The Technomancer to produkcja autorstwa studia Spiders, znanego ze stworzenia Bound by Flame, gry przeciętnej, ale mogącej się podobać. Jak ma się sytuacja z tegorocznym podejściem Francuzów do rozrywki elektronicznej? Przekonajmy się.
Akcja tytułu rozgrywa się na Marsie. Ludzkość musiała migrować z Ziemi z powodu kurczących się zasobów naturalnych. W poszukiwaniu wody wybór padł na czerwoną planetę. Nie jest ona jednak, oczywiście, wolna od problemów. Wielkie korporacje mają znaczną część ciekłej substancji, ulice są więc pełne biedaków, ledwo wiążących koniec z końcem. Pieczę nad przestrzeganiem zasad życia sprawują tytułowi Technomanci – wojownicy obdarzeni mocą korzystania z energii elektrycznej i przekazywania ich do swego oręża. Najtrafniej można ich porównać do Rycerzy Jedi – dbają, by egzystowanie na Marsie odbywało się bez ekscesów, posiadają swych Mistrzów, a i poszukiwanie tajemniczych reliktów nie jest im obce.
Rozgrywka w recenzowanym dziele przypomina to, co znamy z większości współczesnych RPG-ów akcji. Grając, miałem wrażenie obcowania z połączeniem Alpha Protocol (szalenie niedocenionego tytułu) z Mass Effect. Nasz Technomanta, którego najpierw tworzymy w prostym edytorze postaci, przemierza Ophir i okolice (slumsy, kanały itp.), rozmawiając z napotykanymi mieszkańcami i szukając okazji do wykonania misji. Nie może naturalnie zabraknąć stojących tu i ówdzie stoisk z uzbrojeniem i zbrojami. Oręż i elementy ekwipunku można także wytwarzać i ulepszać, tworząc potężne sztylety, buławy, czy włócznie. Dodając do tego wspomnianą wcześniej możliwość doładowania narzędzia mordu energią elektryczną, otrzymujemy mnóstwo interesujących rodzajów broni.
Każda wykonana misja niesie ze sobą punkty doświadczenia, które możemy wydać na rozwój umiejętności w kilku kategoriach. W The Technomancer nie ma ściśle narzuconej klasy postaci. Rozwijamy po prostu te zdolności, na które mamy ochotę, należące do jednej z 4 kategorii głównych – Technomanty, Wojownika, Strażnika bądź Łotrzyka. Każdy sektor to różne premie do określonych stylów walki i elementów wyposażenia, warto więc rozważnie decydować się na podniesienie biegłości w jednej z gałęzi drzewka postaci.
Z napotykanymi bohaterami często będziemy zmuszeni walczyć (choć czasem można uniknąć starcia, dzięki odpowiednio rozwiniętej charyzmie bądź zastraszaniu). Oponentów możemy starać się podejść po cichu i załatwić bez wykrycia, jednakże nie da się ukryć, że The Technomancer to nie skradanka i jest nastawiony głównie na otwartą walkę. Wygląda ona bardzo efektownie, animacje są całkiem dobre, jednakże boli nieco brak możliwości kontrowania ataków przeciwników – jedynym sposobem na uniknięcie ciosów jest wykorzystanie tarczy w stylu Wojownika bądź wykonanie uniku w pozostałych stylach. Szkoda.
W kwestii technicznej, The Technomancer to produkcja nierówna. Grafika często jest całkiem niezła, jednakże równie często występują rozmyte i nieostre tekstury, którym nierzadko przydałoby się zastosowanie lepszego wygładzania. Nie można też nie zauważyć absurdalnych ruchów ust postaci podczas dialogów – sprawia to, że rozmowy wyglądają iście groteskowo.
Udźwiękowienie jest poprawne, aczkolwiek i tu nie ma rewelacji. Odgłosy wydawane przez bronie, czy głosy bohaterów brzmią dobrze, ale brak w The Technomancer odpowiednio rozwiniętej warstwy muzycznej. Mamy przez to wrażenie obcowania z tytułem sterylnym, co stoi w ostrej sprzeczności z wizją świata przedstawionego.
Mimo wszystko nie żałuję czasu, jaki spędziłem na wirtualnym Marsie. The Technomancer to produkcja wciągająca, długa i nie pozwalająca się oderwać. Pomniejsze braki nie sprawiają, że gra jest zła. Ciążą jej jednak na tyle, że nie można nazwać jej wybitną, co odzwierciedla poniższa ocena.
Ocena portalu: 7
Dziękuję firmie CDP.pl za zapewnienie kodu recenzenckiego.



















Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.