Japońscy superbohaterowie wracają do gry
Kiedy myślimy o growych adaptacjach anime, to do głowy od razu przychodzi nam Bandai Namco. Jeśli więc widzimy zwiastun jakiejś nowej gry, związanej z popularną marką, to możemy być prawie pewni, że gdzieś zobaczymy logo tego wydawcy. Nie inaczej jest z My Hero One’s Justice 2, czyli kontynuacji wydanej w 2018 roku gry bazującej na twórczości Kohei Horikoshiego. Czas więc zobaczyć, czy twórcy wyciągali wnioski z poprzedniej produkcji.
Osobiście jestem dużym fanem marki Boku no Hero Academia. Pomysł na świat, gdzie 80% populacji posiada supermoce i każdy może zostać bohaterem jest ciekawy. Oczywiście w tym wszystkim musimy mieć specjalnego głównego bohatera, którym jest Midoriya Izuku, czyli chłopak, który pomimo braku mocy chce zostać bohaterem. Z miejsca polubiłem stylistykę całej serii, a nasz protagonista jak i cała jego klasa są sympatyczni i z miejsca można ich polubić. Tym samym kiedy 2 lata temu miałem styczność z pierwszą odsłoną One’s Justice moje odczucia były mocno ambiwalentne.
Z jednej strony otrzymałem produkcję, która oferowała ciekawy system walki oraz tony zawartości, którą doceni każdy fan. Niestety, razem z tym otrzymałem powtarzalne aktywności, opowiedzenie historii z anime w taki sposób, że gdzieś uleciały jakiekolwiek emocje oraz ogólne wrażenie, że obcuję z klasyczną grą Bandai. Teraz przyszedł czas na sequel i wiecie co? Mam dokładnie takie same odczucia jak poprzednio.
Znowu więc otrzymujemy trójwymiarową bijatykę, w której wchodzimy w buty naszych lubianych bohaterów, gdzie będziemy obserwować historię wyciągniętą żywcem z anime/mangi. Twórcy jak widać uznali, że ich system opowiadania historii w poprzedniej części był tak genialny, że muszą go zaimplementować do kontynuacji.
Tym samym obserwujemy wydarzenia, które mogliśmy oglądać na srebrnym ekranie (tym razem na warsztat trafił trzeci i czwarty sezon anime) i znowu wszystko jest podane w formie statycznych plansz z dźwiękiem, co skutkuje tym, że nie czujemy żadnych emocji obserwując poczynania naszych superbohaterów.
Sytuacja ta jest o tyle dobijająca, że wzięty na warsztat materiał źródłowy ma dużo momentów, gdzie wybrzmiewa tona emocji, od radości, przez gniew, aż po smutek. Niestety w One’s Justice 2 będzie nam towarzyszyło tylko jedno uczucie – obojętność. Tak jak poprzednio, otrzymujemy również możliwość zobaczenia historii z perspektywy tych złych, jednak znowu bezpłciowy sposób opowiedzenia historii skutecznie zniechęca do poznawania wydarzeń od tej mrocznej strony.
W kwestii rozgrywki widać, że twórcy doszlifowali całą mechanikę walki. Pojedynki potrafią sprawić sporą frajdę, dzięki swojej efektownej otoczce. Każdy atak jest dobrze zaanimowany, a ciosy specjalne potrafią cieszyć oko. Osobiście nie miałem też takich problemów z brakiem możliwości zatrzymania kamery na naszym przeciwniku jak ostatnio.
Większość starć była przyjemna, a powiększony roster bohaterów zmniejsza ryzyko, że będziemy czuli znużenie grając tymi samymi postaciami. Oczywiście podczas walki będziemy mogli skorzystać z pomocy innych dzięki systemowi pomocników. Działa on bardzo dobrze, a wykonanie specjalnego ataku grupowego przynosi niemałą satysfakcję.
Oczywiście poza bezpłciowym trybem fabularnym otrzymujemy też inne aktywności poboczne. Znowu będziemy mogli wziąć udział w klasycznych misjach, gdzie zostaniemy rzuceni do walki między kilku przeciwników, a nasze zdrowie po walce będziemy mogli podreperować dzięki rozsianym na mapie racjom.
Same misje nie posiadają zbyt rozbudowanej historii, jednak jeśli chcemy zdobyć walutę do odblokowania kosmetycznych dodatków, to ich przechodzenie będzie bardzo pomocne. W puli aktywności mamy też klasyczny tryb arcade, gdzie musimy stoczyć kilka walk pod rząd, a jeśli chcemy doszlifować swoje umiejętności przed podbojem sieciowych potyczek, to do naszej dyspozycji został oddany oddzielny tryb treningowy.
Jednym słowem aktywności poza historią jest całkiem sporo, a dzięki większej niż poprzednio ilości grywalnych bohaterów, możemy liczyć na dłuższą zabawę, bez uczucia znużenia. Nie broni to jednak faktu, że mamy do czynienia z kontynuacją, która na każdym kroku wygląda jak coś, co mogłoby zostać nazwane większym dodatkiem. Boli to jeszcze bardziej, ponieważ widać, że twórcy starali się dopracować system walki, jednak zapomnieli pochylić się nad tym, jak została pokazana cała fabuła.
Grafika oraz udźwiękowienie stoją na dobrym poziomie. Nie należy spodziewać się wodotrysków graficznych, jednak wszystkie modele bohaterów są schludne, a lokacje prezentują się dobrze. Osobiście mam tylko zastrzeżenia do tego, że w niektórych momentach twórcy przesadzili z jasnością w niektórych lokacjach, przez co podczas walki w nocy musimy uwierzyć grze na słowo, że jest już dawno po zmroku. Co natomiast mnie ucieszyło, to obecność wszystkich oryginalnych aktorów głosowych i brak znanego dla gier anime braku dubbingu w niektórych wydarzeniach fabularnych. Tutaj mamy wszystko ładnie udźwiękowione, co w mojej ocenie warto docenić.
Reasumując, My Hero One’s Justice 2, powinno być rozpatrywane w kategorii dużego rozszerzenia pierwszej części. Otrzymaliśmy więcej postaci, oraz usprawniony system walki, jednak nadal produkcja ma problem z wiarygodnym przedstawieniem opowiadanej historii. Jest to również idealny przykład gry, która trafi głównie w gusta fanów, którzy po prostu chcą spędzić w swoim ulubionym uniwersum więcej czasu. Z zakupem radziłbym się jednak wstrzymać do jakichś większych przecen.
Grę do recenzji dostarczyła Cenega



























Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.