Polskie studio The Astronauts ponownie pozwala odkryć prawdę o Zaginięciu Ethana Cartera. Tym razem mogą ją poznać użytkownicy Switcha.
Zaginięcie Ethana Cartera pierwotnie ukazało się na komputerach w 2014 roku. Sukces gry doprowadził do wydania jej rok później na konsole PlayStation 4, natomiast po 3 latach od tej wersji ukazała się edycja dedykowana konsolom Xbox One. Klikając na poniższy odnośnik, możecie sprawdzić nasze wrażenia z obcowania z tytułem na PS4. Kilka dni temu, 15 sierpnia, produkcja od Adriana Chmielarza i jego ekipy trafiła na Nintendo Switch. I to właśnie tej wersji dotyczy niniejsza recenzja. Zapraszam do lektury i sprawdzenia, czy warto zagrać w Zaginięcie Ethana Cartera na sprzęcie japońskiego producenta.
W Zaginięciu Ethana Cartera wskakujemy w buty Paula Prospero – detektywa, przybywającego do Red Creek Valley. Bohater ma przed oczami jeden cel – dowiedzieć się, co stało się z Ethanem Carterem. Na swojej drodze do odszukania chłopaka przyjdzie mu przemierzać zarówno malownicze połacie lasu, jak i ponure kopalnie, opuszczone domostwa oraz zrujnowane fabryki. Różnorodność miejsc, które odwiedzimy na pewno jest plusem recenzowanej gry.
Podobnie jak fantastyczna wręcz warstwa dźwiękowa i wizualna. Zaginięcie Ethana Cartera jest dostępne w pełnej polskiej wersji językowej. Bardzo przypadły mi do gustu głosy postaci – co prawda w tytule występuje dosłownie garstka postaci, ale każda z nich ma dobrze dobrany głos. Zazwyczaj jestem przeciwnikiem polskich dubbingów w grach. Jednak w Zaginięciu Ethana Cartera mamy do czynienia z dubbingiem, który w moim odczuciu jakościowo może konkurować z Wiedźminem 3: Dzikim Gonem. Każdy głos jest idealnie dobrany i nie miałem wrażenia obcowania ze sztucznym, tandetnym spolszczeniem. Za ten element studiu The Astronauts należy się mocny plus.
Podobnie zresztą jak za muzykę. Pisząc tę recenzję, włączyłem sobie ściekę dźwiękową z gry, aby raz jeszcze powrócić myślami do chwil, kiedy poznawałem losy Cartera i jego rodziny. Muzyka jest fenomenalna – kiedy trzeba odpowiednio subtelna, stonowana, kiedy indziej natomiast nieco bardziej dynamiczna, a jednocześnie wciąż utrzymująca odpowiedni klimat. Nie tworzy przy tym przesadnie podniosłego brzmienia i idealnie współgra z ogólnym poczuciem zagubienia i niepewności, tajemnicy, którą pragniemy odkryć. Mikołaj Stroiński skomponował utwory naprawdę wpadające w ucho i których słuchanie to prawdziwa przyjemność.
Kolejną dobrą stroną Zaginięcia Ethana Cartera jest wspomniana wcześniej strona wizualna. Byłem pod ogromnym wrażeniem tego, jak ta gra wygląda – nawet w trybie przenośnym. Co chwilę natykałem się na widoki, które chciałem uchwycić i wybranie zaledwie kilku zrzutów ekrany do wstawienia w recenzji było dla mnie niemałym wyzwaniem. Tekstury są naprawdę wysokiej jakości i nie tracą wiele nawet przy zbliżaniu się do nich i oglądania elementów otoczenia wręcz z nosem przy ekranie – zobaczcie zresztą jak wygląda drzewo z bliska. Jest na czym zawiesić oko. Nie mogę jednak nie wspomnieć o pewnym problemie – gra co jakiś czas lubiła się wysypać. Podczas jej przechodzenia wyłączyła się sama z siebie z komunikatem o błędzie około 10 razy. Nie jest to bardzo uciążliwe – wczytanie produkcji od zera jest bardzo krótkie, a automatyczne zapisy są wykonywane bardzo często – jednak to na tyle częsta sytuacja, że należy o niej wspomnieć.
