Stela to ukłon w stronę produkcji studia Playdead, ale czy może równać się z Limbo oraz Inside?
Powyższe tytuły wymienione zostały nie bez przyczyny. Te gry to zdecydowanie najmocniejsi reprezentanci gatunku gier platformowych, w których historia silnie oddziałuje na emocje graczy i jest opowiedziana wyłącznie przez wydarzenia na ekranie. Jako graczy wychowany na oryginalnej Prince of Persia, Another World i Flashback jestem wniebowzięty faktem, że podobne produkcje wracają do łask. Stela jest pod wieloma względami podobna do Limbo, Inside czy Little Nightmares. Nie ma w tym nic złego, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że kilka rzeczy można było zrobić trochę lepiej.

Stela przedstawia losy kobiety, która budzi się w tajemniczej jaskini. Gdy wydostaje się na zewnątrz, okazuje się, że świat, w którym się znajduje, jest prawie całkowicie pozbawiony życia. Jego zniszczoną powierzchnię przemierzają jedynie stworzenia, których wzięły sobie za cel zatrzymanie bohaterki w dotarciu do nieznanego celu. Aby przekonać się, dlaczego pojawiła się na tym świecie właśnie teraz i dokąd zmierza, gracz będzie musiał wykazać się refleksem i sprytem. Stela bowiem łączy w sobie elementy skradanki oraz typowej platformówki z emocjonującymi ucieczkami przed niebezpieczeństwem.

Pomimo kompletnego braku dialogów i tekstu Stela reprezentuje dużą „kinową” jakość. Wszystko za sprawą niespodziewanych i klimatycznych momentów oraz nieodpartego uczucia zagrożenia ze strony świata gry. Raz będziemy chować się w lesie przed człekopodobnymi stworzeniami, innym razem uciekać przed rojem insektów. Czasem zawali się pod nami podłoga, a czasami będzie nam groziło przygniecenie przez przewracający się kamienny filar. Wszystko to sprawia, że gracz jest zmuszony do szybkiego dostosowania się do nowej sytuacji. Jeżeli zrobi to niewystarczająco szybko, bohaterkę czeka pewna śmierć.

Jeżeli chodzi o same elementy platformowe, to większość zaprawionych w boju graczy nie powinno mieć z nimi problemu. Skakanie po platformach nie jest idealne, ale ani razu nie czułem, że zginąłem przez drastyczne niedociągnięcia w tym aspekcie. W grze pojawiają się również łamigłówki środowiskowe, ale są one na tyle proste, że nie wydłużają sztucznie rozgrywki i nie powodują zbędnej frustracji u gracza. Opierają się głównie na przemieszczaniu skrzyń oraz operowaniu dźwigniami i przełącznikami. Gracze poszukujący wyzwania na poziomie innych produkcji tego gatunku, mogą poczuć się zawiedzeni.

Graficznie Stela prezentuje się bardzo przyzwoicie. Mam jednak zastrzeżenia co do domyślnych ustawień jasności. Gra jest momentami bardzo ciemna, co sprawia, że bez zabawy suwakami „pstryczka” nie będziemy w stanie dostrzec wielu elementów na ekranie w trybie przenośnym. Ponadto przekątna ekranu sprawia, że postać jest mało widoczna — nie wpływa to znacznie na odbiór całości, ale bohaterka jest pięknie animowana i trochę szkoda, że musimy obserwować ją z dużego dystansu. Najmocniejszym punktem opisywanej produkcji jest zdecydowanie udźwiękowienie. Ścieżka dźwiękowa buduje prawdziwie tajemniczą atmosferę, a momentach największego zagrożenia sprawia, że serce bije zdecydowanie szybciej. Wielka szkoda, że nie jest dostępna na serwisach streamingowych.

Reasumując, Stela to gra udana, która nie jest wolna od drobnych niedociągnięć. Jadnak, nawet gdyby twórcy je wyeliminowali, to nie i tak nie zasługiwałaby na najwyższą notę. Moim największym zarzutem w stronę studia SkyBox Labs jest to, że stworzyli intrygującą grę, którą da się ukończyć w niewiele ponad dwie godziny. Niestety nie jest uzasadnione to ceną, którą trzeba za nią zapłacić. Jej cena w eShopie to 72 zł. Kiedy gra pojawiła się na Xbox One oraz iOS w październiku 2019 wiele zarzutów było kierowane w jej stronę za brak satysfakcjonującego zakończenia, które oferowało np. Inside. Z tym nie jestem gotów się zgodzić. Finał może stawia więcej pytań, niż daje odpowiedzi, ale od czego mamy wyobraźnię?
Kod recenzencki otrzymaliśmy od Stride PR
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.