Please the Gods, klasyczna gra RPG, ukazało się na Switchu. Czy warto wybrać się w podróż przewodzoną przez Finów z Surma Games?
Please the Gods to produkcja, która wzięła mnie z całkowitego zaskoczenia. Nie słyszałem wcześniej o tej grze, więc nie wiedziałem, co może przynieść. Nie oczekiwałem po niej wiele. Okazało się jednak, że tytuł jest bardzo udanym dziełem, co postaram się wykazać w niniejszej recenzji, nie stroniąc jednocześnie od nakreślenia wad, które zauważyłem podczas ogrywania tytułu. Nie przeciągając niepotrzebnie dłużej, zapraszam do lektury mojej recenzji.

Nasz bohater jest zwykłym człowiekiem. Wiedzie spokojny żywot ze swoją rodziną, nie narażając się nikomu i starając się – co prawda z trudem, ale robi, co może – związać koniec z końcem. Jego rodzina jednak głoduje już od dawna, wobec czego nasza postać postanawia wyruszyć na szlak i zdobyć pożywienie oraz środki do życia. Na szczęście w śnie ujrzał złoty artefakt, Sampo, który po złożeniu w całość może być w stanie diametralnie poprawić szansę bohatera i jego rodziny na przeżycie. Od tej chwili udajemy się razem z naszym bezimiennym mężczyzną i jego zwierzęcym towarzyszem do krainy bogów, robiąc co będziemy mogli, aby wrócić zwycięsko. Fabuła nie jest wybitna, ale muszę przyznać, że spodobała mi się. Historia jest bardzo osobista, dzięki czemu łatwo było mi zidentyfikować się z bohaterem. Rozumiałem jego motywację i zależało mi na tym, aby zdobył skarb, w poszukiwaniu którego wyruszył w podróż.

Rozgrywka ewidentnie jest wzorowana na klasycznych grach RPG. Naszą postacią, a dokładniej symbolizującą ją ikoną, poruszamy po mapie świata gry, podróżując od jednego miejsca wydarzenia do następnego. Mapa nie jest okazała, ale nie oznacza to, że nie ma czego robić. Siłą Please the Gods są losowe wydarzenia. Głównym zadaniem jest zawsze pozbycie się bossa, po czego dokonaniu zyskujemy fragment artefaktu. Jednak prowadząca do niego droga jest zawsze nieco inna. W fińskiej produkcji mamy często do czynienia z rozgałęzieniami ścieżki. Możemy zdecydować się na przykład na trasę, na której czeka na nas wilk i kryjące się za nim ognisko albo na taką, dzięki której będziemy w stanie spróbować złowić ryby i dotrzeć do wspierającego nas w podróży gnoma. Bardzo często możemy uniknąć walki – jeśli damy jedzenie oponentowi, zrezygnuje z atakowania nas. Nierzadko też odwdzięczy się nam, przywróceniem nam części zdrowia lub zwiększeniem statystyk ataku albo obrony w następnej walce.

Walka nie jest oczywiście zawsze możliwa do pominięcia i nie da się uniknąć sytuacji, w których będziemy musieli zmierzyć się z oponentami. Starcia są bardzo proste w swoich założeniach, ale nie oznacza to, że nie trzeba podczas nich myśleć. Potyczki odbywają się w systemie turowym – na przemian atakujemy przeciwnika i bronimy się przed jego atakami. O powodzeniu akcji decyduje suma wyrzuconych oczek na kostkach i użyte przez nas karty. Te zdobywamy, rozwijając postać. Po ukończeniu danej sekwencji starć – misji – dostajemy punkt rozwoju. Naciskając – na lewym joy-conie, przejdziemy do okna ulepszania postaci. Możemy tam wykupić kilka umiejętności, mających niemały wpływ na przebieg starć. Niektóre ataki zapewnią nam dodatkowe kostki przy wyprowadzaniu ciosów, inne zwiększą naszą obronę. Nie brakuje też kart, dzięki którym możemy raz jeszcze rzucić kostkami, na których pojawiło się zaledwie jedno oczko.
Aby wygrać starcie, musimy w sumie mieć wyższą liczbę wyrzuconych oczek niż oponent. Jeśli ich suma będzie taka sama jak u przeciwnika albo niższa, ten uniknie naszego ataku. Podobnie działa to w drugą stronę. Jest to prosty system, ale bardzo zrozumiały i muszę przyznać, że starcia zdołały mnie wciągnąć, choć nie należą do najdłuższych (podobnie jak i cała gra, której ukończenie nie powinno zająć więcej niż 5 godzin). Należy też wspomnieć o możliwych do zastosowania atakach specjalnych, których efekty są odczuwalne po zakończeniu tury. Przeciwnik może nas zatruć lub doprowadzić do krwawienia, w wyniku którego po turze otrzymamy jeszcze jeden punkt obrażeń. Potrafi to bardzo utrudnić dotarcie do ostatniego przeciwnika i pokonanie go.