Nie wspomniałem natomiast jeszcze o rozgrywce. W Zaginięciu Ethana Cartera mamy do czynienia z symulatorem chodzenia połączonym z okazjonalnymi etapami detektywistycznymi. Zdecydowaną większość czasu, jaki spędzimy w Red Creek Valley (ukończenie gry nie powinno zająć więcej niż 4 godziny), przeznaczymy na chodzenie z jednego miejsca do innego. Nie ma w tym niczego dziwnego, biorąc pod uwagę gatunek, do którego należy dzieło Polaków. Historia jest podawana dość oszczędnie i składamy ją z małych klocków – przemyśleń Prospero, skrawków gazet, czy wspomnień związanych z odwiedzanymi lokacjami. Nasz detektyw jest bowiem wyposażony w zmysł, który można kojarzyć z takich tytułów jak The Sinking City (moją recenzję tej produkcji znajdziecie tutaj), czy Murdered: Soul Suspect. Jeśli podejdziemy do odpowiedniego przedmiotu, możemy wejść z nim w interakcję, dzięki czemu poznamy zdanie naszej postaci na temat danej rzeczy. Przemyślenia te są bardzo fajnie przedstawiane – widzimy po kolei jak kształtuje się zdanie Prospero na dany temat i można faktycznie nabrać przekonania, że nasz bohater rzeczywiście myśli. Co jakiś czas natkniemy się też na sytuacje, w których główną myślą detektywa będzie jeden konkretny przedmiot. Musimy wtedy spojrzeć w odpowiednim kierunku, by kilka napisów stworzyło jeden, dzięki czemu poznamy dokładną lokację poszlaki.
Jeśli zbierzemy wszystkie poszlaki i odnalezione przedmioty postawimy we właściwych miejscach, będziemy mogli wziąć udział w retrospekcji. Naszym zadaniem w niej będzie ustawienie wydarzeń w dobrej kolejności. Nie miałem z tym większych trudności i te powroty do przeszłości stanowiły ciekawe urozmaicenie rozgrywki. Na miłośników samego eksplorowania terenu czeka odpowiedni tryb, w którym przemierzamy po prostu obszar gry, nie skupiając się na niczym innym i podziwiamy widoki.
Mam zastrzeżenie co do fabuły w Zaginięciu Ethana Cartera. Początkowo historia jest naprawdę ciekawa i zainteresowała mnie. Byłem ciekaw, co dokładnie stało się Carterowi. Jednak im dalej w las (nawet dosłownie), tym mniej mi się podobała. Traciła na swojej tajemnicy na rzecz historii wyraźnie inspirowanej twórczością H.P. Lovecrafta. Zakończenie opowieści nie jest podane na tacy (podobnie zresztą jak rozgrywka – do wszystkiego musimy dojść sami i nic nas tu nie prowadzi za rękę). Nie brakuje miejsca na własne interpretacje finału, ale mimo tego nie jestem w stanie polecić gry dla jej fabuły.
Jednak w ogólnym rozrachunku zdecydowanie warto dać się porwać Zaginięciu Ethana Cartera. Adrian Chmielarz ze swoją ekipa stworzyli piękną grę, która ujmuje muzyką i wyglądem lokacji. Nie jest wolna od wad, ale pozwala dobrze się bawić przez kilka godzin. Nie żałuję sprawdzenia tego tytułu i na pewno będę wyczekiwał na kolejne propozycje od The Astronauts na Switcha. Zaginięcie Ethana Cartera to jedna z najlepiej wyglądających gier na przenośno-stacjonarnej konsoli Nintendo.



















Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.