Trwające targi Gamescom pozwoliły mi zagrać w Kolonii w Guns & Dragons. Czy miłośnicy pierwszoosobowych gier akcji powinni zainteresować się tym tytułem?
Gamescom to kilka dni, podczas których można sprawdzać mnóstwo sprzętów i gier. W związku z tym znajdziecie u nas sporo moich artykułów, a teraz chciałbym Wam przybliżyć produkcję o nazwie Guns & Dragons. Jest to dość interesujące podejście do dinozaurów oraz broni palnej. Na Gamescomie miałem okazję zagrać pół godziny w to dzieło studia Abutton. Pozwoliło mi to zobaczyć, jak wygląda kilka meczów. Co istotne, nie musiałem grać z innymi osobami. Tytuł ten obsługuje bowiem tryb rozgrywki wieloosobowej, ale jest on nieobowiązkowy. Natomiast jeśli będziecie chcieli pograć wspólnie z innymi graczami, to nie ma przeszkód w wybieraniu postaci. Każdy może grać jako dowolny bohater i nie ma problemu z ekipą złożoną de facto z jednego i tego samego bohatera. Przejdźmy teraz jednak do samej rozgrywki.
Guns & Dragons to pierwszoosobowa strzelanka z elementami roguelite. Oznacza to, że podstawą naszego działania jest branie udziału w starciach z wieloma oponentami i odblokowywanie tymczasowych ulepszeń. Do dyspozycji mamy dwie losowo przyznawane w miarę postępów w danej sesji bronie. Może się więc zdarzyć, że raz będziemy korzystać z prostego pistoletu i strzelby, a innym razem zamiast strzelby otrzymamy pistolet maszynowy. Losowość dotyczy również wspomnianych ulepszeń. Za pokonywanie potworów w poziomach (bynajmniej nie smoków, a po prostu stworów rodem z fantastyki) zyskamy możliwość aktywowania jednego z 3 ulepszeń. Dzięki temu możemy zwiększyć sobie szansę na obrażenia krytyczne, dodać ataki obszarowe do ciosów wręcz, czy sprawić, że zwiększy się możliwość pozyskania specjalnej mikstury po zabiciu przeciwnika.
Przyznaję, że bardzo podobała mi się rozgrywka, aczkolwiek dorzucone ustawianie przedmiotów (i odblokowywanie w ten sposób permanentnego udoskonalania wyposażenia) wydawało mi się dorzucone na siłę. Zauważyłem też mały błąd podczas grania na Gamescomie. Mianowicie w pewnym momencie jedna z moich broni stała się niewidoczna. Normalnie działała, ale nie widziałem jej w dłoniach mojej postaci. Na szczęście wystarczyło przełączyć się na inną spluwę i wrócić wtedy do poprzedniej, abym znów widział pistolet. Niemniej jednak jest to coś, co mam nadzieję, że Abutton jeszcze poprawi.
Ogólnie rzecz biorąc odchodziłem od stanowiska z grą bardzo zadowolony i chętnie bym jeszcze pograł. Myślę, że warto mieć tę produkcję na swoim radarze – zwłaszcza jeśli podobnie jak i i mnie podoba się Wam cel-shadingowa stylistyka wizualna. Guns & Dragons zmierza na komputery, natomiast nie ma jeszcze ustalonej konkretnej daty premiery. Czy tytuł ten zdołał zdobyć Wasze zainteresowanie? Dajcie nam znać w komentarzach.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.