Już niedługo, 16 czerwca, do sklepów trafią czwarte, a zarazem pierwsze przygody Johna Coopera. Na koń i ruszać w stronę zachodzącego słońca!
Seria Desperados nie miała w moim przekonaniu wiele szczęścia. Pierwsza część, opatrzona podtytułem Wanted Dead or Alive była bardzo dobra i po dziś dzień uważam ją za jedną z najlepszych wyprodukowanych gier swojego gatunku. Niestety, próby uwspółcześnienia rozgrywki doprowadziły do wydania kontynuacji, Desperados II: Cooper’s Revenge, która co prawda dostała opcjonalny tryb widoku trzecioosobowego, ale jednocześnie straciła swojego ducha. Chłodne przyjęcie tej produkcji nie zraziło twórców i nie przeszkodziło im w popełnieniu gwoździa do trumny serii – Helldorado. Po premierze tej odsłony o serii Desperados na długie lata słuch zaginął. Studio Mimimi postanowiło powrócić do mechaniki i widoku znanego z pierwszej odsłony, dzięki czemu od dość dawna możemy czytać i oglądać materiały poświęcone Desperados III. Miałem możliwość sprawdzenia wersji przeznaczonej na PlayStation 4. Czy trójce bliżej do Helldorado, czy może do Wanted Dead or Alive? Odpowiedź na to pytanie poznacie po lekturze tej recenzji. Jednak już teraz mogę Was uspokoić – jest dobrze.
Desperados III to prequel jedynki. Oznacza to, że akcja gry dzieje się przed wydarzeniami przedstawionymi w Wanted Dead or Alive. Zobaczymy początki gangu Coopera i dowiemy się, jak bohater po raz pierwszy spotkał późniejszych towarzyszy. Ujrzymy więc zacieśnianie się znajomości z Dr McCoy’em, czy też wprowadzanie Kate O’Hary w szeregi gangu oraz rodzenie się uczucia między nią, a Johnem. Postaci są przedstawione wiarygodnie i można uwierzyć w naturalne kształtowanie się gangu. Kreowanie bohaterów jest prowadzone bardzo umiejętnie i nawet nowi gracze nie powinni mieć problemów ze zrozumieniem motywacji bohaterów oraz poznaniem dostępnych dzięki nim atakom, czy umiejętnościom. Spora w tym zasługa dobrego projektowania misji. Są one dość otwarte, a jednocześnie zachęcają do eksperymentowania i wdrażania się w korzystanie ze zdolności nowych postaci. Muszę też pochwalić samouczek. Elementy rozgrywki poznajemy stopniowo. Decydując się na podniesienie zwoju pergaminu, wyrazimy chęć przedstawienia nam jednej ze składowych rozgrywki. Zostanie także pokazany film, dzięki któremu zobrazujemy sobie efekt wykonania danej czynności. Bardzo dobrze, że nie jesteśmy zalani nowościami – dzięki temu próg wejścia do gry jest stosunkowo niski.
Dzieło Mimimi to strategia, więc nie może się obejść bez planowania swojej drogi do zrealizowania celu. Sami twórcy zdają sobie sprawę, że przydatna byłaby funkcja szybkiego zapisywania i wczytywania stanu gry, do czego zachęcają. Znajdziemy więc taką możliwość w recenzowanej produkcji. Szybki zapis jest przypisany do naciśnięcia płytki panelu dotykowego na kontrolerze, natomiast przycisk Options pozwoli na wybranie jednego z zapisów i wczytanie go. Muszę tu wspomnieć o sporych możliwościach dostosowania sterowania i interfejsu do swoich preferencji. Całe sterowanie możemy kompletnie pozmieniać, przypisując konkretny przycisk pod określoną akcję. To bardzo rzadka możliwość w grach konsolowych, więc tym bardziej doceniam programistów z Mimimi za to, że zaimplementowali ją w Desperados III. To bynajmniej nie jedyne, co możemy dostosować w opisywanej produkcji. Mamy wpływ między innymi na włączenie lub wyłączenie zalecenia zapisania gry i czasu, po jakim zobaczymy ten komunikat. Decydujemy również o konturach i grubości linii okalającej towarzyszy. Znajdziemy też opcję wyboru jednej z kilku wersji językowych (w tym kinowej polskiej) i wielkości napisów. Nie zapomniano także o kilku poziomach trudności – od łatwego aż po Desperado. Nie mogę nie pochwalić przywiązania twórców do detali. Przeciwnicy są w stanie zauważyć ślady naszych butów jeśli chodziliśmy po błocie, a różne rodzaje podłoża w inny sposób tłumią nasze kroki. Przeciwnicy realistycznie reagują na znalezione ciała kompanów – jeśli nie schowamy ich do studni, czy domów lub w krzaki, to nieprzyjaciele potrafią wywołać alarm i ściągnąć posiłki, natomiast jeśli nie zwiążemy powalonego wroga, jego koledzy mogą go ocucić. Planując nasze działania, musimy uwzględnić pola widzenia oponentów i zasięg hałasu generowanego przez daną czynność. Desperados III jest bardzo dopracowaną produkcją dla miłośników skradanek.
