Jakiś czas temu widziałem w internecie wpis, w którym napisane było, że któregoś dnia każdy z nas wyszedł na podwórko, pobawić się z kolegami po raz ostatni i wtedy nikt nie wiedział, że go właśnie ten ostatni raz jest. Według mnie wpis ten doskonale obrazuje to czym film Krzysiu, gdzie jesteś? jest i jaki niesie ze sobą przekaz.
Krzysiu, czy raczej Krzysztof, jest już dorosłym człowiekiem, mężem i ojcem. Ma pracę, obowiązki i utrzymuje rodzinę. Przez lata zapomniał jak to jest być dzieckiem, kiedy to za młodu spędzał mnóstwo czasu ze swoimi przyjaciółmi ze Stumilowego lasu (który nie wiedzieć czemu w filmie nazywany jest Stuwiekowym).
Każdy z nas dorasta, dojrzewa. W naszym życiu pojawiają się nowe osoby, zajęcia czy obowiązki. Z czasem wyprowadzamy się od rodziców, zaczynamy żyć na własną rękę. Codziennie wstawanie do pracy, obowiązki domowe czy opieka nad dzieckiem – po pewnym okresie może wdać się rutyna czy znużenie. Nie inaczej jest w życiu Krzysia. Pochłonięty pracą dla fabryki walizek próbuje wiązać koniec z końcem. Walizki nie sprzedają się najlepiej, firma wciąż szuka oszczędności by móc dalej prosperować i nie zwalniać pracowników. Główny bohater tak zajęty jest planem naprawczym firmy, że zmuszony jest opuścić żonę i córkę i zostać w domu, kiedy te pojadą na weekend na wieś, do miejsca gdzie Krzysiu się wychowywał.
Na ratunek bohaterowi przybywa Kubuś Puchatek wraz z resztą gangu, którzy przypominają Krzysiowi jak to jest być dzieckiem i uświadamiają go co w życiu jest najważniejsze! Krzysiu, gdzie jesteś? to piękna opowieść, ale taka z której dużo więcej wyniosą dorośli. Młodsi odnajdą tutaj swoich ulubionych bohaterów. Kubuś wciąż jest głupiutkim misiek, Tygrysek bryka na potęgę, a Prosiaczek wszystkiego się boi. Jednak to najwięcej rodzice wyciągną z seansu.
Film aktorski sprawia także, że film jest mniej atrakcyjny dla zupełnie najmłodszych. Samo wykonanie jest świetne i postaci bohaterów Stumilowego lasu wyglądają niezwykle realistyczne. Nie zmienia to jednak faktu, że forma animowana byłaby dużo bardziej przystępna dla tej najmłodszej części widowni. Obok mnie na seansie siedziała mała dziewczyna z rodziną, która niestety przez większość seansu płakała, bo się czegoś przestraszyła. Miejcie to na uwadze, jeśli chcecie wybrać się z małymi dziećmi.
W rolach głównych występują tutaj Ewan McGregor oraz znana z filmów o Kapitanie Ameryce Hayley Atwell. Oboje spisują się w swoich rolach doskonale, ale ja akurat do Obi-Wana mam słabość. Uwielbiam większość jego kreacji. W całkowitej ocenie ich występu przeszkadza trochę fakt, że film, przynajmniej w Gdańskich kinach, dostępny jest tylko i wyłącznie z Dubbingiem. Ten wykonany jest na najwyższym poziomie, jednak nie pozwala odkryć pełni roli danego aktora. Jeśli u was grają go w oryginale to możecie wybrać taki seans, ale pamiętajcie że jakość polskiej wersji jest zadowalająca.
Postaci mieszkańców lasu, jak już wspominałem, wykonane też są bardzo dobrze. Spotkamy tutaj wszystkich ulubionych bohaterów z czasów dzieciństwa. Jest oczywiście Kubuś, Prosiaczek, Tygrysek, Kłapouchy, Pan Sowa, Królik czy Maleństwo ze swoją mamą. Jedyne do czego mogę się w sumie przyczepić to brak konsekwencji w designie tych postaci. O ile Kubuś, Tygrysek czy Prosiaczek z dalka przypominają ruchome, żywe maskotki, tak Królik czy Pan Sowa to po prostu zwierzęta w CGI.
Akcja toczy się zarówno w Londynie jak i właśnie w Stumilowym Lesie. Ten drugi zachwyca widokami. Twórcy wybrali naprawdę urokliwe lokacje do filmowania. Jak się to ogląda to od razu chce się wejść przez ekran kina do tego świata i pobawić się razem z resztą.
Krzysiu, gdzie jesteś? to piękna i wzruszająca opowieść z morałem, ale tym razem dla rodziców, a nie dzieci. Estetyka filmu, jak i cały jego przekaz skierowany jest do bardziej dorosłego widza. Polecam wam seans, bo być może wraz z głównym bohaterem filmu przypomnicie sobie jak to jest znów być dzieckiem!
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.