Green Hell trafiło na konsole po 3 latach od komputerowej premiery. Sprawdźmy, czy gra bawi tak samo jak na PC.
Green Hell to produkcja stworzona przez warszawski zespół Creepy Jar. Dzieło Polaków wspominam bardzo dobrze jeszcze z czasów premiery na komputerach. Wobec tego bardzo chętnie wziąłem się za sprawdzanie jakości wydania na PS4. 3 lata temu dostaliśmy możliwość przeniesienia się do tropikalnej dżungli. Naszym zadaniem było przetrwanie i nadal jest to głównym punktem gry. Zanim jednak zajmę się opisywaniem prezentowanej w niej opowieści i dostępnymi trybami rozgrywki, skupmy się na ustawieniach. Green Hell pozwala bowiem na niezwykle dogłębną personalizację parametrów. Możemy zdecydować się na jeden z czterech poziomów trudności, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by stworzyć własny. Decydując się na tę opcję, przejdziemy do okna, w którym ustawimy poszczególne elementy. Creepy Jar umożliwiają więc włączenie lub wyłączenie zagrożeń ze stron tubylców, pijawek, czy też niektórych naturalnie nabywanych chorób. Ogromny plus należy się za opcję wyłączenia pajęczaków. Dzięki temu w recenzowany tytuł bezproblemowo mogą grać również osoby cierpiące na arachnofobię. Warszawiacy oddają nam do dyspozycji również kilka trybów rozgrywki, które przedstawię pokrótce w następnym akapicie.
Tryby rozgrywki
Możemy grać samotnie albo w trybie współpracy dla 4 osób. Nie mam zarzutów do systemu dobierania graczy – mija zaledwie kilka sekund i już razem przemierzamy amazońskie tereny. Nie uważam, żeby ten tryb był niezbędny w Green Hell, aczkolwiek warto docenić tę możliwość. Plusem jest odradzanie się po naszej śmierci tuż przy gospodarzu. Dzięki temu współpraca jest nieco bardziej przystępna od samotnej rozgrywki. Oczywiście co-op jest realizowany wyłącznie sieciowo – nie przewidziano opcji jednoczesnego grania w tę produkcję lokalnie na podzielonym ekranie. Samotnicy również znajdą coś dla siebie w dziele Creepy Jar. Mamy tu bowiem tryb wyzwań. Bynajmniej nie zalecam rozpoczynanie swojej przygody z tą grą od niego. Wskazane jest zapoznanie się z podstawowymi mechanikami, którymi rządzi się ten tytuł. Bez tego bardzo trudno może być chociażby rozpalić ognisko w zadanym przedziale czasowym. Mamy też tryb turysty. Jest on pozbawiony wszelkich zagrożeń i pozwala nam eksplorować dżunglę, budując konstrukcje survivalowe. Tytuł ten posiada oczywiście również wątek fabularny i to właśnie niemu poświęcam kolejny akapit. Standardowo w przypadku moich recenzji możecie go śmiało pominąć, jeśli nie chcecie wiedzieć niczego o przedstawianej opowieści.
Fabuła w Green Hell
Głównymi bohaterami części fabularnej Green Hell jest para postaci: Mia i Jake. Naturalnie nie będę Wam zdradzał całej opowieści. Nie chcę Wam psuć samodzielnego jej odkrywania – tym bardziej, że jest bardzo dobrze prowadzona. Nie oznacza to oczywiście, że nie mogę Wam niczego napisać o fabule. Wspomniane małżeństwo udaje się do tropików w celu poszukiwania pewnej rośliny. Ma ona właściwości lecznicze, dzięki którym może stanowić rozwiązania nawet dla raka. W historii nie brakuje zwrotów akcji nie ukrywam, że śledzenie wydarzeń wciągnęło mnie. Nie brakuje współpracy z wielkimi organizacjami, a nawet wplatania w wydarzenia WHO. Jest to zrealizowane bardzo naturalnie i nie sprawia wrażenia wciśnięcia na siłę. To nie opowieść będzie Was jednak trzymała przy grze. Najważniejsza w Green Hell jest rozgrywka. Przejdźmy więc do opisania jej mechaniki w poniższym akapicie.
Zegarek i notatnik
Produkcja od Creepy Jar jest pierwszoosobową grą survivalową. Muszę przyznać, że realizm dostępnych interakcji w połączeniu z ich naturalnością. W Green Hell zostajemy rzuceni w sam środek dżungli i musimy sobie radzić. Zegarek na naszym nadgarstku będzie nieocenioną pomocą w przeżyciu. Po naciśnięciu (bądź przytrzymaniu, zależnie od wybranego ustawienia) R1 otrzymamy wgląd w szereg niezwykle przydatnych informacji. Dowiemy się więc, czy mamy odpowiedni poziom węglowodanów lub białka. To jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Notatnik, który ze sobą nosimy dostarczy nam informacji o następnych celach zadań i dostępnych schematach wytwarzania przedmiotów. Znajdziemy tu między innymi różne rodzaje szałasów, broni, stojaków na surowce, czy bandaży z liści. Dowiemy się też, jak leczyć niektóre choroby i rany, a dzięki mapie (dół na krzyżaku) sprawdzimy naszą pozycję w świecie gry. Do sprawnego poruszania się niezbędne będzie nauczenie się korzystania z kompasu, który jest jedną z funkcji zegarka.