Nasza śmierć może nastąpić w następstwie kilku wariantów wydarzeń. Pierwszym i najbardziej oczywistym jest naturalnie bohaterska przegrana w walce z wilkami, wężami, czy mitycznymi fińskimi stworami (trzeba bowiem wiedzieć, że gra korzysta z mitologicznych potworów). Oprócz tego jednak równie śmiercionośne jest zagłodzenie naszej postaci. Podróżowanie po mapie zużywa zapasy jedzenia. Możemy próbować je uzupełniać podczas spotkań z zającami (jeśli uda się nam upolować zwierzaka, zyskamy nieco mięsa) lub zbierając grzyby. Nie ma reguły, kiedy dane lokacje pojawią się na mapie i to ta losowość jest jedną z najważniejszych cech Please the Gods. Bardzo często będziemy spotykali postaci, którym możemy spróbować wręczyć nieco jedzenia dla potencjalnych nagród lub aby uniknąć starcia. Warto jednak się zastanowić, czy lepiej pozbyć się przeciwnika, czy jedzenia – jeśli nie będziemy go mieć tak dużo, aby spożywać na szlaku, padniemy z głodu.

Trzeba też wspomnieć o dość ograniczonej możliwości uzdrawiania bohatera. W Please the Gods możemy sobie przywrócić zdrowie do maksymalnego poziomu jedynie po zakończeniu całej misji, składającej się z kilku starć z oponentami. Nie leczymy się po każdej pomniejszej walce, co nierzadko przekłada się na nasze być albo nie być w danej misji. Na pewno nie każdemu się to spodoba – niepotrzebnie utrudnia to rozgrywkę i sprawia, że powodzenie w zadaniu zależy od szczęścia i tego, do jakich miejsc będziemy mogli dotrzeć tym razem. Pozostając jeszcze przy leczeniu – możemy się niekiedy leczyć przy ogniskach, jeśli jednak nie poczujemy takiej potrzeby, możemy podziękować bogom, aby uzyskać nowe tymczasowe bonusy do statystyk lub zdobyć pożywienie. Podczas grania w dzieło Surma Games podejmiemy mnóstwo decyzji, których konsekwencje będą miały ogromne znaczenie dla powodzenia lub porażki w nadchodzących starciach. Nie są to dylematy moralne rodem z Wiedźmina, ale mimo wszystko na pewno będziecie się zastanawiali, czy lepiej spróbować podążać za tajemniczym światłem i ryzykować wejście w ruchome piaski (a tym samym zmniejszyć swoją obronę w następnych potyczkach), czy może ominąć to miejsce, ale i tym samym zrezygnować z szansy na zdobycie premii do statystyk.

Please the Gods wygląda bardzo ładnie. Zastosowany styl pixel art bez wątpienia nie przemówi do wszystkich graczy, ale mi bardzo przypadł on do gustu. Kolorystyka jest dobra i nie mam właściwie niczego do zarzucenia założonemu stylowi. Czcionki są odpowiednio widoczne i bez problemu można się odnaleźć w świecie i rozpoznać poszczególne elementy interfejsu. Szkoda jednocześnie, że nie ma tu wsparcia dla ekranu dotykowego. Natomiast muzyka nie zachwyca. Pomimo mojej początkowo pozytywnej opinii na jej temat bardzo szybko okazało się, że udźwiękowienie w Please the Gods jest mało urozmaicone i składa się z tych samych zapętlonych brzmień. Podróżując, czy walcząc bardzo szybko przestaniemy zwracać uwagę na muzykę w tytule Surma Games. Jednocześnie, pozostając przy udźwiękowieniu, nie mogę nie pochwalić dźwięku towarzyszącemu rzucaniu kostkami. Każdy rzut brzmi dobrze i bardzo wiarygodnie. Nie przestał mi się on podobać nawet po wielu stoczonych walkach.

Please the Gods niewątpliwie jest tytułem stworzonym przez małe studio. Ograniczony budżet jest bardzo widoczny, ale mimo tego Finom udało się stworzyć produkcję, która zwyczajnie wciąga. Można się przyczepić do pewnych oszczędności i niepotrzebnego utrudniania rozgrywki (nie mogę odżałować braku leczenia między walkami), ale w ogólnym rozrachunku mogę polecić tę produkcję. Nie jest ona skierowana dla każdego i na pewno znajdą się osoby, którą odrzucą nieco archaiczne rozwiązania. Jednak jeśli chcielibyście zagrać w klasyczną produkcję z turowym systemem walk i losowymi spotkaniami, podczas których nasze decyzje mają niemałe znaczenie, warto zainteresować się Please the Gods. Mimo zauważalnych wad nie żałuję spędzonych z tytułem chwil i na pewno będę do niego wracał co jakiś czas.
Dziękujemy Ultimate Games za dostarczenie kodu recenzenckiego.
Dołącz do dyskusji
Zaloguj się lub załóż konto, by skomentować ten wpis.