Na Gamescomie jednym z ciekawszych sprzętów, które mogłem sprawdzić bez wątpienia był Scentbar. Oto moje wrażenia z… wąchania. Tak, dobrze przeczytaliście.
Gamescom stanowi okazję nie tylko do sprawdzania gier, ale i sprzętów. Jednym z bardziej wybijających się na rynku na pewno jest Scentbar. Najprościej rzecz ujmując, to belka, która wydziela zapach na podstawie tego, co rozpoznaje na ekranie. Tak, zgadza się. Już tłumaczę, o co dokładnie w tym chodzi.
Urządzenie to podłączamy do dowolnego urządzenia, z którego chcemy, aby przejmowało obraz. Docelowo będzie działało z konsolami za pomocą specjalnej przejściówki, natomiast na Gamescomie sprawdziłem, jak działa ono z komputerami. ZESTUM, producent urządzenia, przygotował kilka scenariuszy, czy też zapachów. Działa to tak, że „belka” analizuje obraz i wykryciu odpowiednich miejsc czy przedmiotów wydziela odpowiedni zapach. Na przykład przechodząc po lesie i ścinając drzewa, wydzielony był zapach drewna. Otwierając drzwi pieca w piekarni poczułem zapach słodyczy. Nurkując, wydzielony został aromat wodny, natomiast przechodząc do przeglądarki i wpisując w grafice „Ananas” poczułem taki właśnie zapach.
Kartridże zapachowe można mieszać i nie trzeba mieć wszystkich włożonych w odpowiednie gniazda „belki”, aby Scentbar działał. Jak dowiedziałem się od ZESTUM, pełen kartridż zapewnia działanie przez około 150 godzin. Możemy też w dedykowanej aplikacji dostosować intensywność wydzielania poszczególnych nut zapachowych, a także zadecydować, czy jakieś konkretne okno lub aplikacja mają być analizowane pod kątem zapachu. Nie ma też przeszkód w wyłączeniu podświetlenia LED urządzenia. Warto wspomnieć, że według firmy Scentbar nie wpływa na spadek liczby klatek w uruchamianych aplikacjach.




Scentbar zainteresował mnie i przyznaję, że bardzo chętnie spędziłbym z nim więcej czasu w domu. Bardzo jestem ciekaw, jakie zapachy wydzielałby podczas meczów hokeja, morskich bitew w Piratach z Karaibów czy obserwowania detektywów badających miejsca zbrodni. Potencjał tej belki zapachowej jest ogromny i na pewno będę jeszcze śledził temat. Zachęcam Was oczywiście do regularnego zaglądania na naszą stronę i do mediów społecznościowych. Chętnie dowiem się także, jak Wam podoba się taka ciekawostka. Sekcja komentarzy jest dla Was. Więcej informacji znajdziecie tutaj na oficjalnej stronie Scentbara.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.