Trifox po kilku latach trafił do fanów platformówek. Czy warto zainteresować się tą grą? Dowiecie się tego z niniejszej recenzji.
Trifox to produkcja, która zainteresowała mnie jeszcze na przedostatnich targach Gamescom. Jeszcze w 2019 roku miałem możliwość zagrania w demonstracyjną wersję tego tytułu. Z tej okazji na portalu pojawił się oczywiście odpowiedni wpis. Zabierze Was do niego ten odnośnik. Teraz, 3 lata później, można zagrać w pełną wersję tej kolorowej produkcji. Czy należy mieć ją w swojej kolekcji? Odpowiedź na to pytanie przynosi oczywiście ta recenzja. Przeanalizujmy wobec tego poszczególne składowe i zastanówmy się, czy Trifox to dobra gra. Na pierwszy ogień idzie naturalnie przedstawiana opowieść.
Fabuła
Nie ma co owijać w bawełnę; historia przygotowana dla nas w Trifox rozczarowuje. Nie wymagam od fabuły w platformówkach ważkich dylematów moralnych i wielu odnóg wariantów opowieści. Chciałbym jednak odczuwać motywację do udania się w podróż i pomagania mojej postaci. Niestety, nie doświadczyłem tego w recenzowanej grze. Opowieść jest bowiem niesłychanie, zaskakująco wręcz, prosta. Nasz główny bohater siedzi sobie spokojnie w domu, gdy nagle… ktoś burzy ten spokój i wykrada pilota od telewizora. Od tego momentu naszym celem będzie zdobycie tego urządzenia. Jak więc widzicie, bynajmniej nie można nazwać fabuły w Trifoxie wciągającą. Przyznaję, że to tak naiwny element, że aż musiałem włączyć grę od nowa na innym gnieździe zapisu (tych znajdziemy 3). Nie byłem bowiem w stanie przypomnieć sobie, dlaczego w ogóle mój lis ma działać. W związku z tym nie jestem w stanie nikomu polecić tej produkcji ze względu na fabułę. Może jednak dalej będzie lepiej?
Rozgrywka
Rozrywka polega na przebijaniu się przez fale przeciwników i pokonywaniu przeszkód terenowych. Standardowo dla tego gatunku z niszczonych obiektów będą wypadały monety i eliksiry leczące czy uzupełniające poziom energii magicznej. Można by się więc pokusić o stwierdzenie, że Trifox niczym nie różni się od innych gier dostępnych na rynku. Byłaby to jednak ogromnie krzywdząca teza. Okazuje się bowiem, że największa siła tego tytułu tkwi w trzech klasach postaci. Zdobyte monety możemy wydać w centrum dowodzenia na nowe umiejętności. Należą one do trzech drzewek rozwoju – maga, inżyniera oraz wojownika. Koniecznie należy wspomnieć, że jednocześnie możemy korzystać jedynie z 5 zdolności. Wymusza to nas nierzadko żonglowanie talentami, chcąc znaleźć zadowalający nas wariant. Umiejętności wykupujemy i zmieniamy wyłącznie w centrum dowodzenia – nie można ich dostosować już w samych poziomach. Niezwykle ważne jest to, że możemy sami zadecydować o miejscu przypisania zdolności. Podchodzimy po prostu do odpowiedniego gniazda i naciskamy odpowiedni przycisk na Decku – B, L1, L2, R1 lub R2. Dzięki temu łatwo możemy stworzyć na przykład rażącego na odległość promieniami maga korzystającym z szybkich uników za pomocą plecaka ze śmigłem, dodatkowo raniącego oponentów silnymi uderzeniami młota.
Możemy też zastawiać pułapki – jak miny zbliżeniowe, ściany czy automatyczne działka. Zaręczam jednakże, że nawet będziecie musieli mieć oczy dookoła głowy. I to nawet na najłatwiejszym poziomie trudności. Gra ma niestety dość problematycznie wyważony poziom trudności. Sprawia to, że często powtarzamy fragmenty poziomów, próbując uporać się z przeciwnikami. Towarzyszy nam przy tym niemała frustracja. Poziomy na ogół trwają po około 20 – 30 minut, a w sumie jest 9 poziomów w 3 światach plus 3 pomniejszych bossów oraz jeden ostateczny. Ukończenie gry nie powinno wobec tego zająć Wam więcej niż około 6 godzin. Oczywiście czas ten może się wydłużyć, jeśli będziecie chcieli zdobyć wszystkie poukrywane kryształy. Służą one za znajdźki w recenzowanym tytule.
Trifox – wydajność na Steam Decku
Trifox wygląda bardzo dobrze na przenośnym komputerze Valve. Nie można też odmówić wysokiej płynności działania. Na ogół utrzymuje się średnia 45 klatek na sekundę, aczkolwiek sporadycznie możemy zaobserwować spadki poniżej 30 klatek. Najdziwniejsze jest jednak to, że Steam Deck działa przy uruchomionej grze na najwyższych obrotach. Nie zaobserwowałem aż tak głośnej pracy urządzenia nawet przy Spider-Manie, którego recenzowałem w tym miejscu. Należy też zanotować, że Trifox zaskakująco szybko zżera baterię. 1% schodzi w minutę. Nietrudno więc zauważyć, że w pełni naładowany Deck wystarcza na zaledwie nieco ponad 1,5 godziny zabawy z Trifoxem. Po tak specyficznie wyglądającej grze można by oczekiwać dłuższego czasu działania Decka.
Grafika i udźwiękowienie
Jak napisałem wyżej, Trifox to gra o dość specyficznym stylu wizualnym. Bynajmniej nie należy tego mylić z brzydką grafiką. Recenzowany tytuł przywodzi mi na myśl klasyczne filmy animowane, za czym przemawiają też efekty wybuchów i animacje towarzyszące pokonywaniu przeciwników. Udźwiękowienie jest satysfakcjonujące, choć raczej nie zapadnie Wam w pamięci. Mimo tego uważam jednak, że strona artystyczna gry jest spójna i nie mogę narzekać na ten aspekt. Niewątpliwie wizualnie gra nie musi przypaść każdemu do gustu. Zerknijcie najlepiej na zrzuty ekranu okalające tę recenzję, aby mieć pewne wyobrażenie na temat wyglądu tej produkcji.
Podsumowanie
Trifox to dość udana produkcja, którą trapią pewne problemy. Nierówny poziom trudności i wysoka zasobożerność na Steam Decu to bardzo istotne wady. Na szczęście jest też nieco zalet – jak chociażby styl wizualny oraz trzy klasy, które można ze sobą swobodnie mieszać. Na pewno nie jest to tytuł zmieniający cokolwiek w branży. Pozwala jednak miło spędzić czas – poza etapami, w których postanowiono umieścić zbyt wielu przeciwników. Ogółem polecam tę grę.
Kod recenzencki dostarczyło Pirate PR.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.