Lara Croft kończy swoją przygodę na Nintendo Switch 2. Shadow of the Tomb Raider: Definitive Edition oferuje piękną oprawę graficzną, komplet dodatków i świetnie zaprojektowane grobowce. Niestety, Aspyr ponownie poszło na łatwiznę, przygotowując port, który nie wykorzystuje możliwości nowej konsoli Nintendo.
Ostatnia przygoda Lary Croft na Nintendo Switch 2
Shadow of the Tomb Raider zadebiutowało pierwotnie w 2018 roku i zamknęło trylogię Survivor, która przedstawiła nam początki kariery Lary Croft. Po wcześniejszych odsłonach, które również trafiły na Nintendo Switch 2, przyszła pora na ostatnią część tej przygody. Definitive Edition zawiera podstawową wersję gry oraz wszystkie wydane wcześniej dodatki. Otrzymujemy więc nie tylko główną kampanię, ale również dodatkowe grobowce wyzwań, misje, stroje, bronie i umiejętności. Pod względem zawartości trudno mieć większe zastrzeżenia, ponieważ dostajemy kompletny produkt, bez konieczności dokupowania kolejnych rozszerzeń.

Historia rozpoczyna się w Meksyku, gdzie Lara próbuje powstrzymać organizację Trinity przed zdobyciem tajemniczego artefaktu. Niestety, jej działania uruchamiają serię wydarzeń, które mogą doprowadzić do końca świata. Bohaterka wyrusza więc do Peru, aby odwrócić skutki własnych decyzji i powstrzymać nadciągającą apokalipsę. W podróży ponownie towarzyszy jej Jonah, a na drodze stanie wiele niebezpieczeństw. Fabuła ma kilka naprawdę widowiskowych momentów, chociaż nie wszystkie wątki wykorzystują swój potencjał. Nie zmienia to jednak faktu, że miłośnicy przygód Lary dostają solidne zakończenie jej początkowej historii. Dużym atutem jest również pełna polska wersja językowa, dzięki której możemy komfortowo śledzić wydarzenia bez konieczności zaglądania do napisów.
Grobowce, zagadki i eksploracja, czyli najlepsza część przygody
Największą zmianą względem poprzednich odsłon jest większy nacisk na eksplorację, zagadki i skradanie się. Twórcy wyraźnie ograniczyli liczbę bezpośrednich starć z przeciwnikami, a zamiast tego pozwalają nam częściej odkrywać kolejne zakątki świata. Peru prezentuje się fantastycznie. Gęsta dżungla, starożytne ruiny, podziemne kompleksy i ukryte miasto Paititi tworzą bardzo przekonujące miejsce dla kolejnej przygody archeolożki. Ponadto lokacje zachęcają do schodzenia z głównej ścieżki, ponieważ w bocznych przejściach czekają znajdźki, sekrety oraz dodatkowe aktywności.

Prawdziwą gwiazdą Shadow of the Tomb Raider pozostają jednak grobowce. Projektanci przygotowali naprawdę satysfakcjonujące wyzwania, w których musimy obserwować otoczenie, analizować mechanizmy i szukać sposobów na pokonanie kolejnych przeszkód. Nie brakuje ruchomych konstrukcji, pułapek, skomplikowanych przejść i wymagających sekwencji platformowych. Co ważne, rozwiązanie zagadki daje sporo satysfakcji, szczególnie gdy samodzielnie wpadniemy na właściwy pomysł. Dodatkowe grobowce z Definitive Edition zapewniają jeszcze więcej atrakcji, więc osoby lubiące klasyczne elementy serii będą miały tutaj sporo do roboty. Właśnie w takich momentach najnowsza przygoda Lary przypomina, dlaczego pokochaliśmy tę markę.
Walka schodzi na drugi plan
Nie oznacza to jednak, że całkowicie rezygnujemy z walki. Lara nadal korzysta z różnych rodzajów broni, przygotowuje wyposażenie i potrafi eliminować przeciwników na kilka sposobów. Tym razem znacznie większą rolę odgrywa jednak skradanie. Możemy ukrywać się w roślinności, wspinać na drzewa, a nawet pokrywać ciało błotem, aby skuteczniej wtapiać się w otoczenie. Takie rozwiązania potrafią dostarczyć sporo frajdy, zwłaszcza gdy uda nam się po cichu wyeliminować całą grupę przeciwników.

