Ostatnią grą, jaką miałem wpisaną w swoim harmonogramie na Gamescom było Armatus. Oto moje wrażenia z czasu, jaki spędziłem z tą produkcją.
Armatus to produkcja, która wydaje się być bardzo interesująca dla fanów gier akcji. W tym tytule studia Counterplay Games zwiedzamy ruiny post-apokaliptycznego Paryża. Wcielamy się w ostatniego wojownika starożytnego zakonu i mierzymy się z mnóstwem przeciwników za pomocą broni palnej. Tytuł oferuje trzecioosobową perspektywę i ulepszenia na zasadzie roguelite.
Spędziłem z Armatusem około 20 minut i nie ukrywam, że czekam na więcej. Tym, co bardzo spodobało mi się już od samego początku była ogromna łatwość, z jaką wciągnąłem się w rozgrywkę. Spora jest w tym zasługa bardzo sensownego i intuicyjnego sterowania. Pokrótce je Wam przybliżę. Do poruszania się wykorzystujemy oczywiście lewą gałkę analogową, a prawego analoga używamy do rozglądania się. Lewy spust odpowiada za celowanie, natomiast prawy za strzelanie. Wykorzystujemy również bumpery – jeden z nich to strzał alternatywny, a przytrzymanie drugiego z przyciskiem akcji odpowiada za wykonanie specjalnego ataku. Przycisk interakcji oraz przeładowania broni to X, pod B mamy atak wręcz, a pod A unik. Jak wspomniałem, nie trzeba spędzić z grą wiele czasu, aby poczuć się pewnie z padem w dłoniach. Możemy natychmiast skupić się na rozgrywce i to właśnie ona będzie tematem następnej części tego artykułu.
W Armatus naszym zadaniem jest pozbywanie się wszelkiego rodzaju piekielnych pomiotów. Sprowadza się to do prostej zasady. W jej myśl jeśli coś się rusza, to musimy się tego pozbyć. Początkowe fale przeciwników są bardzo łatwe, ale w miarę naszych postępów pojawią się wrogowie atakujący silniej oraz przede wszystkim modyfikatory utrudniające starcia. Zmieniają na przykład sposób poruszania się wrogów, czy zadawane przez nich obrażenia. Na szczęście nie jesteśmy wobec tego bezsilni. Co oczyszczoną sekcję możemy odblokować losowe ulepszenia naszej postaci lub broni. Fajnie, że pod opisem usprawnienia widać nawet ile razy na nie postawiliśmy w poprzednich sesjach. Ułatwia to odszukanie swoich ulubionych wzmocnień. Ja szczególnie upodobałem sobie zwiększoną szansę na trafienia krytyczne połączoną z szansą na zadanie obrażeń pobliskim przeciwnikom po uzyskaniu trafienia krytycznego. Elementy roguelike są tu bardzo dobrze wykorzystywane i sprawiają, że chce się grać i grać. Nie ukrywam, że początkowo podchodziłem do tej produkcji z dystansem. Natomiast po zagraniu na Gamescomie autentycznie nie mogę się doczekać premiery.
Armatus ukaże się na konsolach PlayStation 5, Xbox Series X|S, Nintendo Switch 2 oraz komputerach już 7 stycznia 2027 roku. Czy czekacie na tę grę? Dajcie nam znać w komentarzach.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.