Pierwsze części Life is Strange wreszcie ukazały się na Nintendo. Jak wyglądają na przenośnej konsoli?
Wokół premiery Life is Strange było na Switchu trochę zamieszania. Po pierwsze, wydano dwie zremasterowane gry: Life is Strange i Life is Strange: Before the Storm w formie jednego pakietu nazwanego Arcadia Bay Collection. Kupując pudełkową wersję gry, pierwszy tytuł znajdziecie na kartridżu, ale Before The Storm będziecie mogli pobrać przez eShop. Pierwotnie pakiet miał pojawić się wraz z premierą na innych platformach, czyli 1 lutego tego roku. W styczniu dowiedzieliśmy się jednak o poślizgu, a gra trafiła na małą konsolę dopiero pod koniec września. Na Switchu jest od pewnego czasu dostępne najnowsze Life is Strange: True Colors (recenzje wersji na Xbox Angeliki przeczytacie w tym miejscu), jednak wielu graczy z utęsknieniem czekało na pierwsze gry z serii. Doczekaliśmy się wreszcie tej chwili, a ja postaram się opisać dla Was to, jak ten pakiet wygląda na Nintendo Switch.
Fabuła i rozgrywka
Zacznę od fabuły, jednak tradycyjnie nie chciałbym zdradzać za dużo, aby nie psuć Wam zabawy. Szczególnie że Life is Strange to gry, w których ma ona fundamentalne znaczenie. W pierwszej odsłonie wcielamy się w Max. Po wielu latach wraca ona do miasta, w którym dorastała — Arcadia Bay. Pewne wydarzenia przebudzają w niej moc cofania czasu. Odnawia kontakt z Chloe i pomaga jej szukać zaginionej przyjaciółki Rachel Amber. Jednak z czasem Max zaczynają nawiedzać mroczne wizje nadchodzącej burzy.




Z kolei w Before The Storm cofamy się o trzy lata, a naszą bohaterką będzie wspomniana już krnąbrna Chloe. Zamiast charakterystycznej mocy cofania czasu potrafi… pyskować, co interesująco wpleciono w mechanikę gry. W grze widzimy, jak rozwijała się przyjaźń Chloe i Rachel, jak również poznamy wiele innych ciekawych wątków.
Samą grę mogę porównać spokojnie do tych z serii Telltale Games. Są tu przerywniki filmowe, momenty gdzie sami poruszamy się po lokacjach i wchodzimy w interakcje z różnymi przedmiotami albo zaczynamy dialogi. W końcu używamy też umiejętności naszych bohaterów. Znowu, podobnie jak we wspomnianych grach Telltale, mamy wpływ na to, jak cała historia się potoczy. Z początku opowieść może się Wam wydać klasycznym dramatem szkolnym dla nastolatków. Jednak uważam, że zdecydowanie warto dać Life is Strange: Arcadia Bay Collection szansę.
Kwestie audiowizualne
Remasterowane edycje opisywanych tutaj produkcji wzbudziły niemałe kontrowersje na dużych konsolach. Grę miano wypuścić z licznymi błędami. Pomimo poprawienia modeli i mimiki postaci wielu graczy narzekało na kiepskiej jakości tekstury i wizualne zatracenie ducha niezależnej gry. Przejdźmy zatem powoli do tego, jak pakiet gier prezentuje się i działa na przenośnym urządzeniu. Dodatkowo wiemy przecież, że Switch nie zalicza się do najmocniejszych konsol na rynku. Przede wszystkim pozbyto się błędów zauważonych przy premierze remasterów z początku roku. Nie znaczy to, że pierwsze Life is Strange wyglądają tak samo jak na innych konsolach, zredukowano bowiem szczegółowość elementów tła… co z kolei zbliżyło tę grę do oryginału. Oczywiście, nie zniknęły problemy z fatalnymi teksturami, które wyglądają kiepsko nawet na głównej bohaterce. Grafika wydaje się odrobinę lepsza w Before the Storm. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego obie gry nie wyglądają tak samo.




Pod względem graficznym powiedziałbym, że mamy tu standard średniej półki gier z xbox 360, nie jest więc źle. Tym bardziej że fabuła raczej szybko wciąga i zapominamy o rozmytych teksturach. Nie znaczy to jednak, że nie mogło być lepiej. Nie mogę się za to przyczepić do jakości pracy aktorów głosowych czy ścieżki dźwiękowej gry. Wszystko zagrało tam idealnie. Niestety, osoby nieznające języka angielskiego do tej gry fabularnej nie powinny jednak podchodzić, ponieważ nie dodano w niej polskich napisów.
Jak to działa na Switchu?
Kolejną ważną kwestią jest to, jak konsola radzi sobie z wyświetlaniem gier z Arcadia Bay Collection. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na długie czasy ładowania. Trzeba czekać około minuty (a w przypadku pierwszej części nawet minutę z parunastoma sekundami), aby móc wybrać rozdział albo kontynuować grę. Załadowanie najnowszego zapisu to około 30 sekund dla obu gier, podobnie z ładowaniem większych sekcji podczas samej rozgrywki. Znowu mam wrażenie, że czasy ładowania były odrobinę krótsze w Before The Storm, choć są i tak za długie, patrząc na złożoność produkcji.




Werdykt
Life is Strange: Arcadia Bay Collection to długo wyczekiwany pakiet, który na Switchu po prostu musiał się ukazać. Wyglądem odstaje od remasterowanych wersji z innych konsol, ale tym samym upodabnia się trochę do oryginałów i zyskuje ducha niezależnej gry. Fabuła obu części broni się sama. Mimo to, oceniając Switchową wersję, muszę zaznaczyć, że mogło być lepiej tak jeśli chodzi o czasy ładowania, jak i jakość niektórych tekstur, a czasu na poprawki od lutego było sporo. Czy jednak polecam tę grę ograć na Switchu? Zdecydowanie tak! W kwocie około 170 zł dostajemy dwie wciągające gry fabularne. Nie są również specjalnie krótkie, ponieważ przejście tego pakietu zajmie około 25h.
Kod recenzencki dostarczył wydawca gry, firma Cenega
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.