Osoby oczekujące intensywnej akcji na miarę poprzednich części mogą jednak poczuć pewien niedosyt. Strzelanin jest mniej, a niektóre starcia szybko tracą na atrakcyjności. Sama walka nie należy zresztą do najmocniejszych elementów produkcji, ponieważ znacznie lepiej wypadają eksploracja oraz platformowe fragmenty rozgrywki. Nie traktuję tego jako poważnej wady, ale warto wiedzieć, że Shadow of the Tomb Raider stawia przede wszystkim na odkrywanie tajemnic i rozwiązywanie zagadek.
Shadow of the Tomb Raider na Nintendo Switch 2 wygląda świetnie
Największe pozytywne zaskoczenie w mojej opini przynosi oprawa graficzna. Mimo upływu ośmiu lat od premiery oryginału produkcja nadal potrafi zachwycić, a Nintendo Switch 2 całkiem dobrze radzi sobie z jej przeniesieniem na ekran konsoli. Szczególnie efektownie prezentują się rozległe obszary dżungli, oświetlenie ruin oraz szczegółowe konstrukcje starożytnych budowli. Widać, że Aspyr zadbało o zachowanie charakterystycznego wyglądu oryginału, zamiast przygotowywać mocno okrojoną wersję. Gra wygląda bardzo dobrze zarówno w trybie przenośnym, jak i po podłączeniu konsoli do telewizora.

Niestety, za ładną grafiką idą kompromisy, które trudno przemilczeć. Shadow of the Tomb Raider działa w 30 klatkach na sekundę i nie otrzymujemy żadnego alternatywnego trybu wydajności. Nie możemy więc zdecydować, czy wolimy lepszą płynność, czy wyższą jakość obrazu. Brakuje również wsparcia HDR, DLSS, rozmycia ruchu oraz głębi ostrości. Szczególnie szkoda niewykorzystanego potencjału technologicznego Switcha 2, ponieważ dodatkowe opcje mogłyby wyraźnie poprawić komfort zabawy. Sam limit 30 FPS nie przekreśla rozgrywki, ale przy takiej konsoli oczekiwałem czegoś więcej.
Aspyr ponownie nie wykorzystuje możliwości Switcha 2
Jeszcze bardziej rozczarowuje podejście do sterowania. Mamy przecież konsolę oferującą żyroskop, ekran dotykowy oraz możliwość wykorzystania Joy-Conów jako myszy. Niestety, Shadow of the Tomb Raider nie korzysta z tych możliwości. Nie otrzymujemy celowania żyroskopem, sterowania ruchem ani obsługi ekranu dotykowego. Nie znajdziemy nawet sterowania myszą, które mogłoby przydać się podczas rozgrywki.

Oczywiście, klasyczne sterowanie kontrolerem działa poprawnie i nie przeszkadza w ukończeniu kampanii. Problem polega na tym, że otrzymujemy właściwie zwykły port, który nie próbuje zaoferować niczego charakterystycznego dla sprzętu Nintendo. Przy tak dużej produkcji można było pokusić się o dodatkowe rozwiązania, szczególnie że poprzednie konwersje pokazały, iż Aspyr ma już doświadczenie z tą platformą. Zamiast tego dostajemy kolejną wersję z podstawowym zestawem funkcji. Szkoda, bo potencjał na znacznie ciekawsze wydanie był naprawdę duży.
Czy warto zagrać w Shadow of the Tomb Raider na Switchu 2?
Shadow of the Tomb Raider: Definitive Edition to nadal bardzo dobra przygodowa gra akcji, która potrafi wciągnąć na wiele godzin. Świetna oprawa graficzna, kompletna zawartość, pełna polska wersja językowa oraz kapitalnie zaprojektowane grobowce stanowią mocne argumenty przemawiające za tym wydaniem. Szczególnie doceniam większy nacisk na eksplorację i zagadki, ponieważ właśnie wtedy produkcja pokazuje swoje najlepsze oblicze. Nie wszystko wypada idealnie, a fabuła i ograniczona liczba starć mogą pozostawić pewien niedosyt, jednak sama przygoda nadal dostarcza sporo satysfakcji.

Największy problem stanowi jednak konwersja na Nintendo Switch 2. Gra wygląda świetnie, ale 30 FPS i brak dodatkowych funkcji sterowania sprawiają, że trudno mówić o ambitnym wykorzystaniu nowego sprzętu. Nie oczekiwałem cudów, ale przynajmniej kilku rozwiązań przygotowanych z myślą o możliwościach konsoli. Ostatecznie otrzymujemy solidną wersję znakomitej gry, która broni się przede wszystkim jakością oryginału. Jeżeli nie mieliście wcześniej okazji poznać ostatniej przygody Lary z trylogii Survivor, zdecydowanie warto dać jej szansę.
Grę do recenzji dostarczyło Sandbox Strategies.
Pamiętajcie, że znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.