Planet of Lana II wciąga nas do swojego świata za sprawą poruszającej fabuły. Jest to jednak podróż z małymi potknięciami.
Przyznam, że w moim przypadku za sprawą Planet of Lana II po raz pierwszy spotykam się z tytułową bohaterką, jej zwierzęcą towarzyszką Mui, a także bogatym światem, który zamieszkują. Nie mam zatem porównania do pierwszej odsłony gry, co zresztą nie odbieram jako wielkiej straty. Nie zrozumcie mnie źle, wierzę, że i pierwsza część serii przygód Lany jest świetna, ale już na początku rozgrywki gracz dostaje podsumowanie tego, co się w niej wydarzyło. Ufam zatem, że wiem w większym lub mniejszym stopniu wszystko, co powinnam. Zresztą Planet of Lana II w swoim unikalnym sposobie opowiadania jest na tyle uniwersalna, że każdy może wsiąknąć w jej opowieść. Od tego również chciałabym rozpocząć.
Historia opowiedziana ,,bez słów”



Wszystkie postacie produkcji porozumiewają się między sobą przy pomocy fikcyjnego języka. Nie dość, że jest to przyjemny dla uszu zabieg, to wprowadza powiew świeżego powietrza i miejsce na oddech. Fabuła nie jest przeładowana tekstem. Pozwala się graczowi na interpretację wydarzeń, które spotykają główną bohaterkę. Reakcje postaci, ton głosu, czy to, co gracz widzi na ekranie, dają jednocześnie wystarczające wskazówki co do tego, co konkretnie dzieje się w fabule, abyśmy się w niej nie zagubili. Podczas rozgrywki dużą frajdę dawało mi wyłapywanie momentów, w których niemal mogłam usłyszeć/dokładnie zrozumieć, o czym rozmawiają postacie, ponieważ był to pewnego rodzaju topos fabularny.
Chwyta za serce, wciąga i nie boi się trudnych emocji
Jeśli już o fabule mowa, to zostańmy przy niej na nieco dłużej. Z początku nie czułam się niesamowicie wkręcona w to, co widzę na ekranie. Dopiero pod koniec pierwszego aktu gry, gdy historia zaczyna się zagęszczać, a główny antagonista gry zostaje bardziej wyraźnie nakreślony, zaczęło mi faktycznie zależeć na Lanie oraz jej świecie. Im dalej się posuwałam, tym bawiłam się coraz lepiej, starając się rozpracować intrygę i połączyć wskazówki, które zostawia graczowi produkcja. Prawdziwe wrażenie wywarł na mnie zwłaszcza fragment, gdy zbliżałam się wielkimi krokami do końca rozgrywki. Wtedy to gra pokazała, że nie boi się wprowadzenia do swojej bajkowej opowieści tragicznych momentów, które szczerze mnie zaskoczyły. Nie chcę spoilerować dużej części fabuły, dlatego musicie mi uwierzyć na słów, że warto doświadczyć jej osobiście.
Filmowe doświadczenie



Planet of Lana II reklamuje się jako niemal kinowe doświadczenie. Faktycznie, podczas rozgrywki odnosiłam miejscami wrażenie, że oglądam wysokiej jakości film animowany, który ma szansę stać się prawdziwym hitem. Właśnie w tych momentach gra dla mnie błyszczała, a przyjemność z grania była największa. Nie oznacza to, że było tak przez cały czas…
Potknięcia i frustracja
Największą wadą produkcji jest zdecydowanie sterowanie. Nie jest ono całkowicie skopane, ale nie raz, nie dwa zdarzały się momenty, gdzie czułam irytację tym, jak porusza się postać. Objawiało się to, zwłaszcza podczas sytuacji, gdy liczył się czas bądź szybkie wykonanie danej czynności. Również w trakcie sekwencji łamigłówkowych, w których kontrolujemy stworki zamieszkujące planetę Lany. W jednym momencie utknęłam na aż godzinę podczas próby rozwiązania łamigłówki. Wybijało mnie to dość z rytmu, który wprowadzała świetna fabuła. Wielka szkoda.
O łamigłówkach słów kilka



Skupiając się na samych sekwencjach łamigłówkowych – wydały mi się być w sam raz. Na tyle trudne, że ich rozwiązywanie przynosiło satysfakcję oraz jednocześnie nieprzynoszące frustracji, gdy nie można ich rozgryźć. Ciekawą mechaniką, która sprawia dużo frajdy jest wykorzystanie stworzeń, które może kontrolować gracz. Rybki, puchate kuleczki, a także latające stwory wprowadzały świeżości w owe sekwencje.
Czarujące otoczenie



Zaraz obok fabuły tym, co najbardziej zachwyca w Planet of Lana II są lokacje. Grafika wykonana jest w ciekawym, nieco minimalistycznym stylu, jeśli chodzi o modele. Nie przeszkadzało to jednak twórcom w stworzeniu urokliwych widoków. Niezależnie od tego, czy znajdujemy się w śnieżnych górach, bujnym lesie, czy kolorowych wodach rafy koralowej. W krajobraz gry idealnie wpisuje się połączenie organicznych, a także mechanicznych form życia, obok których egzystują postacie. Sprawia to, że gra nabiera ciekawego klimatu solar punk.
Na wyróżnienie zasługuje również soundtrack produkcji, który przypomina mi te znane z kultowych filmów animowanych.
Podsumowanie
Planet of Lana II: Children of the Leaf mogłabym określić jako interaktywny film animowany. Z pewnością mogę polecić grę fanom łamigłówkowych platformerów, oraz osobom, które są fanami gier skupionych na fabule. Poznanie historii Planet of Lana sprawi wam dużo przyjemności, nawet w przypadkach gdy sterowanie może sprawiać wam małe problemy.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.