciem. Rozgrywka stale zaskakuje nowymi sytuacjami, a tempo ani na moment nie spada. Misja zachęca do kolejnych podejść i sprawdzenia, czy można osiągnąć jeszcze lepszy wynik. Właśnie w takich chwilach najlepiej widać, dlaczego Star Fox przez lata zdobył tak wierne grono fanów.
Oprawa wizualna i przerywniki robią ogromne wrażenie
Odświeżona grafika zasługuje na duże uznanie. Modele statków prezentują się znakomicie, efekty świetlne dodają widowiskowości, a kosmiczne lokacje wyglądają bardzo efektownie. Nie chodzi wyłącznie o wyższą rozdzielczość czy lepsze tekstury. Najważniejsze pozostaje to, że całość zachowała charakter oryginału, jednocześnie korzystając z możliwości nowego sprzętu.




Świetne wrażenie zrobiły na mnie również liczne scenki przerywnikowe. Animacje są płynne, dobrze wyreżyserowane i skutecznie budują relacje między bohaterami. Dzięki nim łatwiej zaangażować się w historię, nawet jeśli wcześniej nie znało się tej serii. Poszczególne wydarzenia naturalnie łączą kolejne misje, a całość ogląda się z przyjemnością. Widać, że twórcy poświęcili temu elementowi sporo uwagi.
Walki z bossami potrafią pozytywnie zaskoczyć
Każdy większy przeciwnik wymaga nieco innego podejścia. Nie wystarczy bez przerwy naciskać przycisku odpowiedzialnego za strzelanie. Trzeba obserwować zachowanie wroga, odpowiednio manewrować i wykorzystywać momenty, kiedy odsłania swoje słabe punkty. Dzięki temu kolejne pojedynki pozostają angażujące aż do napisów końcowych.


Bossowie imponują również swoim wyglądem. Wielkie mechaniczne konstrukcje i kosmiczne maszyny prezentują się bardzo efektownie, a jednocześnie zmuszają do zachowania pełnej koncentracji. Satysfakcja po zwycięstwie jest naprawdę duża. Gra nagradza cierpliwość oraz naukę zachowań przeciwników, zamiast polegać wyłącznie na wysokim poziomie trudności.
Nie wszystko działa idealnie
Największym rozczarowaniem okazało się za to fatalne sterowanie wraz celowanie statkiem kosmicznym oraz czołgiem. W wielu momentach czołg reaguje mniej precyzyjnie, niż bym oczekiwał. Szczególnie podczas bardziej dynamicznych fragmentów zdarzało mi się walczyć nie tylko z przeciwnikami, ale również z samym systemem sterowania. Kilka razy prowadziło to do niepotrzebnych błędów i frustracji, których można było uniknąć przy lepszym dopracowaniu tej mechaniki. Ewidentnie autorzy tej gry nie grali choćby w serię HALO.
Szkoda również, że twórcy nie przygotowali polskiej wersji językowej. Produkcja kierowana jest także do nowych odbiorców, więc pełna lokalizacja byłaby bardzo mile widziana. Część graczy bez problemu poradzi sobie z językiem obcym, jednak wielu użytkowników z pewnością doceniłoby możliwość poznania historii po polsku. Tego elementu zwyczajnie zabrakło.


Czy warto zagrać?
Star Fox na Nintendo Switch 2 okazał się dla mnie dosyć ciekawym zaskoczeniem. Choć wcześniej nie miałem kontaktu z serią, już po kilku godzinach zrozumiałem, dlaczego tak wielu graczy wspomina ją z ogromnym sentymentem. Remake szczególnie zachwyca oprawą wizualną, znakomicie wyreżyserowanymi przerywnikami i pomysłowymi walkami z bossami. Sector X pozostaje jednym z najlepszych etapów w całej grze i świetnie pokazuje możliwości tej produkcji.
Pewne niedociągnięcia istnieją. Sterowanie statkiem mogłoby być bardziej precyzyjne i mnie frustrujace, a brak polskiej wersji językowej trudno uznać za dobrą decyzję. Mimo tych wad przygoda dostarcza mnóstwa satysfakcji i ani przez chwilę nie żałowałem spędzonego z nią czasu.

Jeżeli dopiero zamierzacie poznać Star Fox, trudno wyobrazić sobie lepszy moment na rozpoczęcie tej przygody. Tak dopracowany remake stanowi świetny punkt wejścia do jednej z najbardziej rozpoznawalnych kosmicznych serii od Nintendo.
Grę dostarczył ConQuest Entertainment – oficjalny dystrybutor Nintendo w Polsce.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.