Jeden cios by wszystkich pokonać
Kiedy w 2015 roku zadebiutowało anime One Punch Man, wszyscy byli wniebowzięci. Otrzymaliśmy bowiem historię, która bez pardonu obśmiewała wszystkie archetypy historii o superbohaterach. Wszystko to dzięki postaci Saitamy, który dzięki męczącemu treningowi (100 brzuszków, 100 pompek, 100 przysiadów i 10 kilometrów biegu codziennie) zyskał siłę, która pozwala mu na pokonanie każdego przy pomocy jednego ciosu. Czas więc zobaczyć, czy taki absurdalny pomysł można przenieść na język gry wideo.
One Punch Man: A Hero Nobody Knows, to gra stworzona przez Spike Chunksoft i wydana przez Bandai Namco. Wydawca ten znany jest z tego, że wypuszcza kolejne growe adaptacje anime z prędkością błyskawicy. Zazwyczaj są to produkcje, które są stworzone głównie dla fanów, którzy chcą po prostu spędzić więcej czasu ze swoimi ulubionymi bohaterami. Oczywiście zdarzają się od tego chlubne wyjątki, jednak omawiana dzisiaj gra do tego elitarnej kategorii nie ma nawet startu.
Już zamysł fabuły pokazuje, że twórcy nie mają na celu odkrywania koła na nowo. Ot tworzymy własnego bohatera i jesteśmy doczepiani do wydarzeń znanych z anime, bądź kart mangi. Tutaj pojawi się kolejny problem, ponieważ fabuła omawianej produkcji przypomina nam wydarzenia z pierwszego sezonu i nic więcej.
Jeśli liczyliście chociaż na to, że będziemy mogli cieszyć swoje oczy przerywnikami, takimi jak w Dragon Ball Z Kakarot, to możecie już przestać. Dobrze wyreżyserowane przerywniki można policzyć na palcach dwóch dłoni, a większość fabuły jest nam pokazywana w formie mniej lub bardziej statycznych scen. Na drobny plus warto wspomnieć, że całość nie została pozbawiona swojego specyficznego humoru.
Tym co jednak może przyciągnąć fanów uniwersum do omawianej produkcji jest nic innego jak system walki. Tutaj dostajemy kilka stylów walki związanych z konkretnymi herosami, których znamy z anime. Każdy z nich różni się od siebie zasięgiem ciosów, szybkością oraz atakami specjalnymi. Dzięki temu każdą walkę można przeprowadzić na wiele sposobów, a niektóre nawet tego wymagają. Każdy styl posiada swój własny pasek doświadczenia, gdzie wraz z nowym poziomem, otrzymujemy możliwość dodania kolejnego ataku specjalnego, który to może przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść.
Poza levelowaniem naszych zabójczych ruchów możemy również zwiększać statystyki naszego herosa jak i zdobywać kolejne ataki specjalne. To wszystko możemy osiągnąć wykonując zadania poboczne, powierzane nam przez mieszkańców, innych bohaterów, bądź wybrać z długiej listy, która znajduje się w bazie głównej. Jednym słowem jest dużo do roboty.
Tutaj pojawia się jednak duży problem. Pomimo tego, że gra oddaje w nasze ręce mnóstwo misji, dzięki którym możemy rozwijać naszą postać, to wszystkie są zrobione po najmniejszej linii oporu. Wszystko sprowadza się do trzech rodzajów aktywności: normalna walka, walka z limitem czasowym oraz walka, gdzie musimy zbić przeciwnikowi pasek życia do odpowiedniej wartości.
W wyniku takiego zabiegu, dłuższe sesje z grą stają się festiwalem nudy i znużenia, ponieważ cały czas robimy to samo. Jak wspomniałem wyżej otrzymujemy również zadania od mieszkańców, jednak one najczęściej również kończą się walką, bądź polegają na klasycznej aktywności czyli przynieś, zanieś, pozamiataj.
A Hero Nobody Knows, to również kolejna po Boku No Hero Academia gra, w której nie uświadczymy blokowania kamery na przeciwnikach. Może wydawać się to drobnostką, jednak kilka ataków specjalnych jest mocno uzależnionych od precyzji przez co wiele razy możemy zmarnować kilka ciosów, tylko dlatego, że nasza postać postanowiła przebiec całą mapę, bez kontaktu z wrogiem.
W kwestii oprawy natomiast, mamy do czynienia z klasyką jeśli chodzi o growe adaptacje anime. Otrzymujemy bowiem dobrze wyglądające modele głównych bohaterów oraz widowiskowe animacje towarzyszące atakom specjalnym. Po drugiej stronie spektrum mamy natomiast proste otoczenie oraz armię klonów jako postaci niezależne. Oprawa dźwiękowa nie wybija się ponad przeciętność, jednak jak zawsze na plus cieszy, że możemy słuchać tych samych aktorów głosowych co w anime. Jak to jednak zwykle bywa więcej mamy tutaj suchego tekstu, niż nagranych dialogów, ale to już jest chyba niepisana zasada tego typu gier.
Tym, co jednak dziwi, jest fakt, że pomimo braku wodotrysków graficznych gra potrafi łapać większe bądź mniejsze spadki klatek, które są najbardziej widoczne kiedy podróżujemy po mieście. W lokacjach zamkniętych natomiast możemy często zobaczyć nawet mityczne 60 klatek na sekundę. Jeśli zamierzacie ogrywać produkcję na bazowym PlayStation 4, to spodziewajcie się, że postaci niezależne będą doczytywały się z czasem, przez co na porządku dziennym będą sytuacje, gdzie będziecie czekać przy ikonie zadania tylko po to, żeby na waszych oczach załadowała się konkretna persona.
Jak wielu z was widzi One Punch Man: A Hero Nobody Knows, to kolejny produkt, który wyjechał z taśmy produkcyjnej Bandai Namco. Poza dużą ilością fanserwisu i dobrego systemu walki otrzymujemy produkcję, w której będziemy stawiali czoła nie tylko kolejnym zagrożeniom jako bohater, ale również będziemy walczyli z uczuciem znużenia, które może się pojawić po kilku dłuższych sesjach. Jeśli jesteś fanem, na pewno się nie zawiedziesz (jednak i tak polecam poczekać na jakąś większą obniżkę). Z drugiej strony, jeśli nigdy nie byłeś fanem całego uniwersum, to ten tytuł nie zmieni raczej twojego stosunku do serii.
Tytuł do recenzji dostarczyła Cenega
















































Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.