Ten ostatni charakteryzuje się oczywiście najlepiej słyszącymi i widzącymi oponentami oraz zadawanymi przez nich obrażeniami, ale są to wartości w sensownych granicach. Nawet grając na poziomie Desperado nie miałem wrażenia, że SI nagina rzeczywistość. Zamiast tego zdawałem sobie sprawę, że ewentualne porażki wynikały bezpośrednio z moich błędów. Istotną różnicą na najtrudniejszym poziomie względem łatwiejszych jest brak zatrzymania czasu podczas przebywania w Trybie Porachunków. Zdecydowanie warto poświęcić mu nieco miejsca, bo to jedna z największych zalet Desperados III. Wciskając górny przycisk na D-Padzie aktywujemy wspomniany tryb. Służy on zaplanowaniu efektywnej i nierzadko widowiskowej, a zarazem błyskawicznej akcji. Przykładowo widzimy obszar strzeżony przez pięciu strażników. Załóżmy, że dwóch stoi obok siebie i plotkują o ostatnim pojedynku w samo południe. Kolejny przeciwnik co pewien czas udaje się w krzaki za potrzebą. Następny kowboj obserwuje okolice z wyższego punktu widokowego, a ostatni stoi sam przed wejściem do naszego celu. Mamy teraz kilka możliwości, nie licząc wystrzelania wszystkich przeciwników, a tym samym ściągnięcia na siebie posiłków. Opiszę Wam więc dwie opcje.
Wariant 1
Polecamy McCoy’owi rzucić swoją torbą medyczną w pole widzenia strażnika Konewki. Gdy znajdzie się w odpowiednim miejscu i otworzy tę torbę, zostanie zamroczony przez opary. Wtedy Hector podejdzie i go znokautuje. Isabelle polecimy połączyć umysły jednego z plotkujących ze snajperem, dzięki czemu to, co spotka jednego przydarzy się też drugiemu. Cooper stał tuż przy głazie, który wystarczy zepchnąć na plotkujących strażników. Dzięki zdolności Isabelle pozbyliśmy się tak nie dwóch, a trzech kowbojów. Zostaje jeden, strzegący naszego celu. Wysyłamy do niego Kate, by go uwiodła. Mężczyzna pójdzie za nią wszędzie – nawet w miejsce, w którym czeka na niego nasz kompan z gangu.
Wariant 2
Czekamy aż osobnik o małym pęcherzu uda się do prowizorycznej toalety i nakazujemy Hectorowi pozbycie się problemu. W tym samym czasie McCoy strzeli do snajpera, a John Cooper zastrzeli dwóch gadatliwych mężczyzn. Na koniec wystarczy, aby Kate pozbyła się strażnika przy przejściu. A to jedynie dwie z możliwości. Desperados III oferuje mnóstwo wariantów i tylko od nas zależy, jak podejdziemy do sytuacji. Planowanie akcji i oglądanie ich efektów jest bardzo wciągające, a mnogość możliwości, jakie mamy na rozwiązanie problemów tylko zachęca do przechodzenia gry i poszczególnych misji wiele razy, przyjmując inne założenia.
Świat, w którym działamy bynajmniej nie jest w pełni otwarty i misje musimy wykonywać jedną po drugiej, ale sam sposób osiągnięcia celu często pozwala na pewną swobodę. Gra zawiera też wyzwania, ale wiążą się z nimi pewne zastrzeżenia. Nie zobaczymy treści tych opcjonalnych celów dopóki nie ukończymy raz danej misji. Zmusza to nas niestety do powtarzania misji jeśli chcemy wykonać wszystkie poboczne zadania. Wielka szkoda, że nie są one jasne już od pierwszego przechodzenia misji. Warto wspomnieć, że po pewnym czasie spędzonym na Zachodzie odblokujemy wyzwania Barona. Rzucają nas one na już odwiedzone obszary i wystawiają na próbę nasze umiejętności pozbywania się celów. Wyzwania te nie potrzebują wiele czasu na ukończenie, ale miło jest powrócić do dawnych lokacji i sprawdzić się w rozgrywce bardziej nastawionej na akcję niż podstawowa gra.
Najnowsza odsłona serii o gangu Coopera po raz pierwszy skorzystała z sesji motion capture i wyszło to jej niewątpliwie na korzyść. Animacje są na bardzo dobrym poziomie i wyglądają realistycznie. Grafika również jest przyjemna dla oka. Nie jest ona co prawda fotorealistyczna i cechuje ją pewna doza komiksowości, swojego rodzaju groteskowa umowność. Jednak dzięki temu gra ma swój charakter, nie jest nijaka i może się podobać. Nie sposób jednak nie dostrzec, że przybliżając kamerę modele obiektów tracą na jakości. Fantastyczne jest natomiast udźwiękowienie. Odgłosy wystrzałów, czy kwestie wypowiadane przez postaci brzmią bardzo naturalnie i wiarygodnie. Można się poczuć jakbyśmy faktycznie byli na Dzikim Zachodzie. Słowa uznania należą się też za główny motyw muzyczny. Złapałem się na tym, że chętnie przebywałem w menu głównym i po prostu słuchałem motywu muzycznego. Strona dźwiękowa jest jednym z największych atutów gry.
Desperados III to udany powrót do jakości znanej z pierwszej odsłony i sukces w przeniesieniu klasycznej rozgrywki na nowe konsole. To jedna z najlepszych strategii dostępnych na rynku i obowiązkowa pozycja tak dla miłośników gatunku, jak i Dzikiego Zachodu. Czeka Was ponad 20 godzin wspaniałej przygody, stanowiącej idealne wprowadzenie do Wanted Dead or Alive. Mam nadzieję, że tegoroczna część odniesie spory sukces i twórcy zostaną tak zachęceni do przeniesienia klasycznych części na nowe platformy. Desperados III to idealny przykład tego, jak powinno się podchodzić do gier mających początek lata wcześniej – z szacunkiem, bez radykalnych zmian w rozgrywce, ale jednocześnie dostosowując udźwiękowienie i grafikę do aktualnych standardów. To bardzo udane wskrzeszenie cyklu i nadzieja na powrót Johna Coopera wraz z gangiem do wirtualnego świata. Niewątpliwie warto zagrać i dać się raz jeszcze porwać Dzikiemu Zachodowi.
Dziękujemy THQ Nordic za dostarczenie kodu recenzenckiego.























Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.