Bridge Constructor to kolejna niewielka produkcja, która trafiła na konsolę Nintendo. Czy warto wydać na nią niecałe 50 złotych?
Pierwszym, na co zwróciłem uwagę po uruchomieniu Bridge Constructor – Ultimate Edition był styl wizualny tytułu. Studio ClockStone zdecydowało się na nieco groteskowy, komiksowy wygląd. Trzeba przyznać, że całkiem nieźle pasuje on do gry i wrażenia estetyczne są bardzo pozytywne. Nie mamy co prawda do czynienia z różnego rodzaju dymkami i zawieszonymi w powietrzu słowami opisującymi dźwięki, ale mimo wszystko Bridge Constructor – Ultimate Edition przypomina film animowany. Jest to na pewno kwestia dyskusyjna, ale mi zastosowana kreska przypadła do gustu i uważam ją za jedną z zalet recenzowanej produkcji. Porady wirtualnego robotnika, naszego asystenta, przedstawiają się bardzo sympatycznie i nie sposób się nie uśmiechnąć, widząc poczciwego pracownika, przypominającego nieco Boba Budowniczego.

Udźwiękowienie jest oszczędne, nie ma co do tego wątpliwości. Nie doświadczymy tu orkiestrowych etiud i podniosłych tematów muzycznych, mających pompować nam adrenalinę. Odpowiedzmy sobie jednak na pytanie, czy pasowałoby to do takiej produkcji? Zamiast tego prostota udźwięowienia odpowiednio współgra z prostym pomysłem na rozrywkę. Zgodnie z tytułem, wcielamy się w architekta mostów. Stawiane przez nas elementy konstrukcyjne będą wydawały różnego rodzaju dźwięki i bez problemu odróżnimy brzmienie zwykłej drewnianej deski od cementowych wsporników i silnik samochodu osobowego od tego znajdującego się pod maską ciężarówki. Udźwiękowienie jest na bardzo przyzwoitym poziomie i nie mam do niego zastrzeżeń.
Rozgrywka w Bridge Constructor – Ultimate Edition polega na, co może szokować, budowaniu mostów. Mamy do dyspozycji z góry narzucony budżet, który przeznaczamy na wykorzystywanie materiałów i budowanie mostów. Zadanie jest zawsze proste, jeśli chodzi o założenia. Mamy połączyć dwa przeciwległe końce przepaści tytułowym mostem tak, aby przejechały przez niego samochody. Podstawą jest oczywiście zbudowanie prostej linii składającej się z kładek. O ile w początkowych poziomach może to wystarczyć, o tyle dalej trzeba nieco kombinować. Nie obędzie się bez stawiania wzmocnień, wsporników, kamiennych podstaw, czy przęseł. Nierzadko wymyślenie odpowiednio wytrzymałej konstrukcji będzie stanowiło niemałe wyzwanie. Na spory plus zasługuje fakt, że nie ma jednej słusznej metody na zbudowanie mostu. Ma on być po prostu funkcjonalny, a to, jak go zaprojektujemy schodzi na drugi plan. Warto zaznaczyć, że im cięższe samochody będą w stanie pokonać naszą konstrukcję i im większy budżet zostanie nam na koniec poziomu, tym więcej otrzymamy premii punktowej. Szkoda jednak, że nie ma ona żadnego znaczenia – w grze nie ma żadnego rozwijania postaci, wykupowania nowych materiałów, czy umiejętności ani skórek graficznych.

Nasze konstrukcje możemy wznosić, korzystając z przycisków na joy-conach, ale nie była to moja preferowana metoda sterowania. Zdecydowanie bardziej przypadło mi do gustu wybieranie elementów i ich umiejscowienia oraz długości za pomocą ekranu dotykowego. Rozgrywka w Bridge Constructor – Ultimate Edition bardzo zyskuje, kiedy przerzucamy się na dotyk. Recenzowana produkcja jest jedną z nielicznych, w które gram, odpinając kontrolery i korzystając jedynie z tabletowej części konsoli. Warto jeszcze zauważyć, że oprócz podstawowych 40 poziomów, dzięki Ultimate Edition, mamy dostęp do obu wydanych wcześniej na innych platformach dodatków – Slopemamia i Trains. Dzięki nim możemy działać na ponad 40 kolejnych poziomach. Bez wątpienia jest co robić w dziele Austriaków. Oprócz tego mamy wydarzenia sezonowe, których jednak nie mogłem sprawdzić w aktualnym okresie. Jedno z wydarzeń poświęcone jest Świętom Bożonarodzeniowym, natomiast drugie dotyczy Halloween. Nie oceniam więc jakości tych poziomów, ale jeśli chcielibyście w przyszłości, abym opisał jak one wyglądają, dajcie mi znać w komentarzach w stosownym okresie, a wrócę do gry i przetestuję je dla Was.

Bridge Constructor – Ultimate Edition jest bardzo udaną i zaskakująco rozbudowaną produkcją. Zastosowany model fizyki jest wiarygodny, dzięki czemu zapadanie się części mostu, zależnie od rozłożenia mocowań i ruchu pojazdów jest przekonywujące. Nasze błędy możemy szybko poprawiać, bezproblemowo przełączając się między trybem symulacji (w którym wpuszczamy pojazdy na nasz most), a konstruowania. 50 złotych to okazyjna cena jak na oferowaną zawartość i w moim odczuciu warto dodać tę grę do swojej biblioteki. Bridge Constructor – Ultimate Edition to dla mnie bardzo miłe zaskoczenie i z pewnością jeszcze nieraz będę wracał do tego tytułu. Rozgrywka wciąga, a gra wygląda bardzo przyjemnie. Polecam. Szkoda jednak, że nie doświadczymy polskiej wersji językowej.
Dziękujemy Headup GmbH za dostarczenie kodu recenzenckiego.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.