Rozgrywka
Wspomniałem wcześniej, że Green Hell jest grą survivalową i tak jest w istocie. Nie zajdziecie daleko w Zielonym Piekle bez zrozumienia jednej rzeczy. Tu może Was zabić dosłownie wszystko. Jeśli nie zajmiecie się raną, może się w nią wdać śmiertelna infekcja. Jeżeli natomiast nie będziecie jeść, umrzecie z głodu. W produkcji od Creepy Jar niewyleczona gorączka może być przyczyną śmierci tak samo jak jad węża, atak tubylca czy pragnienie. Aby zwalczyć to ostatnie, trzeba się oczywiście napić wody (a jeszcze lepiej zupy). Niektóre źródła oferują czystą wodę, ale bardzo często natkniecie się na akweny z brudną. Jeśli ją wypijemy, to owszem, ugasimy pragnienie, ale możecie być pewni, że połkniemy też pasożytów. Warto więc uprzednio przegotować wodę w odpowiednim zbiorniku postawionym na ognisku. Oczywiście to nie jedyna metoda na pozyskanie ciepłej wody. Ja szczególnie upodobałem sobie pozostawianie na otwartym terenie połówek kokosa pozbawionych miąższu. Akcja gry dzieje się w lasach deszczowych, a więc zapewniłem sobie pewne źródło wody. Kładłem się spać, a po przebudzeniu miałem zapas zdatnej do picia wody.
Realizm ponad wszystko
Realizm świata jest ogromnym plusem recenzowanej gry. Podoba mi się logiczny sposób wytwarzania narzędzi i broni takich jak na przykład łuk, czy topór. Nie bez znaczenia jest coś, co może być dla niektórych graczy wadą. Mianowicie, swój postęp możemy zapisywać jedynie w szałasach. Te musimy oczywiście zbudować samemu, gromadząc odpowiednią ilość wymaganych elementów. Na ogół będą wśród nich kije, krótki kijki, liny i liście palmowe bądź bananowe. Pozyskujemy je oczywiście, ścinając odpowiednie drzewa bądź wyrywając niektóre rośliny. Liny tworzymy naturalnie z lian, natomiast po ścięciu drzewa pozyskamy kije. Te możemy dodatkowo przetworzyć na krótkie kije, a z belek zrobimy deski. Truchło papugi wykorzystamy do zdobycia mięsa i pióra (zrobimy z niego lotkę strzały), a w skorupie żółwia możemy ugotować zupę żółwiową. Możliwości jest istne zatrzęsienie i wszystkie połączenia są logiczne. Brawo, Warszawo!
Zgrzyty techniczne
Mimo powyższej listy zalet, Green Hell nie jest niestety pozbawione wad. W moim przekonaniu najpoważniejszą, a na pewno najbardziej zauważalną, jest bardzo bliska odległość rysowania. Sprawia to, że niektóre elementy otoczenia pojawiają się tuż przed naszymi oczami. Nie na tyle blisko, że możemy w nie wejść, ale jednak dyskomfort wizualny pozostaje. Poniżej możecie obejrzeć mój film prezentujący ten mankament.
Grafika i sterowanie
Oprócz tego nie mam się za bardzo do czego przyczepić w kwestii strony graficznej. Jak na możliwości konsoli PS4 i otwarty świat, Green Hell wygląda bardzo przyzwoicie. Oczywiście, niektóre tekstury tracą z bliska na jakości. Jest to jednak nie do uniknięcia w grze o takiej skali otwartego świata. Udźwiękowienie jest dobre, aczkolwiek brakuje mu pewnego pazura, czegoś, co by się wyróżniało na tle całości. Odgłosy zwierząt, uderzeń w drzewa, czy padającego deszczu są bardzo zróżnicowane i realistyczne. Szkoda jednak, że muzyka jest tak oszczędna. Z jednej strony naturalnie poprawia to immersję, aczkolwiek z drugiej czujemy niedosyt w tym zakresie. Problematyczne może być również przypisanie funkcji do przycisków pada. Aby otworzyć menu kołowe, musimy przytrzymać panel dotykowy na kontrolerze, po czym wychylić i przytrzymać prawą gałkę analogową w odpowiednią stronę. Natomiast aby dodać przedmiot jako składnik w wytwarzaniu, musimy nacisnąć na nim trójkąt, po czym kwadratem zatwierdzić opcję Wytwarzanie. Szkoda, że nie pomyślano o prostszej alternatywie.
Green Hell – ocena
Green Hell jest niewątpliwie jedną z najbardziej rozbudowanych produkcji dla miłośników survivalu. Jednocześnie oferuje dość przystępną rozgrywkę dzięki możliwościom dostosowania poziomów trudności. Na pewno warto przyjrzeć się dziełu Warszawiaków, jeśli szukacie oryginalnej gry innej niż wszystkie. Realizm naszych działań zachwyca, aczkolwiek odległość rysowania może stanowić spory problem. Nie mogę nie wspomnieć o dobrej polskiej (kinowej) wersji językowej. Dzięki temu tytuł może trafić do sporego grona odbiorców. Miejcie jednak świadomość, że produkcja ta nie prowadzi gracza za rączkę i to my musimy wymyślić, jak podejść do życia w dżungli. Kompas, zegarek i mapa z pewnością będą Waszymi przyjaciółmi. Produkcja kosztuje nieco ponad 100 złotych, co wydaje mi się nieco za wysoką ceną. Jeśli jednak znajdziecie tę grę w PlayStation Store na wyprzedaży na poziomie co najmniej -20%, to śmiało korzystajcie. Nie jestem wielkim fanem gier survivalowych, a do Green Hell chciało mi się wracać tak na PC, jak i na konsoli. Nawet pomimo mankamentów technicznych warto dać szansę tej grze. Na pewno wielu z Was zdoła ona zachwycić.
Kod recenzencki zapewniło Creepy Jar.
























Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.